jasna – ciasna

 

Dlaczego nigdy nie może  przyjść pocztą jakas pozytywna wiadomość typu : właśnie na pani konto wpłynęło np 4-5 tysięcy złotych, tylko listy, które ostatnio otrzymuję są raczej bardzo dołujące?, monity, opłaty itd
Nic, tylko wydatki i wydatki, jak to mówiła mała Zosia w serialu Rodzina Zastępcza.
Właśnie wczoraj dostałam taki „miły” liścik od Poczty Polskiej z wiadomością o zaległościach za abonament radiowo – telefoniczny w kwocie , bagatelka „tylko” 1500.64gr, z terminem płatności jednego tygodnia. Przyznam, że nogi się pode mną ugięły.
Czy czuję się winna? Właściwie to nie bardzo, bo czuję się wykorzystywana przez TP, która chce wyłudzić ode mnie dodatkową opłatę za….wykorzystywanie mojego odbiornika. Co to oznacza? A gdybym mój telewizor traktowała tylko jako mebel stojący w moim pokoju, to też za jego obecność musiałabym płacić?
No dobrze, przesadziłam, przecież wiadomo, że traktuję go jako dostarczyciela telewizyjnych programów, ale nie koniecznie tylko Telewizji Polskiej,
Sygnał TP w miejscu mojego zamieszkania jest tak słaby, że praktycznie nie można oglądać go normalną drogą, dlatego zakupiłam abonament Cyfrowego Polsatu, który dostarcza mi programy, a za którego opłacam omalże 100 zł miesięcznie. I to właśnie od nich Telewizja Polska powinna dostawać mój abonament, to Cyfrowy Polsat i Telewizja Polska powinna dojść do porozumienia względem opłat, tym bardziej, że Polsat również programy Telewizji Polskiej przekazuje i jakieś finansowe uzależnienie pomiędzy tymi stacjami istnieje. No ale tak już jest, że to nie bogate instytucje, a biednych prostych ludzi obciążają wszelakimi opłatami. A swoją drogą, skoro Telewizja Polska tak upomina się o płacenie sobie tego haraczu, to przynajmniej powinni poczuć się do odpowiedzialności ograniczenia tej sieczki z programów, szczególnie letnią porą. Jak to dobrze, że istnieją  takie ” zapchaj dziury”seriale typu Czterej pancerni i pies, czy 07 zgłoś się, inaczej musieliby chyba długie przerwy w trakcie dnia stosować, nie mogąc nic ciekawego ludziom zaproponować. Najlepsze polskie bieżące seriale mają po 3-4 miesiące urlopu , rzekomo to czas na nakręcanie nowych odcinków, które będą dostępne w jesieni, a reszta programu to typowa bryndza, za którą Telewizja Polska oczekuje słonych opłat.
Ale tak ju jest, biednemu zawsze wiatr w oczy.
Nie będę nic więcej już na ten temat pisać, tym bardziej, że potrzebuję teraz sporo energii na napisanie odwołania do Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji w tej sprawie z prośbą o skasowanie, ewentualnie o rozłożenie tego mojego długu na raty Musę się spieszyć, albowiem czas na wszczęcie egzekucji, czyli w praktyce wejście na moje konto, na które przychodzi moja emerytura to tylko jeden tydzień.

Dlatego nie będę się już rozpisywała na temat wczorajszego terrorystycznego działania, jakim było zestrzelenie pasażerskiego samolotu Malezyjskich Lini Powietrznych, lecącego nad terytorium Ukrainy. Wskutek tego brutalnego aktu przemocy, o który oskarżani są prorosyjscy separatyści, zginęło 295  całkiem  niewinnych osób, w tym około 8o małych dzieci. Straszna bezprecedensowa historia, świadcząca, że dla dzisiejszego świata nie ma żadnego moralnej odpowiedzialności ani za siebie, ani za innych, świadczy też, że świat pomału zanurza się w otchłani przemocy  i tarza się w błocie zła i nienawiści, co niestety może stać się przyczyną straszliwej w skutkach następnej światowej wojny. I oby tak się jednak nie stało.

Ten dzień ma dla mnie więc całkiem minorowy wydźwięk, szkoda, bo to przecież już piątek, który powinien być miły i radosny.

a po środzie….

 

Oczywiście, wiadomo, normalny czwartek. Za to jak zwykle oznaczony pięknymi kwiatkami.
Mamy więc ładny i pogodny, wesoły dzionek.
Więc ochoczo dzisiaj do pracy idę, by zastąpić w rejestracji Jadzię, która dzisiaj się urlopuje.
Kiedyś musi.
Na popołudniu nie mam na razie żadnych ciekawych planów, zresztą znów może mnie burza gdzieś pogoni? Bo tak ostatnio jest, rano tak nijako, potem nagle robi się słonko i zaduch, a potem straszy burza.

Znów nie bardzo o czym mam pisać, chyba najwyżej o pewnym polskim panu europośle z muchą, który znów wczoraj wywołał skandal na forum Europejskim do tego stopnia, że wyłączono mu w pewnym momencie mikrofon i musiał zaprzestać swojego dalszego przemówienia.
On zdecydowanie jest za bardzo radykalny jak na tamto forum i pewnie cały Parlament Europejski odetchnie z ulgą, gdy Korwin Mikke wycofa swój mandat startując do polskiego Parlamentu. Za to za to wczorajsze jego wystąpienie znów euforia wstąpi w polską młodzież i pewnie znów podskoczą mu procenty w sondażu, bo jakoś jego dziwactwa w Polsce są odwrotnie proporcjonalnie promowane przez niektórych naszych wyborców, względem europejskich zapatrywań na politykę. Już sama nie wiem, kto ma rację, czy Europa, czy pan Mikke, czas pokaże, ale na przykład jego pomysł z całkowitym  zniesieniem podatków niezbyt do mojego gustu przypada , bo jednak z czegoś i armię i państwo trzeba utrzymywać, już nie wspomnę o biednych emerytach, którzy nagle pozostaną bez środków do życia, mimo, że  przez całe swoje długie pracownicze życie i podatki i składki ubezpieczeniowe spłacało.
Ale pewno łatwo się mu takie frazesy głosi, ciekawe, jak by je przerobił na rzeczywiste, konkretne działania, z czego czerpał by pieniądze na utrzymanie państwa? No i ważne: co by zrobił z tymi biedakami, którzy nie mogliby samodzielnie utrzymać się przy życiu? strącał by ich ze skały jak w Sparcie, czy może zakopywał żywcem? Jak ostatnio się okazało, Korwin Mikke jest osobnikiem bardzo bogatym, ze sporym majątkiem i jeszcze większym zabezpieczeniem na swoją przyszłość ( przyszłość rodziny też), więc jak może zrozumieć osoby biedne i niezaradne życiowo, a takich w Polsce mamy sporo.
Sam poklask takiemu populiście nie pomoże w rozwiązywaniu potężnych problemów, które w Polsce niebawem nadejdą.

Wracając jeszcze na chwilę do Parlamentu Europejskiego, trwa tam teraz „walka” o najwyższe stanowiska w Europarlamencie, również pod uwagę brane są dwie kandydatury z Polski, mianowicie naszego premiera Donalda Tuska na Przewodniczącego Rady Europejskiej i ewentualnie naszego ministra Radosława Sikorskiego na stanowisko  Szefa Unijnej dyplomacji Oba te stanowiska są bardzo eksponowane i objęcie któregoś z nich ( lub jeszcze lepiej obu ) przez Polaka bardzo podniosło by rangę Polski w Unii Europejskiej. Nawet nasza opozycja ( no może nie cała) rozumie powagę tej sytuacji do tego stopnia, że SLD wycofała swój udział w podjęciu votum braku wobec ministra Sikorskiego, aby nie popsuć mu szyków w tej walce o stanowisko na europejskim forum.
A co z tego wyniknie, sami się przekonamy.
No tak, miało nie być politycznego tematu i sam jakoś tak się stworzył w trakcie pisania :-).

Ranek wstał bardzo rześki, z lekko wychylającym się już słonkiem, ale jak na razie temperatura nie powala. Potem ma być lepiej i cieplej i jednak, jak zapowiadał Jarek Kuźniar w TVN 24 jednak przyjdą burze, na pewno właśnie w Małopolsce, niech to, bylebym nie musiała podczas niej wracać do domu, bo ( przyznam się bez bicia) panicznie się boję burzy, zwłaszcza, gdy jestem na zewnątrz. Nie lubię, gdy ktoś ( czy coś) na mnie burczy!!

Miłego dnia

niesamowite, znowu środa!!!!!

 

Czyżby tydzień składał się ze samych śród.????
Dzisiaj Uleczko odmiana, dzisiaj nie różyczka dla Ciebie w moim blogu, ale piękne zółte jak słoneczko kwiaty z kropelkami rosy.
Nie znam się tak dobrze na kwiatkach, więc nazwy nie podaję, ale są za to tak śliczne, że nie mogłam się powstrzymać, aby Ci je dzisiaj ofiarować.
Prawda, że są śliczne? A te kropelki rosy dodają im tylko uroku.
Wszystkiego dobrego na te piękne słoneczne dni Ulu, dużo radości z uroczych ” kijkowych” spacerków, a pewnie, gdy się da i mile spędzonego czasu u Magdy.
Każdy ma swoją Magdę, moja też jest bardzo gościnna, dopiero co wróciłam z Modlnicy, a już mam do niej zaproszenie na następny gorący weekend.

Od kilku dni na tapecie jest sprawa Kamila, chłopca, który uległ straszliwemu wypadkowi komunikacyjnemu, podczas którego doszło do wielonarządowego uszkodzenia wielu narządów, w tym tego najważniejszego, mózgu. Po kilku godzinach beznadziejnej walki lekarze uznali, że mózg chłopca niestety już nie pracuje, po prostu nie żyje, co pociągnie za sobą to, że i inne funkcje życiowe, nawet te podtrzymywane respiratorem zanikną. To była najlepsza pora do pobrania narządów do przeszczepu, które pomogły by co najmniej kilku osobom w uratowaniu ich życia. Niestety matka chłopca nie wyraziła takiej zgody ( ojciec zgodę podpisał) twierdząc, że jej syn oddycha, więc żyje.Twierdziła też, że czuła uścisk swojej dłoni przez jej syna, który był wprowadzony w śpiączkę farmakologiczną ( co zazwyczaj przy tak ciężkich urazach się wykonuje) i nie tylko nie pozwoliła na pobranie narządów od syna, ale wręcz oskarżyła szpital o to, że ten nie starał się ratować życia jej syna , tylko  wręcz dążył do pobrania jego narządów, czyli niejako oskarżała ten szpital o pewien rodzaj korupcji, polegającej na nielegalnym handlowaniem ludzkimi organami.
Również i młodzież z klasy chłopaka, która okupywała okolice szpitala  również manifestowała przed szpitalem podważając  medyczne kompetencje lekarzy, profesorów i wszystkich osób, którzy stwierdzili, ze Kamil nie żyje, oskarżając ich o odejściu od ratowania kolegi w celu pobrania jego organów.
Rozumiem matkę, na pewno bardzo chciałaby, żeby ta prawda o śmierci Kamila  była do końca nierealna, wierzyła, że jej dziecko żyje i ból, który ją dotknął mógł
zaciemnić jej pogląd na zaistniałą sytuację, może reakcja młodzieży, która jakby nie patrzę jest jeszcze niezbyt  życiowo doświadczona, jest impulsywna w swoich działaniach, podejmując niezbyt przemyślane do końca decyzję ( kto z nas nie był młody  pamięta siebie z tamtych lat) nie do końca orientowała, w czym bierze udział, ale najgorsza reakcja jest niektórych prawicowych stronnictw, które tą młodzież wprost podburzając, wykorzystując tą sytuację do swoich najczęściej politycznych celów. To jest po prostu podłe, takie osoby działają z bardzo niskich pobudek, szczególnie można tu  mieć pretensję do Radia Maryja, które wszak wywodzi się z katolickich korzeni, a tu niestety sama te swoje katolickie zasady mocno podgryza. Ciekawe więc skąd ta dzisiejsza młodzież ma czerpać swoje ideały, skoro ci, na których dotąd się opierali mają takie antykatolickie tezy i z lubością je starają się siłą przelać nie tylko na dzisiejszą  młodzież, ale i na całe społeczeństwo.  Niestety zaczynamy cofać się do średniowiecza, ostatnie wydarzenia np. sprawa prof.r Chazana, czy właśnie ta ostatnia związana ze śmiercią pnia mózgu wybitnie o tym świadczy. Zresztą życie samo  zweryfikowało zaistniałą sytuację, dwa dni temu serce chłopaka przestało bić, ale niestety było już za późno na pobranie jakichkoliek organów i tym samym na uratowanie co najmniej kilku innych osób, czekających na taki przeszczep. Wielka szkoda…..
I nikt mi chyba nie zarzuci, że jestem zwolenniczką zwalczania Kościoła w Polsce, nie, bo jestem osobą wierząca, co wcale nie oznacza, że popieram Kościół we wszystkich swoich działaniach, szczególnie tych na siłę narzucających swój punkt widzenia, nie szanując odrębność ideologiczną innych osób.

Ten dzień będzie znów bardzo gorący i kto wie, czy znów podobnie jak wczoraj nie zakończy się burzą z piorunami.
Ale nie za pomijamy, MAMY PRZECIEŻ LATO!!!
Milutkiej środy
Ale już o tym niedawno w swoim blogu pisałam.

Leniwy wtorek

 

I znów naszło mnie lenistwo i senność mnie ogarnia po kolejnej niezbyt przespanej nocy.
Żeby to chociaż była np. noc szaleństw (Oj co też ci za głupoty po głowie chodzą), ale żeby nie spać z powodu głupiego skurczu nogi?????
Musiałam więc o 2 w nocy wstać, chwilę pochodzić i wyprostować stopy, oglądnąć odcinek Rodziny Zastępczej, czyli mojego tradycyjnego (usypiacza) i ……ledwie zamknęłam oczęta znów się przebudziłam, a była to już pora wstawania, czyli 6.30.
Oj, znów sobie nie pospałam do woli tej nocy, może następna będzie lepsza?
Dzisiejszy dzień jest słabo słoneczny, ale za to duszny, czy z tego urodzi się kolejna burza???
 jednak miłego dnia życzę

a jednak szczęśliwa trzynastka

Od wczoraj już wiem, że trzynastka może być szczęśliwa.
Ale od początku. Wczoraj po godzinie 11 rano przyjechał po mnie Jacek i zabrał mnie do Modlnicy.
Zapowiadał się miły ciepły dzień, tym czasem owszem, nie było zimno ale wiał chłodnawy wiaterek, który nieco przeszkadzał nam w siedzeniu  na tym tarasie.
Ale do czasu, popołudniu wiatr ustał całkowicie i zrobiło się wspaniale, cieplutko, milutko i wesoło, bo przyjechała rodzina Jacka, tzn Aga z mężem i z dzieciaczkami i zrobiło się bardzo gwarnie i wesoło. Szkoda tylko, że nie było z nami Jasia, który pojechał do babci na wakacje.
Podziwialiśmy pierwsze kroczki małej, uroczej Róży, która wcale nie bała się upadków na trawę, natychmiast wstawała i z wielką radością maszerowała dalej.
Oczywiście nie zabrakło wspólnego grilowania, czego tam nie było: i pyszne szaszłyczki i kiełbaski i golonka…… same smakowitości. Pewnie mój żołądek dzisiaj odpowie mi, co myśli o takim odżywianiu, ale trudno, żyje się raz……..
Mieliśmy też i inną radość, Magda przyniosła wczoraj do domu nowego, małego kotka. Niestety poprzedni ich kotek Rudasek stracił głowę idąc w amory do jakiejś kociej panny. Mały kotek jest śliczny, taki burasek o przepięknych oczkach i jak na elegancika przystało, ma piękny biały krawat na szyi na brzuszku.
Nawet sobie nie wyobrażacie ile energii posiada takie maleństwo.Zaraz po przyniesieniu go do domu Magda i Jacek wsadzili go do klatki, aby nieco się do nowego środowiska przyzwyczaił, bali się, że im ucieknie gdzieś w krzaki i przepadnie. Kotkowi wcale nowe pomieszczenie nie przypadło do gustu, więc z dziką awanturą miotał się, starając się ząbkami przegryźć kratkę. Kocie wrzaski wyglądały bardzo groźnie, dopiero gdy się nieco zmęczył przemieniły się w takie bardzo ciche i żałosne miau. Jacek zlitował się nad biednym więźniem ( chociaż bardzo biedny nie był, bo miał tam szmatkę do lezenia, spodek z wodą, spodek z jedzeniem i nawet kuwetę) wyciągnął kotka z klatki i zaniósł do salonu, kotek ani myślał uciekać, od razu wskoczył na miękkie krzesełko i smacznie zasnął. Trzeba było tylko uważać, gdy wychodził na zewnątrz, aby gdzieś w te krzaki nie pouciekał, trudno by go wtedy było znaleźć. Czeko był nieco smutny po stracie swojego przyjaciela i też wykazywał wobec nowego  kolegi przyjacielskie zamiary ,ale kotek nie dowierzał nowemu koledze, na wszelki wypadek się srożył i fukał na niego.Ale wszystko jest na dobrej drodze, może się zaprzyjaźnią ( Czeko wykazuje całą swoją ku temu dobrą wolę),chociaż…… pies był nieco zazdrosny, gdy Jacek  z kotkiem w klatce zamknął się przed nim na noc w swoim pokoju. Ciekawe jak długo pies będzie czuł tą urazę, ale znając jego pogodne usposobienie, pewnie już mu to wybaczył.
Pod wieczór goście sobie pojechali, a ja z Magdą do późnego wieczora siedziałyśmy sobie na pięknie oświeconym tarasie, nawet nie oglądałyśmy meczu, mimo, że tak się zarzekałam.


Ale i tak wszyscy wiemy, że Mistrzami świata zostali (tak jak przypuszczałam Niemcy)
A ponieważ do końca nie byłam pewna komu kibicować, nie oglądałam meczu i już.
Późny wieczór był bardzo frapujący bo….wiadomo, gdy kota nie ma, myszy harcują,(mały kotek na łapanie myszy jest za głupiutki), więc gdy mnie Olcia poinformowała, że w łazience „grasuje” mysz, zaczęłam do łazienki chodzić na wszelki wypadek z……miotłą.
Ja co prawda myszy nie widziałam, ale może i ona się mnie boi i  się w związku z tym gdzieś wyniosła, lub schowała się  gdzieś w mysiej dziurze

Ciekawy i przyjemny miałam więc ten wczorajszy dzionek, co niniejszym opisałam, ale dłużej pisać nie mogę, bo mały kotek odkrył, że laptop to fajna sprawa i zaczęła mi skakać po klawiaturze, uniemożliwiając moją dalszą działalność literacką.
Zresztą dzisiaj poniedziałek i najwyższa pora zabrać się za siebie.
Fajnego dnia, chociaż to tylko ( dopiero) poniedziałek.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

moj mundialowy komentarz

 

Mundial się kończy, a ja  właśnie zabrałam się za jego oglądanie. I to też nie jest tak to do końca prawda, bo  wczorajszy mecz zaczęłam oglądać dopiero od drugiej połowy, w czasie pierwszej połowy oglądałam sobie mój ulubiony serial 07 zgłoś się. ot, taką miałam fantazję.
Dzisiaj już wszyscy wiemy, że kolejny raz Brazylia przerżnęła i to wysoko 3:0 z Holandią i to Holendrzy wracają do swojego kraju z brązowymi medalami.  Moje gratulacje.
Za to załączam bardzo dowcipne ( według mnie) zdjęcie z tego meczu, zamieszczone w którymś portalu z  bardzo  dowcipnym dopiskiem: Kulisy ostatniej zmiany bramkarza holenderskiego:: van Gaal zauważył, że bramkarz mu się obija 🙂  Co prawda zamieściłam to samo zdjęcie na swoim Face Booku, ale stwierdziłam, że dowcip jest tak przedni, że powinnam jeszcze umieścić go tutaj, w swoim blogu. A dowcip polega na tym, że podobne zdjęcie ( tylko bez tego białego szczegółu), czyli bramkarz kucający w pozycji, jakby na czymś siedział, pokazane było jeszcze na początku meczu. Ktoś napisał: bramkarz przyniósł sobie niewidzialne krzesełko:-), Też dobry komentarz, ale ten ostatni zdecydowanie więcej mi się podoba.
Tak więc Brazylia, jakby nie było gospodarz Mundialu, została pokonana i upokorzona dwukrotnie, najpierw przez hańbiącą porażkę z Niemcami, a wczoraj z  wielką i bolesną porażką z Holandią. Ale tak to jest, jak to kiedyś podczas pamiętnego ( naszego srebrnego)  Mundialu 1974 śpiewali.: po zielonej trawie piłka goni, albo my wygramy, albo oni, albo będzie dobrze, albo będzie źle, piłka jest okrągła, a bramki są dwie.
Pamiętny to był Mundial, wtedy oglądałam prawie wszystkie mecze i obgryzałam z nerwów paznokcie. Podczas tych Mistrzostw nerwów nie musiałam sobie nadszarpywać, dlatego  podchodziłam  wczoraj spokojniej , no ale tej przyjemności oglądania ostatniego meczu tegorocznych rozgrywek sobie  dzisiaj nie odmówię i będę oglądała od pierwszego do ostatniego gwizdka . Zawisze kogoś sobie do towarzystwa chętnego do oglądania meczu  znajdę 🙂
W Brazylii teraz na pewno  nadejdzie czas rozliczeń i czas  pogromu dla piłkarzy, a przede wszystkim dla brazylijskiego selekcjonera, cóż, nigdy nie jest to  pewny na zawsze zawód i w razie takiego pogromu, jakiego piłkarze otrzymali, odpowiadać będzie „głową” właśnie selekcjoner, który już nie ma czego szukać w Brazylii, musi znaleźć sobie inną posadę w jakimś klubie, pewnie zagranicznym.

Dzisiejszej nocy, czyli tak mniej więcej  około wpół do trzeciej  niespodziewanie Rodzinka już powróciła do domu, wszyscy bardzo zmęczenie długą podróżą znad morza, nawet nie było z kim sobie porozmawiać. Nawet Pepa była jakaś niemrawa ( zaspana), ale zdążyła odwiedzić mój pokój i sprawdzić, czy nie mam gdzieś zakamuflowanego dla niej jedzonka, niestety poszła rozczarowana spać.

Dzisiaj 13 lipca, data dla mnie pamiętna, ale nie będę raczej o niej pisać, bo dobrych wspomnień ona mi nie przynosi. Pamiętam tylko z tego dnia piosenkę Kasi Sobczyk : Trzynastego, wszystko zdarzyć się może, trzynastego świat w różowym kolorze….. Wtedy zdecydowanie był w całkiem ciemnym kolorze, ale dzisiaj……
No więc wszystkim życzę, by ten dzień był właśnie w takim pozytywnie różowym  kolorze.
A skoro świat ma być dzisiaj przez różowe okulary widziany dołączam piękne różowe róże.


I to było na tyle. 🙂  Ani słowa dzisiaj o polityce bo…… nie ważne! Ci, którzy regularnie mnie czytają wiedzą czemu tak sądzę 🙂
A ja najprawdopodobniej zaraz opuszczę krakowskie mury i pojadę…we wiadomym mi  bardzo sympatycznym kierunku.

 

Jest wesoło

 

Szczególnie gdy jeden polityk drugiemu politykowi po mordzie daje. Tak jeszcze ( przynajmniej dotychczas) nie bywało.
Ale co tam, gawiedź rozgorączkowana takim postępowaniem plusy mordobijcy na portalach różnych, zachwycona jego zdecydowaniem i co tu powiedzieć pospolitym chamstwem daje, widać takiej właśnie polityki potrzebuje,  polityki silnej ręki, tylko żeby potem nie narzekali wszyscy, gdy ta sama ręka przeciwko nim się obróci. Sami tymi plusami przyzwolenie daje, żeby później ewentualna władza silna była i nie można się temu będzie  przeciwstawić.
Okazuje się, że nie sama muszka człowieka eleganckiego i ze wszech miar europejskiego czyni.
Ale cóż, dzisiejsza młodzież ( która właśnie za Korwinem Mikke głosuje) uważa, że to właśnie jest nowy styl prowadzenia polityki.
Nowy?, jak nowy, kiedyś w Sparcie też nieszczęsne, niedołężne istoty ze skały zrzucali, Mikkemu też niepełnosprawni się nie podobają, ani emeryci, którzy właściwie powinni o suchym chlebie i zimnej wodzie z rzeki wyżyć ( chociaż on sam w takim sporo starszym przedziale wieku się znajduje) i szybko umierać, by innym miejsce odstąpić, w ogóle nie podoba mu się państwo opiekuńcze, więc czemu by tych słabeuszy nie pozrzucać z tej przysłowiowej skały? Świat jest dla młodych, silnych, prężnych, dających sobie radę w życiu, tylko owi piękni i młodzi zapominają, że zanim się obejrzą , sami starcami zniedołężniałymi pozostaną i co wtedy? Czy ich ten kanon wyzbywania się ludzi niepotrzebnych też będzie obowiązywał i czy im się wtedy też  będzie podobał???
No dobra, zgadzam się, że dzisiaj nie ma odpowiedniej osób, której bez najmniejszego zmrużenia oka można by powierzyć stery naszego państwa.
Co prawda nie uważam, żeby sam premier Tusk akurat się skompromitował, tak jak to uważa Pis, który po raz kolejny już we wczorajszym glosowaniu,  sam się skompromitował, szczególnie wystawiając marionetkowego profesora Glińskiego na premiera technicznego ( cokolwiek by taki „twór” miałby znaczyć), niestety widocznie nasz premier stracił energię, którą na początku posiadał no i otacza się nieodpowiednimi politykami, którzy niestety mu nie pomagają, a wręcz przeszkadzają. Dziwię się tylko, że najwięcej mają na temat politycznych przekłamań do powiedzenia ci, którzy sami nie tak dawno we większe czy mniejsze skandale sami byli zamieszani i którzy teraz koniecznie muszą zgnoić następnych, by samemu na wierzch tego szamba, jak to nazwał niedawno Palikot, wypłynąć. A tak , gdy dobrze popatrzymy, jest w naszej polityce od lewej do prawej strony.
Zresztą nie rozumiem, po co taką hucpę z tym technicznym premierem i potem za kilka miesięcy nowym głosowaniem czynić, przecież przez ten  krótki okres tzw techniczny premier niczego nie uczyni, no może tylko tyle, że wymości stołek dla tego, który uważa, że mu się władza należy, ale niestety to wszystko będzie opłacane za pieniądze podatnika. To czy nie lepiej poczekać jeszcze do terminowych wyborów, gdy naród odpowie głosując przy urnach, na kogo stawia?
Wszak mamy demokrację, o przepraszam, to właśnie jeden z potencjalnych polityków w muszce uważa, że demokracja nie jest nikomu do szczęścia potrzebna.
Tylko co ofiaruje nam w zamian??
Przepraszam, że znów wróciłam do politycznego wpisu, ale jak to śpiewa Stuhr czasami człowiek musi, inaczej się udusi.

A miała być taka piękna sobota i co???????
Miłego wypoczynku

czekam

 

Czekam na dzisiejsze głosowania. A będą dwa głosowania w Sejmie, jedne to wniosek Pisu o odsunięcie rządów PO,( kurczę, nigdy sobie nie odpuszczą),
a drugie to votum nieufności wobec  ministra spraw wewnętrznych Bartłomieja Sienkiewicza. Co do pierwszego jestem pewna, że  wniosek nie przejdzie, zaś co tyczy drugiego….ano zobaczymy, według mnie prognozy są złe.

To tak zupełnie jak z pogodą, patrzę z przerażeniem na te ciągłe od wczoraj zlewy deszczu i zastanawiam się, czy i to lato będzie zagrożone powodziami?
Wszak zawsze zaczyna się tak niewinnie, jedna mała a potem spora porcja  deszczu, potem kilka powtórek i już rzeki opuszczają swoje koryta, już zaczynają się być nieposkromione, wręcz dzikie, bardzo niebezpieczne i co najgorsze nie przewidywalne, rozlewają swoje wody  według swoich nieznanych nam reguł, wyrządzając ogromne szkody, a często tez i są przyczyną wielu tragicznych zdarzeń.
Dlatego przydałoby się, żeby jak najszybciej przyszła zmiana tej fatalnej pogody i żeby znów nam słonko zaświeciło, czego wszystkim, a  przede wszystkim tym odpoczywającym na urlopach życzę.
Bo przecież wiemy, że  w czasie deszczu dzieci się nudzą…… dorośli chyba też?

A poza tym dzisiaj piątek, czyli weekendu początek.
To odpoczywajmy

takie tam ple ple

 

Jak na nieoglądającą mundial i tak wiem wiele : we finale będą grać drużyny Argentyny i Niemiec,.
Hm, ciekawe, komu kibicować? Ale tak poza telewizorem, bo i tak finału oglądać nie będę, no chyba, że mnie ktoś do tego zmusi.

Oglądałam wczoraj kawałek  wczorajszej transmisji  z Sejmu, takie tam ple, ple, nic nowego, nic ciekawego, o czym już nie słyszeliśmy.
Może najbardziej cenną uwagę do obecnej sytuacji  w Polsce dał Janusz Palikot. Widać było, że premier słuchał tych gorzkich słów w wielkim skupieniu.
Ale głosowanie odbędzie się dopiero jutro, no cóż, zobaczymy jego efekty, chociaż nie wydaje się, żeby nas znów coś zaskoczyło.

Niesamowite ulewy naszły wczoraj nad nasz Kraków, właściwie były takie dwie potężne porcje deszczu, podobno nawet potrafiły znokautować krakowską komunikację. Jak to dobrze, że nie musiałam wczoraj popołudniu nigdzie wychodzić, bo padało tak, że nawet parasol nie wystarczał w ochronie przed potężnym zmoknięciem. Dzisiaj ma być podobnie , też takie nawałnice mogą przybyć do Krakowa, na wszelki wypadek znów popołudniu w domu się zabarykaduję, ani kropelki do domu nie wpuszczę!

Jeszcze trzy dni i znów dom się zaludni, w niedzielę wracają nasi wakacjowicze, co prawda dziewczyny na krótko, bo  jada z ciocią do Zawoi, ciekawe też, czy wezmą ze sobą Pepę, już nieco za sunią się stęskniłam, brak mi jej chrumkania.

Wczoraj wieczorem przyszła smutna wiadomość, na która de facto byliśmy wszyscy  przygotowani, zmarło to biedne, kalekie dziecko, które przyszło na świat dzięki manipulacjom dr. Chazana, a które jednak nie powinno się nigdy narodzić.
Bardzo współczuję rodzicom dziecka a za duszę tego biednego maleństwo już odmówiłam modlitwę, niech Aniołek odpoczywa w spokoju.
Ta wczorajsza śmierć tego biednego dzieciątka zbiegła się z wiadomości o pozbawieniu dr Chazana, który odmówił tej aborcji posady dyrektora szpitala.
I słusznie, bo jednak przekroczył prawo, nie udzielił do końca pomocy matce, która nosiła w swoim łonie bardzo zagrożone i skazane na śmierć dziecko, wymawiając się klauzulą sumienia. A przecież ten doktor doskonale zdawał sobie sprawę z tego, że to dziecko nie powinno było się urodzić. Jeżeli jego sumienie nie pozwoliło na aborcję ( nie na zabicie, jak to niektórzy mówią, ale na humanitarne usunięcie niezdolnego do samodzielnego życia płodu), powinien był wskazać osobę, albo chociaż miejsce, w którym by taki zabieg był możliwy do wykonania, lecz on przeciągał niepotrzebne nikomu badania tak długo, aż zabieg był już niemożliwy do wykonania. Naraził to biedne dziecię na niewyobrażalne cierpienie , a także narodził na niesamowity stress rodziców dziecka, stress, który pozostawi na zawsze trwały ślad w ich duszy.
Dopiero teraz  zacznie się atak biskupów  i rozhisteryzowanych moherów na państwo, które rzekomo zwalcza Kościół i  katolicyzm w Polsce.
Bo według nich Polska jest krajem katolickim, ale nie biorą pod uwagę, że Polska to ojczyzna wszystkich Polaków, często zupełnie inaczej myślących i nie można ich zmuszać do wyznawania tej akurat wiary. Nawet Pan Jezus dawał ludziom wolną wolę, nie namawiał na siłę, ale tłumaczył, nauczał, jednak pozwalał na samodzielne podjęcie decyzji.
Z naszym Kościołem jest jednak inaczej, jakby właśnie nie zdawał sobie z tego sprawy, że takie postępowanie wręcz zniechęca do wszelakich kościelnych decyzji i kościelnych instytucji. Kościół powinien przyciągać do siebie, a nie straszyć i odstręczać, jak właśnie obecnie czynią Coraz więcej osób wierzących przestalo przychodzić na msze św, bo kazania nie są katolickie, ale wręcz polityczne, siejące nienawiść i narzucające swoją polityczną opcję.

I to by było tak telegraficznie wszystko, o czym chciałam powiadomić miłych Czytelników.

Życzę wspaniałego dnia bez żadnych burz i nawałnic.

niedziela i ŚRODA, niedziela i ŚRODA

 

No i jest kolejna środa, ulubiony dzień mój i Uli i Dany, no i są kolejne różyczki, cała masa pięknych różyczek.
Pozdrawiam was obie dzisiaj dziewczyny. Uśmiechnijcie się, środa to jednak najpiękniejszy dzień tygodnia.
Mam nadzieję Ulu, że już ” okrzepłaś” po  nadmorskich wyprawach i wróciłaś do codzienności, chociaż i ona nie zawsze musi być ponura, wystarcz dwa kijki w rękę, dobra koleżanka do towarzystwa i ciekawe wędrówki wokoło Poznania  i okolic robić. Jak Cie znam, na pewno długo nie usiedziałaś na d..,przepraszam, na pupie i już gdzieś sobie tam gdzieś biegasz i kijkami wywijasz. Jak to dobrze, że masz takie możliwości, niestety takie bieganie z kijkami już nie jest dla mnie, coraz większe mam kłopoty z chodzeniem……

Dzisiaj jest bardzo ważny dzień dla  naszego rządu, jak wiemy Pis zgłosił votum nieufności w kierunku całego rządu i odbędzie się w związku z tym głosowanie.
No i zobaczymy, czy premierem nadal ( aż do wyborów) będzie Donald Tusk, czy kabaretowy premier z tabletu, prof Gliński, a następnie , tuż szybciutko  po nim, największy premier Zbawiciel wszech czasów, już się nóżki rozgrzewają do biegu…… i oby to był  kolejny FALSTART!!!
Ja oczywiście optuję za… wiadomo za kim, ale to nie jest ważne, bo mój głos i tak nie będzie się wcale liczył. Przynajmniej dzisiaj, dopiero przy urnie  będę mogła się wykazać

Wczoraj burza bawiła się z nami w ciuciubabkę, trochę straszyła i trochę po grzmiało, deszczyk też nawet spadł z nieba, najpierw delikatnie, potem nawet sążniście. Ot, taka pora roku, najpierw upał, duszno, że odetchnąć nie ma czym, potem burza……

Operacja Dorotki na szczęście się udała, teraz czekamy aż całkowicie wyzdrowieje, w co bardzo głęboko wierzę i tego Jej życzę

Nie oglądam co prawda Mistrzostw świata ale ostatnia wiadomość mnie powaliła ;

1:7. Niemcy demolują w sposób niespotykany. Brazylia zgnieciona i zniszczona. Koniec marzeń

Niesamowite!!!!!!, żeby tak  wysoko przerżnąć mecz półfinałowy?????

A właściwie to wszystkim miłej środy życzę 🙂