moje na piąteczek

 

Kogo nie cieszy tak piękny i słoneczny dzionek, jak ten nasz dzisiejszy, zwłaszcza, gdy jest to piątek?
Od samego rana, a obudziłam się już po godzinie piątej, podziwiam słoneczko i pięknie oblany jego promieniami mój park.
Aż dusza się raduje. Szkoda tylko, że „coś” wlazło mi w prawa stopę i nie bardzo mogę ją obciążać, ale już ją nasmarowałam i może popuści?
To następny urok samodzielnego mieszkania, można się smarować rożnymi maściami,, o różnych zapachach i nikomu to nie przeszkadza.
Niech żyje wolność, wolność i swoboda…….
Znów popadam w okres apatii politycznej, po prostu już nawet nie mam co pisać, bo nic się nie zmienia i to jest całkiem zła wiadomość.
Co prawda wczoraj w Krakowie znów była manifestacja i kontrmanifestacja z powodu państwowego obchodu pogrzebu  prezydenta wszech czasów, pod Wawelem zebrali się wielbiciele i anty wielbiciele Jarosława i znów dochodziło do pyskówki. Ale to też robi się to nudne.
Jarosław ze świtą państwową (za nasze pieniądze zresztą) już obchodzi  w Warszawie miesięcznice katastrofy smoleńskiej, a w Krakowie miesięcznicę pogrzebu braciszka, zatrudniając w to masę policji, która z urzędu musi uspakajać nerwowy ciemny i nie ciemny lud.
Dobrze, że Jarosław jeszcze nie wpadł na pomysł obchodu miesięcznicy powtórnej ekshumacji zwłok prezydenckich i potem, kilka dni później, ponownego jego pochówku.
Ale w tej pisiej paranoi wszystko jest możliwe, wszystko przed nami.
Może jednak nikt z „pisiej rodziny” nie czyta mojego blogu i nie podrzuciłam im tym samym nowego pomysłu na nowa hucpę?
Na ogół każdy normalny człowiek w rocznicę, a nie w miesięcznicę) śmierci  idzie na grób  zmarłego najdroższego, a nie harcuje wtedy jak jakiś Lajkonik po warszawskim placu, toteż ten „Lajkonik”upatrzył sobie na harce Kraków kilka dni później, tylko raz jeszcze podkreślam, szkoda, że za nasze pieniądze.
Niestety ma ciągle ten warszawsko – krakowski Lajkonik swoich wyznawców, mimo, że coraz bardziej widać w jak jest okropnie zakłamany i w jak okropnie zakłamanym środowisku przebywa. Może kiedyś wreszcie jego wyznawcy zdejmą te różowe pisie okulary  i popatrzą normalnie na świat?
Wszystko zresztą na to wskazuje, bo coraz więcej pisich błazeństw i pisich ohydnych przekrętów na wierzch wypływa, poczekajmy cierpliwie.

I co to ja pisałam o pogodzie?
Może lepiej nie pisać, żeby nie zapeszać? niech świeci radośnie sobie to słonko, a moja prawa stopa niech się myli twierdząc, że jednak będzie padało, a może będzie i burza?

Na poprawę humoru może jakiś fajny kawał przytoczę?

– pani zawsze płaci u nas w sklepie takimi nowymi banknotami – dziwi się kasjerka w sklepie
– a bo mam w domu taką maszynkę do robienia pieniążków !
– a to jest legalne?
-jak najbardziej, tylko ma jedną wadę,  ona okropnie chrapie.

no to jeszcze jeden uśmiech:

Mąż spogląda na żonę i pyta;
– skąd masz nowy kapelusz?
– kupiłam – odpowiada zona
– a skąd wzięłaś pieniądze? – docieka mąż
– znalazłam odpowiada żona
– ciekawe gdzie ?
– jak to gdzie? w twoim portfelu 🙂

No to teraz już całkiem uśmiechnięci możemy chwilkę jeszcze popracować, by z radością rozpocząć kolejny weekend.
Niech i on cały będzie taki piękny i ciepły  jak ten dzisiejszy poranek/