Jest, jest pisklak – w Przygodzicach radość wielka, pierwsze bocianię opuściło skorupkę i ……od razu wesoło stara się rozglądać, co na tym dziwnym świecie słychać. Tak wczoraj wieczorem cieszyłam się podoglądając rodzinkę z Przygodzic.
Co prawda jest taki malutki, malusieńki, że prawie nie widać go na tym zdjęciu, ale musicie mi uwierzyć na słowo.
Zresztą ktoś na forum puścił filmik z bocianiątkiem w roli głównej – ale on jest ruchliwy.
No i sama czuwałam, czyhałam, aż Przygoda wstanie z tych jajeczek i udało mi się ten ruch pisklaka samo ocznie dojrzeć, teraz tylko to poświadczam. oczywiście bardzo z tego powodu zadowolona.
Teraz czekam na klucie się następnych bocianków, a będzie się to działo mniej więcej w podobnych okresach jak i składanie jajek, czyli przerwa miedzy pisklakami powinna następować co dwa dni.
Ale dzisiaj rano znów niespodzianka, nowy,drugi pisklak też już jest w gnieździe.. Obraz, który zobaczyłam dzisiaj w Przygodzicach istotnie z filmu typu Love story.
A było tak : Przygoda leżała sobie spokojnie na jajeczkach i drzemała, nadleciał Dziedzic, delikatnie ją po główce pomiział, za którymś razem poskutkowało, bo samica wstała i wtedy właśnie zobaczyłam drugiego pisklaczka , też był bardzo żywotny, wyciągał wysoko swój dziobek.
Tata bocian cierpliwie poprawiał podściółkę gniazda, a potem z dzioba wypuścił jedzonko, które przyniósł dla pisklaczków, uczta była wspaniała. Mama bocianica obserwowała swoją rodzinkę, potem poprawiła swoje piórka i poleciała na swoje śniadanko, zasłużyła przecież.
Naprawdę te przekazy z kamery w Przygodzicach są bardzo wzruszające, zapraszam wszystkich chętnych do oglądania : http://www.bociany.ec.pl/
Na szczęście pogoda wróciła do majowej normy i oby ten fakt się utrwalał.
Co prawda rano padał dosyć spory deszcz, ale po południu słonko zaświeciło, było nawet dosyć ciepło, więc mogłam sobie troszkę po Krakowskim Parku pobaraszkować i Pokemonki połapać.
Zmartwiłam się tylko, że nie znalazłam tych dwóch małych kaczuszek, które jeszcze kilka dni temu po tafli stawu pływały. Schowały gdzieś się na tej wysepce? Być może, bo tam miały takie kryjówko-we miejsca na wysepce A może nie zauważyły, że deszcz przestał już padać? Chociaż nie wiem, czy akurat kaczkom deszcz by przeszkadzał. W każdym bądź razie dzisiaj idę raz jeszcze popatrzeć na staw i będę wyszukiwała tam moich kaczuszek. Chyba nic złego im się nie stało, co?.
A oczywiście fontanna też już w Parku działa i pięknie to wygląda, zobaczcie sami
A wczoraj przeczytałam raz jeszcze w Gazecie Krakowskiej artykuł o przebudowie naszego Parku, będzie teraz to prawdziwy ogród ze wspaniałymi kwiatami, ale również i będzie sporo miejsc rekreacyjnych dla dzieci i dla dorosłych. Projekty są bardzo ciekawe i z wielkim rozmachem przygotowane, tak więc jeżeli wszystkie te zamierzenia rzeczywiście planowo zaczną się w najbliższym czasie, już w przyszłym roku będę mieszkać w pobliżu najpiękniejszego parku – ogrodu w Krakowie. Tylko jak na razie nic się tam jeszcze nie dzieje………. na co oni czekają?
Znów jakiś pazurzasty dzionek wstał, już zadziałałam i słoneczko przywoływałam, zobaczymy, czy tym razem moje Abra kadabra znów poskutkuje.
Życzę przyjemnej soboty wierząc, ze chociaż popołudniowe godziny będą znów słoneczne.


