świąteczny dzień – niedziela 22 lipca

 

 

Ale taka prawdziwie świąteczna, bo urlopowa. Stąd ta przydrożna kapliczka niedaleko mojego pensjonatu, codziennie nowe kwiatki koło niej są postawione,
to sąsiadka tak zawsze o to zabiega, by było pięknie koło  kapliczki.

 

 

Mojej Madzi w Dniu Imienin składam najlepsze życzenia: wygranej w lotka i spełnienia  związanych z tym wszystkich marzeń Magda wie, co mam na myśli.

I  do życzeń dla mojej Madzi specjalny kwiatuszek dołączam :

 

Wczoraj przyszła do nas bardzo smutna wiadomość: zmarł  Andrzej Łapicki.
Jeden z najlepszych polskich aktorów, wspaniały filmowy amant.
Jeszcze całkiem niedawno mogliśmy go oglądać w serialu M jak miłość, już bardzo wiekiem posunięty, jednak zawsze tak samo wspaniały.
Wczoraj w związku z tą smutną wiadomością zmienili wieczorny program telewizyjny „jedynki” i z wielką przyjemnością po raz któryś już z kolei oglądnąć
mogłam sobie film Andrzeja Wajdy ” Wesele „, w którym jedną z głównych ról grał właśnie Andrzej Łapicki.Naprawdę polska kinematografia poniosła wielką
i niepowetowaną stratę.

      
Miałeś, chamie, złoty róg,
miałeś, chamie, czapkę z piór:
czapkę wicher niesie,
róg huka po lesie,
ostał ci się ino sznur..
..

 

P.S. ściągnęłam sobie wirusa złośliwego, ale zdalnie dzięki wspaniałemu Józiowi , który podawał mi odpowiednie komendy do wykonania wirusa przegoniłam precz.!!!!!

Nic ciekawego ???

Dzień jak co dzień : śniadanie, zabiegi, obiad, zabiegi, kolacja zabiegi I tak mi miło ten czas płynie. Tylko  widoki pozostają ciekawe.
Wczoraj popołudniu była tak piękna pogoda, że z przyjemnością poszłam na krótki spacer, oczywiście zaopatrzona  w swój aparat fotograficzny i kilka zdjeć- widoczków i zdjęć kwiatków porobiłam. Czyli jednym słowem  dobrze  wykorzystałam piękne okoliczności przyrody

A wieczorem czekała mnie wielka niespodzianka : śliczna tęcza pokazała nam się na nie-biesie, po chwili znikła, by znów pokazać swoje nowe oblicze,

 

Musiałam ją  tu  Wam pokazać, po prostu musiałam podzielić się tym pięknym zjawiskiem, który zawsze wszystkich zachwyca

Jedno co mi tu przeszkadza, to wszelakie fruwające  osobniki, które gdy tylko światło się  wieczorkiem zapali, natychmiast do mojego pokoju wpadają:
a więc ćmy malutkie ciemki i jakieś inne bzykające  stworzonka, na szczęście to nie komary, więc generalnie nie gryzą
Nie mniej są one bardzo denerwujące, szczególnie, gdy koło samego ucha kilkakrotnie z wielkim bzykaniem przelatują.
Poprzedniej nocy zostawiłam ładujący się E – papieros, więc po zgaszeniu kinkietu w pokoju pozostała niebieska poświata.
Nagle po suficie zaczęły przesuwać się wielkie, ciemne plamy, widocznie to były cienie latających po pokoju ciem, ale robiło to tak niesamowite wrażenie, czułam się tak, jakby jakieś czarne diabły – demony po moją duszę przyszły. Co było robić? musiałam wstać, wyłączyć papierosa i wyłączyć też
i komputer, w którym ładował się papieros i dopiero wtedy mogłam sobie spokojnie zasnąć, gdyż w pokoju błoga ciemność nastała.
Czyli nie prawidłowy tytuł blogu dzisiaj dałam, bo ciągle przecież coś nowego się dzieje.
A dzisiaj mija już tydzień od mojego przyjazdu do Mszany, tak szybko minął…ale  trzeba powiedzieć, że bardzo pracowicie i owocnie.
Po owocach ich poznacie, więc i ja dopiero po przyjeździe ocenie owoce mojej kuracji

Dzisiejszy poranek obudził się pochmurny, ale w miarę ciepły. Na barierkach tarasu skrzą się małe perełki deszczu, znaczy to, że w nocy padało.
Ale nie ważne, co tam było w nocy, bo i tak smacznie ją całą przespałam,ważne, żeby chociaż na moment słonko zaświeciło!!.
O kąpieli w  basenie nawet przestałam marzyć. A co mają powiedzieć ludzie, którzy wydali ciężkie pieniądze, aby nad naszym polskim
Bałtykiem spędzić swój urlop, poleżeć sobie na ciepłym piachu, pokąpać się w ciepłym morzu??? A tu nad morzem też pogoda jest byle jaka,
Więc już nic, a nic nie narzekam,cieszę się tym co mam, a nie smucę tym, czego mi do szczęścia brakuje.
Nic mi nie brakuje – jestem  HAPPY!!!!!

Dobrego weekendu!!!

a jednak….

  

A jednak udało mi się wczoraj nieco popływać w basenie. Niedługo, może 15 minut, a jednak mi się udało,było pysznie, szczególnie gdy
włączyły mi „prądy”, wiry nieco przeszkadzały w pływaniu, ale i tak mi nieźle poszło. Woda była całkiem chłodna,ale wchodziłam ” na raty”, czyli co stopień
moczyłam inną część ciała, aż w końcu zanurzyłam się po szyję, akurat pięknie słonko wtedy świeciło. Po wyjściu z wody nawet nie zmarzłam, od razu poszłam do swojego pokoju, by zmienić ubranie. Mam nadzieję, że kataru z tego nie będzie.
A dzisiaj od ana znów słonko świeci radośnie. Dlaczego tak dużo o pogodzie piszę?? Wszak jestem na wakacjach a o czym wtedy się marzy?
O ciepełku oczywiście.
Politykę na razie odstawiam na bok, niech sobie poczeka  do mojego powrotu do Krakowa ( a to już całkiem niedługo), a zresztą czy warto się denerwować??? Na razie niektórzy koniecznie chcą doprowadzić do nowych wyborów i…no i co wtedy? Przecież manna sama z nieba nie spada,
pieniądze niestety też nie chcą  ani spadać, ani rosnąć na ulicy…… Jest kryzys na świecie to i u nas być musi. Koniec, miało nie być o polityce.
To może trochę o moich zdrowotnych sukcesach? Jest nieźle, kręgosłup wyraźnie mniej dokucza, ale najważniejsze to to, że nogi mi wcale nie puchną
Kostki, no ale skoro ćwiczę te moje biedne nogi trzy razy dziennie. Rano „dźwigam” na każdej nodze po 2 kg i robię 100 wymachów w jedną stronę, 100 wymachów w drugą stronę, trzeba przyznać, że przy tych ruchach czuję, że mięśnie moje pracują, nawet pod koniec ćwiczeń i bolą. Po obiedzie i po kolacji mam indywidualne ćwiczenia na kolana i stopy pod czujnym okiem pani Stasi, która nie odpuszcza, ćwiczenie musi być wykonane starannie i do końca.
Powiedzcie mi,w którym sanatorium tak starannie by ze mną przeprowadzali takie ćwiczenia. Oczywiście mam jeszcze i masaże i prądy na kolana, tak  więc  na nudę raczej nie mogę narzekać.
Kto chce przeżyć prawdziwą rehabilitację polecam Pensjonat Zagórzanka w Mszanie Dolnej ( można sobie sprawdzić w internecie
Może tanio nie jest,ale porównywalnie z prywatnym pobytem w innym sanatorium, a opieka i wikt wyborowy.
Co do wiktu, to nawet uważam, że jest przesadnie dobry, nawet ja, taki łakomczuch nie mogę tych wszystkich smakołyków pokonać.
A wszystko jest takie smaczne i całkiem nie tłuste, co nawet mój brzusio docenia i w nagrodę mnie nie boli.
Dla przykładu opiszę, co rano można  znaleźć na moim śniadaniowym stole : płatki kukurydziane, mleko, biały ser, kilka plasterków różnych rodzai wędliny, ogórki, pomidory, dwa rodzaje żółtego sera, powidła, 2 owoce, jogurt,drożdżówka a do picia sok, woda z cytryną i miętą i do wyboru jeszcze herbata lub kawa, oczywiście jeszcze proponują na gorąco jajecznicę lub parówki. – nie do przejedzenia, ale owoce biorę sobie do pokoju. Zresztą do kolacji, która zawsze składa się z części zimnej ( wędliny, sery, ogórki, pomidor) i ciepłej ( np leczo, naleśniki itp) tez zawsze jest podawany jaki8s owoc.
Jedno jest pewne, to nie są wczasy dla odchudzających się, bo wszystko jest takie pyszne, takie świeże, tak kusi…….Ech, będę miała co wspominać
No to kończę już wpis i lecę na następne pyszne śniadanko, a potem na zabiegi i…może  znów uda mi się trochę w basenie popluskać????

 

 

Nici

 

No i znów nici z kąpieli w basenie.Wczoraj zapowiadało się, że bedzie dzisiaj piękna pogoda.
A tutaj rano obudziła mnie wichura.Drzewa skłaniają swoje korony  pokornie przed wiatrem, który nimi miota w prawo i w lewo
I nawet słonko zza chmury wyglądające nie ogrzeje powietrza na tyle, żeby bezkarnie móc zażywać kąpieli.
A taki piękny obrazek dzisiaj zamieściłam…..

No cóż, nie zawsze wszystko można mieć na wyciągniecie ręki.A może popołudniu będzie lepiej, chociaż prognozy pogody raczej są niekorzystne.
Jak to dobrze, że chociaż dostęp do internetu mi przywrócili, przynajmniej rano i wieczorem oglądać będę mogła swoje ulubione strony, oczywiście do czasu
Bo ktoś mądry wymyślił, że wiadomości w internecie nie mogą być darmowe, trzeba za nie płacić, co prawda niecałe 20 zł miesięcznie, ale jednak.
Trochę to dziwne, bo właściwie cała idea internetu zostaje w ten sposób skomercjalizowana, bo gdy nie masz dostępu do wiadomości to po co Ci własciwie internet?
To jakaś kompletna bzdura, ciekawe czy inne kraje tez wezmą z nas przykład?
Niedługo nawet za wdychanie powietrza każą nam płacić. Co prawda w kurortach są już takie opłaty za „świeże powietrze”, pewnie teraz
w innych miastach i wsiach będą opłaty uzależnione od tego, ile np żelastwa i innych świństw w powietrzu jest zawartych

koniec  świata jednym słowem  – i jak tu żyć????

Luka w internetowym kalendarzu

    

 

Od wczoraj nie miałam internetu i nie mogłam rano zrobić wpisu.STRASZNE!!!
Więc teraz szybciutko wpis robię, żeby nie pozostała żadna luka w kalendarzu.
Ale właściwie nic specjalnego nie dzieje : rano śniadanie i zabiegi i ćwiczenia, potem obiad a po obiedzie chwila wytchnienia i ćwiczenia, no i potem przychodzi czas na kolacje i…na ćwiczenia.
Słowo daję, nie kłamię, ćwiczę i ćwiczę cały dzionek, ale wyćwiczona będę……
Ale pomiędzy tymi zajęciami czas na TV i na komputer znajduję  Wczoraj nie było internetu, to sobie przynajmniej pasjanse poukładałam.
Jutro ciąg dalszy nastąpi…….

To się wypchajcie !!!

   

Chłodno i deszczowo ma być do 25 lipca, potem mają przyjść 30 stopniowe upały6.Wypchajcie sie z taka prognozą pogody, po co mi z powrotem  taka kanikuła , gdy będę w Krakowie???
Przecież nie będę wylegiwała się na trawie pod Wawelem, ani nie będę zażywać kąpieli w brudnej Wiśle.
To się wypchajcie z taką prognozą pogody, wcale mi taka do szczęścia nie jest potrzebna.
Wiem, wiem, przyjechałam tu dla zdrowotności, ale i trochę przyjemności też mi się na tych wakacjach należy, co nie?
Nie   wymagam dużo, tylko kilka kąpieli w basenie, w końcu one też odgrywałyby rolę masażu, ale jak tu się kąpać  gdy jest chłodno, a nawet od czasu pada sobie deszczyk. Chociaż dzisiaj niespodzianka słonko od samego ranka……

Jedne (prócz ćwiczeń) jest tu jedzonko, dbają o człowieka, oj  dbają, codziennie owocki na śniadanie  i kolacyjkę dają…
Przykładowa  wczorajsza  kolacja:  leczo, parówki na gorąco, 2 plastry kiełbasy,dwa plastry sera z jarzynkami, 3 plastry sera podpuszczkowego (bundza), chleb, masło, jabłko, pomarańcz, soki, woda z miętą i herbata.
Czuję, że po tych wczasach zamiast zgubić kilka kilogramów, jeszcze mi ich przybędzie. Chleb jest pyszny, i biały i ciemny,ale przynajmniej to muszę jakoś ograniczać bo……
Jedyna pociecha to to, że przy tych ćwiczeniach troszeczkę energii tracę, gdyby tak jeszcze ten basen…..
Ale nie powinnam narzekać, jest wspaniale, tylko, że nieco nudno, szczególnie wieczorami nie ma z kim porozmawiać,dobrze, że są telefony…..
No to tyle na dzisiaj, muszę za niedługo na śniadanko się zbierać, a obiecałam V.I.P. – owi, że dzisiaj dokonam wcześniejszego wpisu,
coby znów sie nie denerwował, że południe i nie ma nic  u mnie ciekawego do czytania.

„OBIADEK”

 

Trzeba rzeczywiście być prawdziwym pisowcem, żeby tak sprytnie ukrywać swoją dwulicowość i na codzień  aż kapać obłudą.
Wczoraj w swoim blogu Marek Migalski opisał dokładnie, jak bardzo pisowcy „przejęci” byli katastrofą.’ zamiast sprawdzić dokładnie co się naprawdę, stało,zamiast przynajmniej postarać się udzielić pomocy, około 100 osób z Pisu, ,będący wtedy w Smoleńsku beztrosko  pojechali sobie na obiadek, a potem zapakowali się do autobusu i powrócili do Polski.
Dzisiaj  Błaszczak wyraził swoje oburzenie, że Migalski śmiał obnażyć prawdę i wielką obłudę  pisowskiej zgrai.
Udawali wszyscy wielkie oburzenie, że to premier Tusk nie przejął się losem zabitych w katastrofie, a tym czasem okazuje się, że cała  poza pisowskiej partii to jedna wielka  OBŁUDA.
Ciekawa jestem, czy moja koleżanka wreszcie otworzy szeroko oczy i przyzna mi rację? czy nadal beznadziejnie jak to lud pisowski czyni nadal bronić be „uciśnionych – pomówionych???

Nie za wiele tu czasu na pisanie blogu, dlatego dzisiaj wyjatkowo późno się on ukazał.
Rano śniadanie i zabiegi fizjoterapeutyczne, potem ćwiczenia, po obiedzie znów ćwiczenia, przed  kolacja kolejna porcja ćwiczeń.
matko, jaka ja zdrowa do tego  Krakowa  powrócę 🙂

wczorajszy widok z mojego tarasu

 

Pogoda pół na pół. To znaczy, że gdy wczoraj  przyjechałam, mogłam jeszcze powitalną kawusię na tarasie wypić, potem już było gorzej, bo spadł sążnisty deszcz,, co widać zresztą po kropelkach na barierkach tarasu.Dzisiaj jest już zdecydowanie lepiej, na razie nie pada, ale jest raczej chłodno i pochmurnie, pomyśleć, że nie tak dawno o takim chłodzie marzyłam……teraz mi przeszkadza, ot nie dogodzi kobiecie i już. Ale coś na kształt słonka zza chmur od czasu do czasu się wychyla…….

Ale wracając do wczorajszego dnia, wszyscy tutaj bardzo miło i wylewnie wręcz mnie przywitali, jak starą znajomą, bowiem byłam tutaj trzy lata temu. Magda cynicznie to skomentowała ( coś w tym prawdy jest) : „wiadomo, kasiorka przyjechała”, ale myślę, że jednak te trzy lata temu pozostawiłam po sobie dobre wrażenie, tak jak to V..I.P. zawsze mawia: rób dobre wrażenie!!!
Przybył za to w między czasie tutaj nowy domownik, gdy tu byłam ostatnio  pani Marta była tuż tuż przed swoim ślubem, teraz ma 9 miesięcznego ślicznego Franusia, bardzo wesołe i pogodne dziecko, cały czas chce z nami dyskutować i robi to tak zdecydowanie, że musimy go wysłuchać, nie, on nie płacze, on gaworzy, wyraźnie ma wiele do powiedzenia.

Dzisiaj, mimo, że jest niedziela, trochę poćwiczę, bo inaczej nie zdążyłabym tych 10 zabiegów wziąć. Ale ciężko będzie, bo jestem jakoś szczególnie obolała dzisiaj , pewnie przez ten deszcz, nawet o czwartej  nad ranem wstawałam, by swój Nimesil zażyć, strasznie mnie kolana, a szczególnie barki bolały. Ale mam nadzieję, że po tych wszystkich zabiegach no i po pobycie tutaj  wrócę do Krakowa zdrowa niczym młody Bóg.
Spokój też raczej na mnie wyraźnie spada, bo widok na górki i na las wpływa wybitnie kojąco, a czasami nawet z oddali ryczenie krówki słychać, żyć nie umierać.
No i daleko jestem  od polityki – program TV raczej ubogi, nie ma mojego ukochanego TVN – 24, więc i Szkła Kontaktowego nie będzie gdzie oglądać 😦
Ale od czasu do czasu zerknę sobie chociaż na Teleekspres, albo poczytam  na Onecie co tam nowego w świecie słychać,
Ale generalnie przyjechałam tu odpocząć, więc i wiadomościami ze świata nie będę się zbytnio przejmowała, zbyt dużo nerwów ostatnio we mnie wzbudzały.
Odpoczynek, cisza, spokój i czuję, że się po mału wyciszam.

Ciekawe czemu jest tak, że  pakując się zawsze człowiek musi koniecznie o czymś zapomnieć??? Zabrałam na przykład wszystkie możliwe jakie w domu miałam ładowarki, a zapomniałam o……..nocnej koszuli. Ale dam sobie radę, bo za to sporo różnych podkoszulek nabrałam, coś za coś 🙂

To tyle na mój pierwszy wpis, teraz muszę gnać na śniadanko, a potem na ćwiczenia. A HOJ!!!

Gdzie mieszka sprawiedliwość?

  

 

No to jadę dzisiaj po odpoczywać sobie od Krakowa.
Tylko zastanawiam się, gdzie jest ta sprawiedliwość?
Gdy siedziałam w dusznym Krakowie, słonko grzało do wiwatu,  a nawet ponad  to, a dzisiaj chłód i ponuro, a niebo jest w kolorze grafitu.
A może jeszcze cieplejsza pogoda powróci?  Mają tam niewielki, ale zawsze, basen zewnętrzny, w którym mogłabym się nieco pomoczyć, no oczywiście przy odpowiedniej temperaturze, ale tu chyba będzie ZONK !!!!.
Poczekamy i zobaczymy.
Torba podróżna na wpół wypełniona, jeszcze niektóre rzeczy trzeba dorzucić, nie biorę ich wiele, bo to, jakby nie było, tylko 10 dni.
A i stroić tam nie będzie się gdzie specjalnie, więc biorę rzeczy tylko wygodne i niezbędne.
Czy się cieszę z wyjazdu? I tak i nie. Mam co prawda wielką ochotę na zmianę klimatu, wiem też, że czeka mnie tam pewien wysiłek fizyczny ( nie przepadam specjalnie  za żadnymi ćwiczeniami fizycznymi, ale czego nie  robi się dla zdrowotności??) i… jakieś dziwne, niespecjalne przeczucie, czego najwięcej się boję…….. u mnie z takimi przeczuciami zawsze trzeba uważać.!!!

„Kto nie ze mną, ten przeciwko?? „, niekoniecznie, trzeba jednak tolerować  i inne zapatrywania, chociaż  może wydaja się nierozsądne.
Bo kto wie na pewno, gdzie PRAWDA siedzi???
Ale mam świetną wiadomość dla niektórych : poparcie Pisu wzrosło o całe pięć punktów wyborczych i osiągnęło najwyższy w tym roku 25 procent.
Poparcie dla PO pozostało nadal   na swoim miejscu i wynosi 32 procent. Ale do wyborów wciąż jeszcze daleko……

Nie mam dzisiaj szczególnego humoru do robienia dłuższego wpisu, może powodem jest  tzw  reisefiberr przed podróżą?
Odnotuję więc tylko jeszcze, że  wczoraj dotarła do nas wiadomość o śmierci naszego wielkiego Olimpijczyka, wielkiego pięściarza, Jerzego Kuleja.
Smutna to wiadomość , jak każda taka, gdy ktoś od nas odchodzi.
Tylko jedno jest w tym prawda : dzisiaj wszyscy mówią, wielka szkoda, będziemy zawsze go wspominać…a potem… potem przyjdzie codzienność i każdy pomału będzie zapominał, ot takie życie, pamiętają już potem tylko najbliżsi.
Ostatnio miałam  nie miły sen, w którym wszyscy nagle mnie opuścili,  nawet moja siostra odjechała z Magdą autem, pozostawiając mnie samą i zrozpaczoną.
Bardzo boleśnie w tym śnie  odczułam ta pustkę, podobnie zresztą jak i czuję ją na jawie, ostatnio coraz częściej……

No to do zobaczenia w Mszanie Dolnej. Mam nadzieję, że uda mi się tam też robić krótkie wpisy !

ple….ple….ple…???

  

 

do fiberway : jeżeli Ci się mój blog nie podoba, to po co go czytasz? Jest tyle ciekawszych czytanek np Nasz Dziennik, Gazeta  Polska, czy ewentualnie Rzeczpospolita, czy Uwarzam rze….. GORĄCO  POLECAM !!!!!
Pewnie się domyślam, kim jest ta osoba nie lubiąca mojego blogu., ale nie rozumiem, czemu jest taką masochistką, która cierpi ale czyta…….
Ale w końcu wolno jej, mamy wszak d e m o k r a c j ę, chociaż nie każdy do końca w to wierzy……

A dzisiaj 13 dzień lipca – dzień dla mnie szczególny, ale cicho sza, tylko dla wtajemniczonych.
Bowiem „trzynastego wszystko zdarzyć się może”……
A to, że to jest akurat piątek trzynastego?? no to co? nie ulegać panice, nie ulegać przesądom………
No to sobie po-ple-plam nadal, a co mi tam, przecież w końcu to jest  m ó j   b  l  o  g.
A na moim blogu wszystko mi wolno!!!!!!!

Sprawa Katarzyny W. w końcu się  powoli wyjaśnia, wczoraj usłyszała zarzut zabójstwa swojej małej córeczki.
Oznacza to, że przestanie być już celebrytką tańczącą na rurze, zacznie być więźniarka odpowiedzialną za swój własny podły i godny potępienia czyn zabójstwa.
Dziecko przeszkadzało jej w używaniu życia, teraz będzie ” używała życia”  za kratkami. Grozi jej dożywocie i taką karę powinna dostać za swój ohydny czyn.
Będzie miała sporo czasu na to, żeby rozpatrzyć we własnym sumieniu to, co zrobiła własnemu dziecku. A nawet gdyby dostała „tylko” 25 lat to i tak wyjdzie z więzienia już jako stara baba, na pewno do tańczenia na rurze nie będzie się nadawała, do brylowania na salonach ( o czym pewnie marzyła) też nie.
Życie to nie jest bajka pani Katarzyno, teraz nareszcie sama na własnej skórze o tym się przekonasz, szkoda tylko, że kosztem życia małej Madzi.

Ple, ple, ple : a ja pomału zaczynam pakowanie. Najgorsze są te wszystkich  dodatki np w postaci ładowarek : ładowarka do aparatu fotograficznego, do komórki, do papierosów elektronicznych i tam tyle jeszcze wiele innych potrzebnych akcesoriów wakacyjnych.
Oczywiście mój mały laptopik też ze mną jedzie, a jakże, chociaż ostatnio są kłopoty z pracą na nim, ale przynajmniej ( prócz pisania na nim blogu) będzie służyła do ładowania mojego elektronika. To też ważne. Może czasami uda mi się coś w moim mieście porobić, może monstra uda  się nakarmić, ale głównie nastawiam się na odpoczynek no i na ćwiczenia i fizjoterapię, wszak po zdrowie tam jadę. A masaże  już są mi koniecznie potrzebne, moja szyja jest tak już „sztywna”, że cud, że jeszcze moją głową kręci……..
Szkoda tylko, że ten czas tak szybko przeleci, ale jakby nie było, będę o te 10 dni zdrowsza.

Kończę już to dzisiejsze moje pleplanie, mam nadzieję, że nie przeczytam dzisiaj  niemiłego dla mnie ( przyznam bez bicia się w piersi), wręcz złośliwego komentarza mojej „życzliwej” koleżanki, skoro nie ma gdzie swojej żółci wylać, powinna udać się na forum Onet, tam sporo takich zjadliwości spotkać można.
Wcale nie żądam żadnych pochwał, proszę tylko o trochę p r z y z w o i t o ś c i