Być albo nie być? – oto jest pytanie

Szczególnie w poniedziałek rano, gdy nowy tydzień przed nami. Fakt, że krótszy, bo ” po drodze” mamy jeszcze Boże Ciało. więc znów kto sprytny weźmie w piątek wolny dzień i mały urlop ma przed sobą, zawsze coś, gdzieś na te kilka dni można wyjechać.
A ja dzisiaj przedostatni raz na zabiegi idę. I wcale nie jestem taka przekonana do końca, czy mi pomogły, bo jednak jakiś tam ból mnie nęka. Pewnie, że to nie to samo, co przed zabiegami, przynajmniej mnie nie budzi, ale jest odczuwalny. Cóż wszystkiego te zabiegi ze mnie nie wydostaną, pocierpieć troszkę trzeba, zgodnie z przysłowiem, że gdy rano kobieta po sześćdziesiątce się budzi i nic ją nie boli, znaczy, że nie żyje.
No to być i odczuwać jakieś tam cierpienia, czy nie być i już nic Cię wtedy nie obchodzi?
Być, zdecydowanie być, tu i teraz, bo kto by pisał mojego bloga? Czyżbym miała zawieść swoich wiernych czytelników? Bo właśnie to mój blog jest tym moim śladem życia na tej planecie Ziemia.
Ale może to drugie byłoby też dobre, szczególnie jeżeli chodzi o politykę, bo już, naprawdę trudno żyć w tym politycznym zamieszaniu, które, nie będę kryła, coraz mniej  mi się  podoba.
Pis bardzo wysoko podnosi głowę, czuje już wygrane wybory, nawet ostatnio podał swój plan działania, tylko…. po pierwsze trudno powiedzieć skąd wezmą na to pieniądze, bo program ich jest bardzo kosztowny i aby przeprowadzić to, co planują, państwo musiałoby się jeszcze bardziej zadłużyć, a po drugie… po prostu im nie wierzę, to czysto populistyczne hasła, służące li tylko  aby zdobyć władzę, potem ich sprawy będą bardziej przyziemne, a więc powróci Smoleńsk i rozprawa z obecnie rządzącymi, jako zemsta za swoje dotychczasowe niepowodzenia. Zresztą kto zna tą partię, pamięta ich poprzednie rządy  wie, czego po niej będzie się można spodziewać i tylko dziwię się, że jednak niektórzy do tego uparcie dążą. Stawiają na takie samounicestwienie? Dziwne……
Pytanie teraz jedno na usta mi się wpycha: dlaczego ostatnio, po tych nagłośnionych  niepowodzeniach z amerykańskim profesorem, który odżegnywał się od tego, że popiera badania nad zamachową teorią smoleńską został na bok odsunięty Macierewicz? Jednak boją się, że mógłby jedną swoją powiedzianą głupotą zepsuć ta misterną siatkę, która Pis teraz tka, aby swoją, wspaniałość pokazać. To oznacza, że ta siatka jednak bardzo niepewną, rwąca nicią jest tkana, skoro nawet sam wódz jest bardzo pilnowany co i do kogo mówi i bardzo selekcjonowane są też  pytania, które jemu są na spotkaniach ze swoimi wielbicielami zadawane. A nóż jakiś niesforny dziennikarz na takie spotkanie się wkręci i bardzo niewygodne dla Pisu pytanie zada? Lepiej sprawdzić kto i o co zapyta  i wtedy można dopiero dać pozwolenie, lub zabronić zadawania pytań. Tak właśnie wygląda pisia demokracja.

A i Tuskowi nie bardzo się wiedzie ostatnio, został dokładnie zaszczuty i to co najlepsze nie tylko przez opozycje, ale okazuje się, że we własnej partii wyhodował sobie przeciwników, którzy otwarcie teraz wstają do walki o tron, o prymat. Trochę to dziwne, bo dotąd znany nam jako rzutki i energiczny człowiek, premier nagle wyraźnie oklapł, już nie walczy, już biernie się losowi poddaje, czyby rzeczywiście inne, unijne plany go pociągały?
I niby jest to wszystko robione pod płaszczykiem walki o prawdę, o dobro Polski, ale nie zawsze te zagrania są czyste do końca.
Już niedługo zobaczymy, co z tego wszystkiego wyniknie i jak będzie wyglądała ta Polska  mlekiem i miodem płynąca pod innymi już całkiem rządami
Obawiam się, że wielu Polaków będzie ciężko rozczarowanych. Może mleka nie zabraknie, ale miód raczej pozostanie bardzo, bardzo gorzki.
A reszta pozostaje na razie milczeniem. Na razie, zobaczymy co przyszłość przyniesie i  jak się rozwinie.

Miłego poniedziałku i miłego tygodnia, bo jak już pisałam  będzie on bardzo urozmaicony.
A mój wiatraczek ciągle czeka godziny, gdy wreszcie będzie używany, na razie stoi całkiem bezczynnie.