Dzisiaj noc podzieliłam na dwa: od 22 – 2.00 w nocy spałam, potem godzina przerwy ( obudziłam się nie z powodu bólu, ale, że poczułam się już wyspana,potem jednak ta cisza nocna mnie zmogła i jeszcze do ósmej rano sobie pospałam. Ale to fajnie, gdy to nie ból w środku nocy cię budzi.
I tak to pomału wszystko leci, byle do przodu.
Pis ogromnie się cieszy, bo dwoma punktami przeskoczył PO i pewnie już tam świętują i szampana popijają, oby sobie na pohybel.
Nie kryje mojej niechęci do Pisu i nigdy jej kryć nie będę, bo dobrze wiem co nam szykują, na pewno nie ten zapowiadany dobrobyt.
Czasami czuję bezsilność taką, że niektórzy dają się na piękne słówka nabierać.
Dobrze, powie mi ktoś, Tusk też obiecywał i co?
Wiadomo, nigdy do końca żadna partia nie wywiązywała się ze swoich obietnic, ale krew mnie zalewa, gdy słyszę niektóre głosy, jak to Tusk nas okrada i jak to ogólnie jest źle, beznadziejnie.
Nikt mnie nie przekona, że w tych ciężkich czasach, gdy wiele państw upada, nasz kraj może nie jest zieloną wyspą, ale jeszcze całkiem dobrze gospodarczo się prowadzi. A gdy gospodarka całkowicie padnie ( a tak się zapowiada za rządów wszystko wiedzących pisiorków), dopiero będzie nędza,Sami zobaczycie i racje mi przyznacie.
Raz jeszcze powtarzam : oni nie mają wcale żadnych planów na rządzenie, oni mają plany tylko na zemstę i na wystawienie na ołtarze chwały najbardziej nieudolnego dotąd prezydenta Lecha Kaczyńskiego. I oby tak się nie stało, muszę zacząć czarować ta złą rzeczywistość.
Co tam polityka, idę przygotowywać mało co nieco dla gościa ( VIPa)
Dzisiaj menu przewiduje makaron pszeniczny z całego ziarna ( zdrowy) z łososiem w śmietanie.
Samo pyszne.
Bo nie ma jak dobroć paru cichych dni, wspaniale oczyszcza atmosferę.
Miłej soboty.
