Moje Abra Kadabra, moje deszczu idź sobie, moje słonko przybądź zdało wczoraj egzamin.
Mimo, że rano padał deszcz, akurat około 11 ustąpił, było trochę chłodno, był dosyć intensywny wiatr, ale potem….wyszło słonko, naprawdę, nie kłamię i zrobiło się całkiem przyjemnie, można nawet było wyjść na taras, czy do ogrodu, porobić tam zdjęcia, czy nawet udało się posiedzieć na fotelikach w palarni umieszczonej poza budynkiem.
Ciągle nie rozumiem, na jakiej to zasadzie działa, czyżbym była jednak czarownicą????
Ale nawet jeżeli tak, to całkiem niegroźną czarownicą, skoro odsyłam złą pogodę i przywołuję słonko.
Koło 11 przed południem przyszła do mnie młodzież, czyli Julka Diana, Patka, Ksawer i Staszek i wszyscy razem pojechaliśmy specjalnie zamówioną limuzyną do Kościoła. Ale zadaliśmy szyku podjeżdżając eleganckim BMW.
Właśnie na początku był spory i dosyć chłodny wiatr i te biedne dzieci w białych ubrankach trochę trzęsły się i z zimna i pewnie troszkę z emocji, stojąc przed kościołem, ale gdy już zostały w uroczystym pochodzie wprowadzone do kościoła ich minki były zdecydowanie lepsze.
Kościół był pełen ludzi, licznie przybyły rodzice i rodziny dzieci przystępujących do I-szej komunii i ledwo znalazłam miejsce do siedzenia, ale jakoś udało mi się i to w dodatku tuż niedaleko siedzącej w ławce wraz z dziećmi Emilki.
Trzeba przyznać, że msza święta była bardzo starannie przygotowana, wszystko było świetnie dopracowane aż do perfekcji, tylko tyle, że ta cała uroczystość trwała bardzo długo, bo po skończonej mszy były podziękowania, a potem wspólne zdjęcia dzieci przy ołtarzu, to wszystko bardzo przedłużyło czas jej trwania.
Na szczęście nasz pan kierowca cierpliwie czekał, aż wyjdziemy z kościoła i odwiózł nas na miejsce biesiady, czyli do Dworku w Tomaszowicach.
Było tam kilka budynków, w których odbywały się wczoraj podobnie jak nasza uroczystości, my mieliśmy zarezerwowane stoliki w Oranżerii, z tym, że prócz nas były tam obsługiwane jeszcze dwie inne komunie, Nie ważne, wszyscy się pomieścili, każda rodzina siedziała w „swoim kącie”, a obsługa świetnie sobie dawała radę z gośćmi. Jedzonko było owszem, bardzo smaczne, ale wychodziliśmy też i na zewnątrz, gdzie można było zapalić papierosa no i robić sobie zdjęcia na łonie natury, a były tam naprawdę wspaniałe, pełne kolorów plenery zdjęciowe.
Posiedzieliśmy tam około 3, może 3 i pół godziny, potem umówiona byłam z Magdą, że po mnie przyjedzie, wszak mieszka niedaleko Dworku i odwiozła mnie do domu. Porządna ta Magda, chyba jednak rzeczywiście musi mnie kochać 🙂
Poczekałyśmy na wyniki sondażu, które napłynęły z Francji po wyborach prezydenckich i z wielką radością usłyszałam, że wygrał mój zdecydowany faworyt Emmanuel Marcon. Myślę, że to jest bardzo dobra wiadomość nie tylko dla Francji, ale i dla Europy, bo zdecydowana prawica, którą reprezentowała w wyborach Le Pen została odsunięta na bok. Francuzi zdecydowanie powiedzieli populistom NIE, zdecydowanie nie zgadzają się na wyprowadzenie Francji z Unii Europejskiej, nie chcą, aby Francja podzieliła losy rządów autorytarnych typu Trump, Orban, czy Kaczyński, Ze strachem patrzymy na Turcję, gdzie łamane są prawa ludzkie, czy mamy pozwolić, żeby tak działo się u nas?
Nawiążę teraz do sobotniego Marszu Wolności, który odbył się w sobotę w Warszawie. Zdecydowana rzesza Polaków wyszła na ulice Warszawy, aby sprzeciwić się niszczeniu demokracji, niszczeniu Konstytucji, sianiu zamętu i nienawiści, sianiu kłamstw, którymi pisia propaganda stale nas karmi.
Pewnie, że jeden taki Marsz wiele nie zmieni, ale już widać strach rządzących, którzy wiedzą, że nie mogą tak jak planowali, bez żadnych ograniczeń, bez liczenia się z opozycją i z Polakami zmieniać kraju według swojej pisiej modły. Na to nie ma zgody większości Polaków, nie tych 19 procent, którzy przez kłamstwa dali się Pisowi omamić, którzy dali im władzę prawie absolutną, ale nie na tyle, żeby mogli zdecydować większością o zmianie naszej Konstytucji, a mimo to starają się drogą okrężną doprowadzić do takiej zmiany zarządzając referendum, mające dać im poparcie.
Otóż nie uzyskają takiego poparcia, mimo, że wytrwale do tego dążą, chcąc sobie w ten sposób przedłużyć swoje antydemokratyczne rządy w nieskończoność, bo i takie prawa w swojej nowej konstytucji mogą sobie zastrzec, zbyt mocno Polacy są zdeterminowani, aby im nie powiedzieć TAK.
I chyba właśnie ten Marsz wolności pokazał, że jednak rząd Pisu ma się zacząć czego bać, że nie są już tak całkowicie pewni tego, co robią, a przy okazji każdy ich z ostatnich ruchów jest niedopracowany, ba nawet skandalicznie szkodliwy.
Niebezpiecznie się dzieje na świecie, ale przegrana prawicowych przywódców najpierw w Austrii, teraz we Francji daje nadzieję, że nie uda się wywrócić całej polityki do góry nogami, nie dojdą do głosu ludzie, którzy kierują się nie dobrem narodu, nie troską o swój kraj i inne kraje w Europie, ale głównie kierują się własnymi partyjnymi, partykularnymi interesami, mogącymi doprowadzić świat na kraj wojny.
W obecnej sytuacji, gdzie zło czai się w świecie Mahometa, trzeba zdecydowanie wesprzeć swoje siły, aby wspólnie wystąpić przeciwko islamizacji świata, nie wolno teraz myśleć tylko o swoich prywatnych rozgrywkach, zbyt wiele mamy do stracenia. Wciąż grożąca nam III wojna światowa może przynieść naprawdę tragiczne skutki !!!!
Znów wstał bury poniedziałek, zgodnie zresztą z prognozami pogody, ale jest jedna bardzo optymistyczna wiadomość: otóż od czwartku zdecydowanie pogoda ma wrócić na wiosenne tory (ale od którego czwartku???) Musimy więc się jeszcze na te kilka dni uzbroić w cierpliwość.
Życzę wszelkiego dobra na dzień dzisiejszy i na wszystkie siedem dni tego tygodnia i……..czekamy na powrót tej prawdziwej wiosny!!!

