niedziela, czyli jest do kitu

 

 

Chyba komputery dzisiaj na mnie się obraziły, ale oba na raz?
Stacjonarny co chwilę się sam wyłącza, pstryk i nie ma ekranu. Mały, czyli laptop daje się łaskawie włączyć, ale działa niczym mucha w maśle.
Nie wiem co się dzieje, bo dwa dni temu była u mnie Olka i próbowała laptop włączyć, niestety nie było na nim dostępu do internetu. Sama zresztą potem kilkakrotnie go wypróbowywałam i to samo, dostępu do internetu brak. Nie wiem czemu, przecież mam w domu ruter i przez Wi-Fi nie powinno być żadnych trudności, a jednak…..
Tak więc nie wiem, jak ten dzisiejszy mój wpis będzie wyglądał, pewnie niewiele napiszę i dobrze, bo po co się rozpisywać, gdy są trudności no i brak tematu?
W Przygodzicach jak dotąd są 2 pisklaki, ale w trzecim jajeczku jest już spora dziurka, dzisiaj wykluje się na pewno trzecie pisklę.
Przyznam się, że wczoraj lekko się zdenerwowałam, gdy zobaczyłam, że pół godziny przed północą Dziedzic jeszcze nie powrócił do gniazda.
Ale to hultaj, pomyślałam sobie, tak samotnie mamę i dzieciaki pozostawić na pastwę losu?
Ale całe szczęście nic złego się nie stało, o już podejrzewałam, że może zrobił skok w bok i do innego gniazda zawędrował, albo….co nie daj Panie Boże wpadł na jakieś druty elektryczne i go poraziło. No tak mogło być, gdy się po nocy szwenda bez rozumu, a ptaki wieczorem, jak wiadomo źle widzą.
Ale wszystko na szczęście skończyło się pomyślnie tatuś- bocian wrócił około północy (chyba nie był pod wpływem??) i zajął się troskliwie rodzinką.
No a duży komputer? nie wiem, na razie go skanuję (dlatego blog piszę na laptopie) i zobaczymy, bo coś ostatnio Pan Józio mnie zaniedbał i nie odpowiada na moje rozpaczliwe prośby o pomoc. Przecież nawet nie wiem, gdzie szukać pomocy, kto przyjdzie do domu (prócz pana Józia) mi przeglądnąć sprzęt, przecież nie będę ciężkiego komputera na plecy brać i do punktu nosić.
No to mam kłopot, ale przecież kłopoty to moja specjalność!!!

Dzisiaj od rana piękna i słoneczna pogoda. Nie mogła być to taka tydzień temu, gdy Emilka szła do Iszej Komunii??
No, ale narzekać też nie mogę, bo w sumie popołudniu wtedy też się rozjaśniło i nawet lekko nasłoneczniło.
Zresztą niech inne dzieciaki, które dzisiaj przystępują do swojej Iszej komunii też mają piękny dzień.
A tak już będzie przez resztę majowych niedziel.
No i niespostrzeżenie jutro mija pierwsza połowa maja, bardzo szybko.
Nie zapominajcie jutro o Zosiach, które będę obchodziły dzień swoich imienin.
Ale, co tu mówić, stanowczo ten czas za prędko płynie, ja na to się nie zgadzam.

Miłej niedzieli życzę