a jednak…….
Czyżby Ciocia Juta o mnie nie zapomniała? Czy to raczej również była ingerencja jednej z moich wiernych czytelniczek, która świetnie zapamiętała mój wpis sprzed miesiąca, w którym wspominając Ciocię Jutę napomknęłam o dużej paczce m&m’s, które zawsze od niej dostawałam.
I taka duża paczka m&m’sów znów do mnie prosto z USA wczoraj dotarła, czym zrosiła moje oczy, wróciły wszystkie wspomnienia…….
Odległe, a jakże miłe.To już nie chodzi o te kolorowe cukierki, które teraz zajęły miejsce w moim barku, wracają chwile mojego pobytu w Stanach. Kiedy to było? oj bardzo, bardzo dawno, bo w 1984 roku, czyli 29 lat temu, a są takie, jakbym to ja dopiero co ze Stanów wróciła.
Pamiętam, Stryjostwo miało taką małą śliczną kudłatą sunię ( nie pamiętam rasy) Blitz. Co jakiś czas ciocia brała ją do fryzjera, aby przystrzyc włosy, wtedy już po strzyżeniu zakładali jej obok uszek takie piękne czerwone kokardki. I właśnie przypominam sobie moment, gdy tak pięknie ustrojona sunia po powrocie do domu skierowała się do mojego pokoju, aby przede mną pląsać radośnie, jakby chciała mi powiedzieć, popatrz jaka jestem teraz śliczna. Bo rzeczywiście była śliczna i taka szczęśliwa, cieszyła się, że się podoba…… ( to takie charakterystyczne dla płci żeńskiej).
Dużo we mnie jeszcze jest tych wspomnień, a jednak znów odczułam, że następna część epoki dla mnie się zakończyła.
Ostatnio jakoś stałam się bardziej sentymentalna i wiele różnych wspomnień do mnie wraca. Szczególnie moje wspomnienia wracają ku mojej bliższej Rodzinie, która już bezpowrotnie ode mnie odeszła. Łapię się, że na przykład różne słyszane w TV piosenki wiążą się dla mnie z powrotem pamięcią do nieco starszych części mojego życia, w największym wymiarze związane są one z moją siostrą, z którą przeżyłam jednak bardzo blisko prawie sześćdziesiąt lat mojego życia.
I często wtedy moje oczy zachodzą łzami i zastanawiam się jak to jest, że moja tęsknota za nią jest każdego dnia coraz większa, czas wcale nie leczy ran, wręcz przeciwnie, często je rozdrapuje od nowa.
Może i dlatego ostatnio stałam się taka smutna? A to, że bolą mnie ramiona też jest wytłumaczalne, przecież właśnie okolica karku, ramion i górnej części klatki piersiowej jest siedzibą wszelakich stresów, to tam one najczęściej właśnie się umieszczają i stają się powodem wszelakich bólów.
A czy jest na to jakaś rada? Raczej nie, bo jak można uciszyć ból duszy?
Bardzo smutny, taki refleksyjny i płaczliwy jest ten dzisiejszy wpis, przepraszam, ale to wszystko przez te m&m’sy, które mnie do wspomnień nakłoniły.
Ale nie zapominam o dniu dzisiejszym, wszak dzisiaj mamy kolejną środę. Popatrz Ulu, a dopiero co pisałaś, że to wręcz niemożliwe, że ten czas tak szybko pędzi, a jednak. Mam odczucie, że tydzień składa się z samych śród, może to i dobrze, bo wtedy jestem w duchowej łączności właśnie szczególnie z Tobą Ulu.
Więc dzisiaj prócz uśmiechów i całusów posyłam Ci pięknego, wiosennego kwiatka.
Miłej środy, mimo, że dla mnie niezbyt się ona milo zaczęła, bólem.
A co to jest ból???? to taki ohydny twór, który każe człowiekowi o 4 rano wyskakiwać z łóżka.
Znów jeden dzień do tyłu, chociaż popołudniu idę na wizytę do pana doktora Zbigniewa.
Ale dzięki bólowi ten dzisiejszy wpis jest dokonany tak bardzo wczesną godziną.
P.S. i jeszcze dodatkowo jeden mały kolec bólu i troski tkwi w moim sercu, ale nie będę teraz o tym wspominała
