Złapał katar Katarzynę…. A psik

…Katarzyna pod pierzynę…….. A psik !

 

 

Co prawda nie jestem Katarzyna, więc pod pierzynę nie wskoczę, ale……od kilku dni  czułam w gardle nieprzyjemne drapanie, taka jest właśnie  to charakterystyczna  przepowiednia dla przeziębienia.
No i tak się stało, chociaz przecież naprawdę bardzo o siebie dbałam, pilnowałam, żeby nie siedzieć na przeciągu, zresztą chodziłam po domu w nieco grubszej bluzce i swetrze, ale jednak… A może po prostu się przegrzewałam i dlatego teraz mam tego rezultaty?
No bo raczej od nikogo się nie zaraziłam, nikt w moim otoczeniu ostatnio nie chorował.
A teraz zastanawiam się, czy jednak nie za szybko dzisiaj wyłączyłam ogrzewanie? Jeszcze poprzedniej nocy co prawda miałam go włączone, ale rano już obie stopki dałam w dół, koniec, przecież w końcu mamy już połowę maja, ba, nawet już jest po połowie maja, najwyższa pora na wyłączenie ogrzewania.
Temperatura jest rzeczywiście nieco wyższa, nawet w nocy była powyżej 10 stopni, jeżeli jednak będę marzła, zawsze mam szanse przynajmniej na noc włączyć piec na najniższe wartości.
A to wszystko jest spowodowane brakiem doświadczenia w samodzielnym ogrzewaniu mieszkania, do tej pory byłam zdana na decyzje MPEC, to oni decydowali czy kaloryfery mają jeszcze grzać, czy już nie. Nie ukrywam, że jednak spora rolę odgrywają tutaj płatności, bo niestety elektryczne ogrzewanie do tanich raczej nie należy, ale z drugiej strony, trudno jest trząść się z zimna i trzaskać zębami  we własnym domu
Najbliższe dni przyniosą mi odpowiedź na pytanie, czy sezon grzewczy w tej chwili uznałam już za zakończony.
I tak będzie pewnie gdzieś do połowy września, no może do pierwszych dni października, gdy o godzinie 22 znów charakterystyczny stuk da mi znać, że piec jest już włączony.
A póki co, teraz muszę nastawić się na nieco trudniejsze dni z zapchanym nosem, co do przyjemności raczej nie należy, ale wiadomo, nieleczony katar trwa tydzień, a leczony – siedem dni :-).
Najgorsze oczywiście są noce, gdy nos całkowicie się zapycha i trzeba go jakimiś kropelkami potraktować (o ile oczywiście ma się takie pod ręką).
No i całkiem na złość pogoda dzisiaj znów się skiepściła, temperatura do wysokich raczej nie należy, tak około 10 stopni teraz w Krakowie jest na termometrze, no i ponuro, czasami może i padać….. Ale nie, nie złamię się, pieca nie włączę, bo noc jakoś przetrwałam w całkiem niezłej kondycji, nie licząc oczywiście tego zapchanego nosa, a dzisiaj po domu będę chodziła jednak w getrach, a nie w sukience, chociaż już powinnam nieco myśleć o lżejszej garderobie.
Za to już znowu słonko jutro nam zaświeci…podobno. Ale jak na razie do kitu z taką pogodą.
Co gorsze, to przeczytałam gdzieś tam na necie, że całe to lato będzie raczej kiepściuchne, deszcze, burze, nawet i tornada nam grożą, i jak tu żyć panie prezydencie????
A propos: PAD na samodzielność bardzo chce się wybić, biedny prezes już całkowicie zgłupiał i nie wie, czy mu pozwolić na to, czy nie, bo może to być dla prezesa politycznie niebezpieczne, gdy pacynki spod ręki mu się wymykają, najpierw  PAD, potem mogą się i inni przeciwstawić, gdy zobaczą, że jednak można się postawić na niezależność. Dla nas to i lepiej, bo coś tam w Pisie pęka, na razie okropnie trzeszczy, ale gdy ta skorupka już będzie całkiem w kawałkach, kaczy pomiot może liczyć tylko i wyłącznie na samozagładę.
Z radośniejszych wiadomości : w Przygodzicach już wesolutko, pisklęta klują się jeden po drugim, charakterne są chyba, po rodzicach, żarłocznie wsuwają te węże, robaki i żaby, świetnie z nimi sobie dając radę.
Znalazłam jeszcze jedno bardzo ciekawe gniazdo do obserwacji, tam kamera jest tak bliziutko umieszczona, że wydawałoby się, że sami w tym gnieździe z bocianami siedzimy. Tylko trochę tam ciasno…..
https://www.youtube.com/watch?v=gscrByqJw_Y&feature=youtu.be

W tym  drugim gnieździe mieszkają sobie   Lotka i Piórek (skądinąd ładne imiona im nadali) i do wczoraj doczekali się trójki fajnych, wesołych bocianków, ale jeszcze jedno jajeczko czeka na wyklucie, może to już dzisiaj będzie finał okresu lęgowego i rozpoczną normalne rodzinne życie?
Polecam obserwację obu gniazd, fajna sprawa, mówię Wam.

Życzę przyjemnego wtorku, od jutra już na pewno będzie prawdziwa wiosna.