nareszcie mamy poniedziałek.

 A bez tak pięknie pachnie………


Ale fajnie, skończył się już ten męczący weekend.
Postanowiłam odrodzić się jak Feniks z popiołów i przestać przejmować się ( tu powinno paść inne, brzydsze słowo) głupotami.
Moje gadanie, to jak tłuczenie głową w mur, a z tego IQ wcale nie wzrasta. Co najwyżej można sobie tylko potężnego guza na czole nabić.
Więc zamykam powyższy temat i do niego już nie wracam, szkoda moich wysiłków.

A ponieważ skończył się weekend, zaczyna się cieplutki i przyjemny tydzień pracy , pełny słonka, co od pewnego czasu stało się już tradycją, weekend brzydki, chłodny i łzawy , a dni pracy słoneczne i kolorowe.  Tak przynajmniej zapowiadali, bo….. rzeczywistość nadal  jest łzawa, deszcz, chłód, do diabła, kto układa te prognozy pogody i właściwie po co, skoro wcale się nie sprawdzają??

Już od dawna nie spało mi się tak pysznie, jak tej nocy, przespałam bez bólu i bez nocnych wędrówek całą noc, może dlatego, że wieczorem zrzuciłam z pleców balast  mojej niepopełnionej winy?

Jest dobrze, jest bardzo dobrze, pomału wdrażam w życie  podjęte plany…..
Dobrego tygodnia wszystkim życzę, nawet tym, którzy na wojenną ścieżkę  ze mną wstąpili, może ku opamiętaniu ????