Dzisiaj świąteczne róże dla Ciebie Ulu, biało – czerwone, bo dzisiaj mamy przecież świąteczny dzień, 226 -stą Rocznicę ustalenia Konstytucji Trzeciomajowej.
To był bardzo ważny dzień w historii naszego Państwa. Konstytucja ta regulowała prawo, wprowadzając ład do zanarchizowanych rządów magnaterii.
Wprowadzała ona trójpodział władzy:ustawodawczą, wykonawczą i sądowniczą, taką, z jaką dzisiejszy rząd zajadle walczy.
Może właśnie dlatego dzisiaj jest ona dla nas niezwykle ważna, bo mimo, że już była raz jeszcze po niewielkich zmianach przyjmowana przez Polaków, jednak mimo niektórych zmian ta ustawa o trójwładzy nadal była i jest zobowiązująca. I będzie, pomimo, że podniesiono na nią rękę. Daj Boże, że będzie, bo przecież nie można dopuścić do złej zmiany, którą ktoś przewrotnie dobrą zmianą nazwał.
Ale dzisiaj mamy też ważne święto kościelne Święto Najświętszej Marii Panny, naszej Królowej, której dzisiaj oddajemy w opiekę nasza zagrożoną politycznymi nieprawidłowościami Polskę.
Matko Boża, miej nasz kraj w opiece, nie pozwól mu zginąć, nie pozwól pogrześć Polski.
Ale oczywiście nie zapominam o Tobie dzisiaj Uleczko, bo przecież środa jest naszym szczególnie świątecznym dniem. To takie nasze małe, całkiem prywatne święto, które zawsze ożywa w każdą środę.
I tak, jak napisane jest tuż obok tej róży, to nasze święto będzie trwało Na Zawsze – FOREVER !!!!!!
Jak zawsze serdecznie Cię pozdrawiam Uleczko, życząc Ci samych miłych, przyjemnych i słonecznych następnych dni, takich, o jakich za pewno marzysz.
Pewnie znam Twoje zamiłowania do spacerków i do wyjazdów, do kontaktów z łonem przyrody, a do tego konieczna jest przecież odpowiednia pogoda, odpowiednia temperatura. I niech tak właśnie będzie, Ulu.
Całuski z Krakowa. Oby słonko świeciło nam od samego rana, aż do późnego wieczoru 🙂 🙂 🙂
A ten kosz róż ofiarowuję dzisiejszej Solenizantce, mojej Bratanicy, Basi.
Basiu, napisałam Ci już życzenia urodzinowe na Face Booku, nie chcąc się więc powtarzać, życzę Ci w tym szczególnym dla Ciebie dniu, aby to wszystko o czym marzysz, to co zamierzasz, to do czego każdego dnia dążysz zawsze się Tobie spełniało.
100 lat Basiu w zdrowiu, miłości i w szczęściu.
A ja dzisiaj Matce Bożej w Dniu Jej Święta oddaję jeszcze w opiekę troje „moich maturzystów” Olkę, Wikę i Franka.
Niech jutro i w każdy ich następny egzaminacyjny dzień będzie wraz z nimi na maturalnej sali i da im natchnienie i przypływ wiedzy, aby doskonale napisali swoje maturalne zadania, tak doskonale, by potem żadne z nich nie miało potem kłopotów z dostaniem się na wymarzone studia.
Na pewno razem z ich Rodzicami będę przeżywała te matury, wspominając swoją, tę sprzed pół wieku, bo właśnie 50 lat minęło jak jeden dzień, a może dwa???????
Mój Boże, ile pozytywnych myśli miał wtedy człowiek w głowie, ile pomysłów na przyszłość, nie wszystkie oczywiscie dało się w życie wprowadzić.
Pamiętam te rozmowy z moim przyjacielem Januszem, z którym twierdziliśmy, że gdy dorośniemy, nasze życie będzie inaczej wyglądało, niż to dorosłe życie naszych najbliższych, ile uda nam się na lepsze zmienić. I co……..życie wszystko zweryfikowało, bo nie udało się za wiele zmienić. Fakt, żyłam wtedy w bardzo trudnych czasach, bo chociaż w domu ptasiego mleczka mi nie brakowało (chociaz jednak byłam nieco zubożona z matczynych uczuć, która zbyt szybko umarła), miałam Kochanego Ojca, zawsze służącego mi dobrą i przede wszystkim mądrą radą, miałam kochane rodzeństwo, wspaniałe warunki materialne, ale wiadomo, jak żyło się każdemu z nas w PRL-u, w tych czasach, gdy z jednej strony trzeba było uważać, by się nie narażać, a z drugiej żyć tak, by nie zdradzić swoich ideałów. I udało mi się to, nigdy ich nie zdradziłam i nadal nie zdradzam, chociaz czasami wydaje mi się, że przezywam swoiste Deja vu, już kiedyś to przerabiałam.
Ważne jest jednak to, by ta dzisiejsza młodzież gdzieś po drodze się nie pogubiła, by wierzyła w dobro, sprawiedliwość, ale nie to udawane, ale to prawdziwe, gdzie słowo Tak, oznacza tak, a słowo NIE, nie.
W czasach mojej młodości wzorem ideałów był Kościół, bo on uczył prawdy, teraz niestety gdzieś on po drodze się pogubił, zatracił tę prawdę.
Oczywiście nie można uogólniać, bo jest wielu mądrych księży, którzy chcą i głoszą Dobrą Nowinę, którzy rozumieją, jak bardzo można skrzywdzić człowieka złymi słowami, pogardą, kłamstwem.
Dlatego niejednokrotnie staję przed dylematem i zadaję sobie pytanie, czy ja jeszcze wierzę?
I moja odpowiedź brzmi : Tak, wierzę w Boga Ojca Miłosiernego, najlepszego z Ojców, który dba o mnie, który stara się, bym dobrze przeszła przez to trudne życie, mimo, że czasami błądzę, ale Jego wspaniałomyślność zawsze jest gotowa na wybaczenie, a za to kiedyś w nagrodę otrzymam życie wieczne. Kościół to My wszyscy : i ludzie, którzy do niego przynależą i księża, którzy są jego funkcjonariuszami.
Ale księża są tylko ludźmi, tak samo błądzącymi, tak samo poddawanymi różnym pokusom, którym często niestety ulegają.
Taki jest i teraz ten dzisiejszy Kościół, niestety spora część ulega pokusie przekładania dobra materialnego, nad to duchowe, do którego jest powołane.
I musimy im to wybaczyć, bo miejmy nadzieję, że kiedyś zrozumieją, że źle czynią i będą chcieli na drogę prawdy powrócić.
Na drogę, gdzie słowo będzie słowem prawdziwym, na którą ich skierował Chrystus, który też przecież kiedyś został zdradzony, a jednak w nich nie zwątpił.
I to jest ta moja nadzieja, to moje CREDO na dzisiejszy świąteczny dzień.
No i co z tego, że wstał świąteczny dzień, skoro pogoda nadal nie jest świąteczna, nie jest zachęcająca do spacerów, chociaż dzisiaj wiele dziać się będzie, nie tylko pewno w Krakowie, ale w każdym mieście Polski, tam gdzie będą pochodami, wiecami, patriotycznymi piosnkami czcić dzisiejszy dzień.
Ja raczej nie będę uczestniczyć w takich obrzędach i to z różnych powodów, o których nawet nie chcę wspominać.
Ale tym wszystkim, którzy dzisiaj świętują życzę przemiłego i udanego dnia.

