najlepiej w domu

 

Wszędzie jest wspaniale, ale jednak najlepiej w domu.
Zmęczona zgiełkiem i zamieszaniem powróciłam wczoraj wczesnym popołudniem, cala szczęśliwa, do domu. Nie zrozumcie mnie źle, taka uroczystość jest wspaniała, ale ja najwidoczniej odwykłam już od wszelakich wrzaw i huków, więc po przyjściu do domu runęłam w łóżko jak nieżywa i odespałam jakieś 2 godziny wszystkie stresy.
Chyba nie dobre ze mną, skoro takie uroczystości zamiast radości przynoszą mi stresy? Jestem na codzień przecież w domu z dzieciakami, ale trochę starszymi, już ten wrzask nie jest taki dotkliwy, a gdy za bardzo krzyczą, zamykam po prostu drzwi,  cóż na to poradzę, że ostatnio uwielbiam ciszę?
Magda twierdzi, że zaczynam się sama w sobie zamykać i unikać ludzi, VIP też stwierdził, że ostatnio bardzo na niekorzyść się zmieniłam…. nie, na pewno nie pójdę do psychiatry, muszę sama z tym sobie dać radę. Przypuszczam, że wszystkiemu jest winien stres związany z permanentnymi bólami kręgosłupa i ramion, w związku z tym idę dzisiaj na kolejną blokadę do doktora Zbigniewa, może uda mi się załatwić masaże klasyczne kręgosłupa? Nie żadne tam mazanie jakimiś aparatami, jak mi ostatnio zapisał, ale prawdziwy klasyczny masaż kręgosłupa, najlepiej całego. A jeżeli takiego skierowania nie dostanę będę zmuszona sama opłacić sobie takie masowanie, co jest niestety drogą inwestycją. Ale w co mam w końcu inwestować, jak nie w swoje zdrowie?
Dzisiaj aparat mam zepsuty, więc zamiast do pracy idę do pana doktora, a co dalej? zobaczymy. Bo przecież nawet gdy dostane skierowanie będę musiała odczekać swoje na termin, nawet po znajomości.

Nareszcie sondaż jest korzystny dla PIS, więc czekam cierpliwie, kiedy ta manna z nieba będzie mi spadała prosto do nóg, a jeżeli tak nie będzie, biorę krzyż, flagę, orła z czekolady i coś tam jeszcze, co mi do rąk wpadnie  i idę protestować pod siedzibę tych, którzy obiecują, że po wyborach zapewnią nam złote góry.
KTO IDZIE ZE MNĄ??????

Życzę przyjemnego tygodnia, podobno już pogodnego i słonecznego i poniedziałku spokojnego tez – bo to chyba trudno po tylu wolnych dniach do pracy wracać?