poprawka

 

 

 

Miała rację koleżanka w swoim komentarzu a propos nazwy moich Dziewczynek Mojrami.
Były to trzy Boginki (pewnie stąd moje skojarzenie), które mieszkały w sąsiedztwie Olimpu i czuwały nad życiem i losem mieszkańców.
Kiedyś, gdy moje trzy Boginki były małe, to ja czuwa lam nad nimi, śpiewałam im kołysanki, opowiadałam bajki, teraz one  myślą o swojej dobrej Cioci i czasami mnie nawiedzają, oczywiście w miarę wolnego czasu, bo każda z nich zajęta jest swoimi sprawami, głównie nauką. I niech tak pozostanie, muszą przecież z mądrymi głowami startować w swoje dorosłe życie.
A dla mnie niech pozostaną, tak, jak sugerowała koleżanka Gracjami, bo każda z nich i piękna i młoda i mądra jest i przynosi sercu mojemu radość każdy najmniejszy nawet z nimi kontakt.
Kiedyś gdzieś w jakimś brukowcu czytałam opowieść kobiety, matki, która nie mogła pogodzić się z tym, że jej córka pragnęła ułożyć już swoje życie, nie, nie całkowicie w oddali od swojej mamy, ale według swoich poglądów, swoich znajomych, przyjaciół, miłości.
Niestety, zazdrosna matka odradzała, a wręcz obrzydzała jej każdego chłopaka, z którym chciała się związać. Jej argumenty były tak przekonywujące, że chociaz może nie do końca prawdziwe, jednak powodowały, że córka nie ułożyła sobie przez pewien czas własnego życia, żyła życiem swojej mamy.
Do czasu, przyszła wreszcie pora, gdy córka zbuntowała się i powiedziała mamie zdecydowanie: nie. Co najlepsze, zyskała poparcie w postaci siostry swojej mamy, która też uważała, że już najwyższa pora, a właściwie to już ostateczna pora, aby córka zaczęła w końcu ostatecznie przecięła pępowinę i zaczęła żyć swoim życiem. I tak się stało, na początku matka dziewczyny była bardzo rozgoryczona i czuła się już niepotrzebna swojej córce, jednak życie przekonało ją, że nie miała racji, że mądra córka potrafi połączyć swoje priorytety całkiem dobrze z tym sobie radząc.
Dlaczego to pisze?
Ja właściwie tez nigdy nie miałam swojego własnego życia. tak się złożyło, że życie rodzinne mojej siostry było zarazem i moim życiem. Byłam z moją siostrą bardzo związana i nie chciałam, a może nie potrafiłam całkowicie się usamodzielnić.
Czy teraz tego żałuję? Właściwie to nie, chociaz, jak już kiedyś pisałam, jednego, czego bardzo brakowało mi w życiu to własnego dziecka, a teraz własnych wnuków. Wspaniale jest usłyszeć słowo Mamusiu, Babciu……
Ale bardzo kocham dzieci mojego rodzeństwa, a z dziećmi mojej siostry, a potem z ich dziećmi zawsze byłam i jestem nadal bardzo związana uczuciowo.
Może dlatego, że przez większość ich życia z nimi mieszkałam???
Dlatego cieszę się, że nie tylko dzieci mojej siostry dobrze się powodzi w życiu, że wybrali mądre swoje życiowe ścieżki, ale że  i dzieci Magdy i Maćka też sobie powoli to życie układają i nawet jeżeli nie zawsze mają dla mnie czas, ale wiem, że myślą o mnie i w razie potrzeby też na ich pomoc mogłabym liczyć.

Dzisiaj w Krakowie bardzo ważny dzień, dzisiaj uroczyście Kraków pożegna Mistrza Zbigniewa Wodeckiego.
Msza św odbędzie się w Bazylice NMP na Rynku (Kościół Mariacki), a potem o godz 14 odbędzie się uroczystość pochowania naszego Mistrza.
Przypuszczam, że zarówno w Kościele, jak i na cmentarzu będą całe rzesze  zasmuconych prawdziwie, bez obłudy Krakowiaków, bo Wodecki był dla Krakowa osobą bardzo ważną i bardzo znaczną. Szkoda, że nie będę mogła brać udziału w tej smutnej uroczystości, ale całym moim sercem będe wraz z pozostałymi na cmentarzu, aby pomodlić się za Jego duszę.
Wielki, wielki żal, niepowetowana strata dla Krakowa i dla całej Polski.
Tacy prawdziwi wirtuozi jak On rzadko się zdarzają Był bardzo utalentowanym człowiekiem i do tego byl bardzo skromny, nie wywyższający się ponad swoją sławę.
Raz jeszcze powiem : ŻEGNAJ MISTRZU !!!!

Postanowiłam coś zrobić z moim niewielkim balkonem, pewnie muszę się wybrać na Plac, żeby jakieś 2 skrzynki z ładnymi kwiatkami na balkonie postawić, zawsze będzie bardziej wesoło, kolorowo. Jak na razie tylko zielsko zagląda mi do okien, jedno wczoraj musiałam znów „przegonić” na mur, bo natrętnie już był w drzwiach mojego balkonu i nie mogłam otwierać i zamykać drzwi balkonowych, żeby nie zrobić mu krzywdę. Na szczęście gałęzie są na tyle giętkie, że łatwo jest je uformować. Ale w tej zielonej oazie przydałby się jednak jakiś kolorowy akcent w postaci kwiatka.

Dzisiaj też zapowiada się słoneczny dzień, nieco jednak chłodniejszy niż wczorajszy, gorzej, że zapowiadają właśnie w Małopolsce jakieś zawirowania aury, burze, opady grafowe, wichury itp. Ale może nie będzie aż tak groźnie?

Pozdrawiam wszystkich słonecznie i miłego wtorku życzę.