święto flagi

2 maja jest oficjalnym dniem Flagi Rzeczy Pospolitej

A ja się pytam gdzie ten obiecywany przez media gorący, słoneczny i przepiękne weekend?
To chyba jakaś wielka ściema była.
Dzisiaj musiałam o 9 rano włączyć światło, tak ciemno się nagle zrobiło.
A gdzieś tam w oddali na szczęście słychać pomruki burzy, tylko patrzeć, jak do nas przyjdzie, na razie tylko pada deszcz.
Jutro ma być podobno jeszcze gorzej.
Biedne te dzieciaczki przystępując do I-szej Komunii św. – biedny nasz  mały Jaś.

Jestem niewyspana, bo znów mnie bóle wszelakie w nocy nachodziły, czasami mam wrażenie, że noc jest jak taki wstrętny, czarny pająk, który otacza mnie swoimi mackami i mnie dławi.
I wtedy tak bardzo chciałabym zaśpiewać piosenkę :

Przytul mnie, lampą w nocy bądź
Przytul mnie, prowadź mnie poprzez mrok
Tak daleko jest brzask, aż nie widać go stąd
Przytul mnie, z twych ramion zbuduj schron 

Ba, tylko komu mam tą piosenkę zaśpiewać?, no komu?
Kto zechce mnie przytulić i w nocy udzielić schronienia?

No to zaraz przypominają mi się słowa piosenki Danuty Rinn:

Gdzie ci mężczyźni, prawdziwi tacy,
mmm, orły, sokoły, herosy!?
Gdzie ci mężczyźni na miarę czasów,
gdzie te chłopy!? – gdzieeee????

no i dalej jest odpowiedź:

Nie ma, nie ma, nie ma, nie ma, nie ma, nie ma, nie ma, nie ma,
nie ma, nie ma, nie ma, nie ma, nie ma, nie ma, nie ma, nie ma,
nie ma, nie ma, nie ma, nie ma, nie ma, nie ma….
gdzie te chłopy, gdzie te chłopy, gdzie te chłopy, gdzie te chłopy? 

Ano, nie ma, niestety………
Może kiedyś?, ale to już przeszłość……..

Żarty na bok, ale fakt, ostatnio noce mam koszmarne. Aby zasnąć puszczam sobie na komputerze jakiś, serial, przeważnie Rodzinę Zastępczą, bo ona działa na mnie kojąco. No i przy niej rzeczywiście przysypiam, ale gdy wyłączę już całkowicie komputer, bo wydaje mi się, że teraz na pewno już zasnę, natychmiast sen odchodzi, a powracają wszelakie możliwe bóle i złe wizje, nawet poduszka wtedy zaczyna przeszkadzać pod głową, bo nie jest wystarczająco chłodna, by się do niej przytulić. W końcu zmęczona zasypiam, by po dwóch godzinach znów oczy otworzyć i zabawa z bólami i poduszką zaczyna się od nowa.  I tak historia powtarza się kilkakrotnie w ciągu jednej nocy, aż  w końcu silny ból około 5 – 6 rano wygania mnie całkowicie  z łóżka.
No i jak mam potem normalnie egzystować???

Dzisiaj jest dzień sałatkowy : wszystko na jutrzejszą uroczystość Komunijną Jasia. Jako dobra Ciocia- Babcia postanowiłam zrobić dwie sałatki:
Jedną ziemniaczano-porowa-śledziową, a drugą ryżowo-kurczakowo- ananasowa z kukurydzą.
Mam nadzieję, że obie będą smaczne.
No to zabieram się do roboty, a wszystkim dnia miłego życzę, bo ze słonkiem dzisiaj na pewno się raczej pożegnamy.
A może jednak będzie jakaś niespodzianka?