Smutno mi, Boże! – Dla mnie na zachodzie
Rozlałeś tęczę blasków promienistą;
Przede mną gasisz w lazurowej wodzie
Gwiazdę ognistą…
Choć mi tak niebo Ty złocisz i morze,
Smutno mi, Boże!
Smutno mi i to chyba jednak się nie zmieni. Nawet jeden głos, którego do końca nie zrozumiałam, tego nie zmieni.
Może rzeczywiście siedzę przed lustrem i własny nos podziwiam, ale czy mi nie wolno, skoro nie czuję pomocy z czyjejś strony?
Czy gdy człowiek ma nieco gorszy humor i więcej przemyśleń, naprawdę automatycznie staje się samolubem?
Nigdy taka nie byłam i raczej nie będę, po prostu mam gorsze dni. A może jednak rzeczywiście się zmieniłam i wcale nie chcę do starej postaci wracać?
Ale na pewno, ktoś kto mi nie podaje ręki, a poddaje tylko krytyce, w niczym nie pomoże, wręcz przeciwnie, tylko utwierdza mnie w moich przemyśleniach.
Zresztą najwspanialszą prawdą jest maksyma: człowiek zawsze samotnie przez życie kroczy i to jest prawda niezmienna
Mnie samej ze sobą jest bardzo dobrze!!!!!!
Dosyć, idę dalej przed swoje lustro, przynajmniej dzisiaj, gdy więcej na to czasu mam i czekam, aż kiedyś tą granicę lustra przekroczę.
Po drugiej stronie lustra jest zawsze ciekawiej.
Tylko czy ten mój dzisiejszy głos dotrze do osoby, której go dedykuję????? I czy należycie ten głos zinterpretuje?
