Dzisiaj mam aż trzy święta w jednym dniu.
Przede wszystkim dzień ustanowienia Konstytucji 3 Maja
Po drugie ( a właściwie powinno być po pierwsze) Uroczystość Najświętszej Maryi Panny
Ale na pewno dla całej naszej rodziny najważniejszym świętem będzie I -sza Komunia Jasia, syna Magdy. Szkoda, że Babcia Ania nie doczekała tego pięknego święta, za to ja będę dzisiaj pełniła honory seniora rodu, chociaż nie będę wcale najstarszym gościem Jasia.
Cała kościelna oprawa odbędzie się w kościele w Zielonkach ( pod Krakowem, bo w tamtejszej parafii Jasiek chodzi do szkoły, a więc i na religię), a potem wszyscy jedziemy do domu Magdy, gdzie będziemy biesiadować, jak stary zwyczaj nakazuje, przy rodzinnym stole. Żadna restauracja, tylko w domu. I to mi się podoba.
Bo może trzeba więcej z siebie dać, więcej trzeba włożyć wysiłku, ale myślę, że i dla Jasia i dla zaproszonych dzieci będzie to lepsze, zawsze sobie będą mogli potem po ogrodzie polatać, o ile oczywiście deszcz nie pokrzyżuje planów. A i pewno rodzinka lepiej czuć się będzie w domowej atmosferze, a nie tam, gdzie
wyfioczeni kelnerzy na białych talerzach podają wyszukane, ale wcale nie znaczy, że smaczne dania, to takie wszystko tylko na pokaz.
Obiad w restauracji trwałby około dwie godziny i potem cała rodzinka by się rozeszła. A tak dłużej wszyscy będziemy sobie ze sobą mogli pobyć.
A na pewno przy dużej ilości dzieciaczków będzie wesoło, jakoś przetrwam ten jazgot, trudno, czasami trzeba zęby zacisnąć, bo nerwowa się jakoś ostatnimi czasy zrobiłam i wrzaski potęgują w mojej głowie niesamowity ból, ale dla Rodziny, Panie, dla Rodziny……
Jak już wczoraj pisałam, ja też swój mały udział w dzisiejszym przyjęciu mam, obydwie sałatki wybornie mi się udały i mam nadzieję, że gościom będą smakowały.
Dla mnie są bardzo smaczne, ale cóż, nigdy nie byłam zbyt skromna i zawsze swoje kulinarne dzieła chwaliłam.
Co prawda zabraknie dzisiaj głównego konesera smaków moich kulinarnych wyczynów, szkoda, ale na pewno znajdzie się ktoś, kto te sałatki pochwali :-).
Przynajmniej taką mam nadzieję.
No i jak zawsze do beczki miodu zawsze wpadnie łyżka dziegciu, chociaż trudno tak to nazwać
Ale przy wszystkich radosnych dzisiejszych uroczystościach trzeba dodać jedną smutną, która odbędzie się dzisiaj w odległej Minnesocie ( USA), oczywiście z siedmiogodzinnym przemieszczeniem czasu.
Otóż dzisiaj odbędzie się pogrzeb mojej zmarłej przed prawie miesiącem stryjenki Jutty. Dlaczego tak późno? Ano widać Stryjek i jego dzieci czekali, aż na tą uroczystość zjedzie się cała rodzina, rozsiana po całym świecie, aby godnie i z odpowiednią rodzinna oprawą Ciocię pochować na pobliskim cmentarzu.
Naszą krakowską część rodziny reprezentuje moja Kuzynka Marysia, moja bratowa Zosia i jej córka Basia. Poleciały tam już w poniedziałek, aby przez te kilka dni przyzwyczaić się do zmiany czasu no i oczywiście, aby trochę pobyć z osamotnionym Wujkiem i trochę powspominać stare, dobre dzieje, na pewno Wujkowi takie duchowe wsparcie bardzo się teraz przyda.
Ale takie jest już życie, jedni się radują ( i konsumują orła z czekolady), inni krytykują i wcale się nie cieszą, tak dla zwyczaju, tylko po to, by być przeciw, obojętnie, czy to jest akurat potrzebne, czy nie)
To taka moja mała wrzutka polityczna, bez której mój dzisiejszy wpis nie był kompletny.
Czasami człowiek musi, inaczej się udusi……u………
No to ja idę się dzisiaj radować, chociaż czekoladowego orła tam wcale nie będzie, ale za to będą liczne inne pyszności,nie tylko z czekolady, a wszystkim życzę miłego świętowania
