Pstryk i….pozostaje ciemny ekran

 

 

Jak często tak się dzieje? Różnie, czasami mój komputer działa nawet kilka godzin, czasami już nawet po 15 minutach się wyłącza.
A ile razy dziennie można go odpalać? Najgorzej jest wtedy , gdy chcę go przeskanować, a on akurat postanowił mi zrobić swoje pstryk. Pech, bo akurat już dość długo się skanował, a teraz muszę zaczynać od początku…..
Napisałam błagalną prośbę do mojego Pana Józia, niestety została ona bez odpowiedzi. Wczoraj przez moment widziałam na Face Booku zieloną kropkę przy jego nazwisku, znak, że był na czacie, więc znów napisałam i……..nic, cisza, tylko kropka szybko znikła……..
Dziwne jest to zachowanie pana Józia, nigdy mnie tak nie traktował, czyżby o coś na mnie się pogniewał?
Ale i tak powinien napisać mi: pani Ewo, nie mogę do Pani przychodzić, nie mam na to po prostu czasu, proszę sobie znaleźć kogoś innego do naprawy komputera, wtedy przynajmniej wiedziałabym, na czym stoję. Po prostu lubię jasne sytuacje, a nie domysły. No i inna sprawa, co mam w takiej sytuacji robić?
Czy jeszcze poczekać na jakąś informację od pana Józia (ja jednak wierze w ludzi), czy szukać…
Niby wpadałam na taki jeden mały pomysł, znajomi mojej Gospodyni ma znajomych komputerowców, może  oni by zaglądnęli do mego sprzętu?
Może po prostu nie jest to jakas straszna awaria, może trzeba go przeczyścić, wiecie, często jest tak, że jest  wewnątrz zakurzony i nie działa wtedy sprawnie  wiatraczek, sama nie wiem.
Ale jakąś decyzję w tej sprawie muszę podjąć, bo mnie wkurza to, że muszę często ten komp włączać i wszystko co tam robiłam zaczynać od początku.
A przecież komputer dla mnie jest zbyt ciężki i niewygodny do noszenia na tyle, że nie mogę go po prostu do punktu naprawy na przykład na Żabiniec zanieść. Musiałabym prosić o pomoc kogoś, kto by mi ktoś go w domu rozłączył, potem mnie z komputerem zawiózł, po naprawie przywiózł i znów mi podłączył komputer do sieci. Wszystko to jest okropnie skomplikowane, więc dlatego wolałabym, żeby taka naprawa (o ile to się oczywiście da radę zrobić) nastąpiła w domu.
Ale jak to już wczoraj pisałam : kłopoty to moja specjalność.
Zresztą kto tych kłopotów nie ma? jedni większe, prawdziwe, drudzy mniejsze, ale też dokuczliwe, jak na przykład ten mój.

A z innej beczki : ale pięknie wreszcie jest na tym polu (dworze), słonko od rana przepięknie i wesoło świeci, aż chce się żyć.
Nie wiem jeszcze, jak będzie z temperaturami w nocy, co akurat na tyle mnie interesuje, że nie jestem pewna, czy dobrze zrobiłam, że wyłączyłam już ogrzewanie.
No bo po co płacić, skoro zimna już nie ma. Ale zobaczę po przyjściu z pracy, czy taka temperatura mi na noc wystarczy, jeżeli ocenię, że jest mi jeszcze zimno, najwyżej jeszcze piec na noc włączę, a niech tam, marznąć nie będę.
No, ale wydaje mi się, że jednak jakoś wytrzymam, przecież zbyt cieplarniane warunki wcale nie są takie zdrowe.
Zresztą, nie wiedzieć czemu i tak jestem nieco podziębiona, drapie mnie w gardle no i od czasu do czasu sobie kicham na ten świat.
Na razie jakiegoś dużego kataru nie mam, ale kto wie, co się z tego jeszcze wykluje, zawsze wszelakie przeziębienia wlaśnie drapaniem w gardle u mnie się zaczynają.

Oczywiście nie zapomniałam o tym, że dzisiaj Solenizantkami są Wszystkie Zosie

 

Wszystkim Zosiom i Zosieńkom w Dniu Ich Imienin wiele radości z życia, wiele miłości i serdeczności na co dzień i od święta życzę.
Szczęśliwego Dnia Imienin i wszystkich dni po nim następujących.

A Nam Wszystkim życzę, by ten poniedziałek był początkiem pięknego, słonecznego tygodnia, bez żadnych kłopotów, trosk i łeż.
Wszystkiego dobrego na dzisiaj i na cały ten nadchodzący tydzień.