szczególna środa

 

 

 

 

Szczególna, bo prócz  tradycyjnej róży zawiera Uleczko nasze wspomnienia, o tych, o których wciąż pamiętamy, którzy od nas odeszli.
Myślę tu o wszystkich naszych Przyjaciołach z pokoju 50 plus na Polchacie, pamiętasz?

Może nie będziesz pamiętała Stana, który odszedł od nas najwcześniej, dziwny to był człowiek, bardzo skryty, ale  prawy i nigdy nienawidził kłamstwa, ani głupoty.
Nasze ple ple o niczym nie raz Go bardzo irytowało, ale jednak przychodził, jednak chciał nas widzieć.
Niestety zła choroba na niego opadła i Go zabrała, stanowczo za wcześnie zabrała.
Nie wiem, czy pamiętasz Marka – Typka, wesołek  był tak z Niego, zawsze wszystkich potrafił dobrze rozbawić, wszyscy bardzo Go lubiliśmy. Na Polchacie poznał w naszym pokoju Danę, zakochali się w sobie, tak, na odległość, ale ta miłość przetrwała.
Dla niej Marek przeniósł się ze Suwałk do Gliwic i zamieszkał tam z Daną. Byli szczęśliwi tylko kilka lat, znów ciężka  choroba Marka ich rozdzieliła.
Marzeniee, wspaniała nasza Jola, o tym miłym niku, też bardzo lubiana przez „współmieszkańców” pokoju 50 plus. Jola miała serce na dłoni, zawsze dobrą radą służyła, nie była zawistna,  zawsze była bardzo serdeczna. Raz odwiedziłam Ją w realu, mieszkała na Dolnym Śląsku. Boże, jaka Ona była gościnna . Pamiętam, że wtedy byłam na diecie optymalnej, która to dietę specjalnie dla mnie i u siebie zastosowała, nawet specjalny dietetyczny, optymalny  chlebek dla mnie piekła.
Byłyśmy jeszcze razem też w Jastarni na wczasach, to bardzo miłe dla mnie wspomnienia, niestety i tu choróbsko powaliło wydaje się pełną energii i wigoru Jolę. Pamiętam, gdy wspomniała mi, że lekarze coś niepokojącego u Niej w brzuchu wynaleźli, zbagatelizowała to słowami : ale się nie dam. Niestety, pani z kosą przyszła po Nią  też stanowczo za wcześnie. 
Ale teraz wspomnę już czasy, które na pewno Ulu pamiętasz. Wspomnę o naszej Kochanej Hnovci o której nie sposób zapomnieć. Serdeczna, bardzo koleżeńska i wielki wesołek Pamiętam nasze spotkania, na których Halinka- Hnovcia była taka wesoła, pogodna, była duszą naszego towarzystwa.
A pamiętasz malutką Krysię – Micrę? Taka niepozorna, wydawało się, że jej nie widać, nie słychać, a jednak zawsze też była z nami, taka serdeczna, tez brała udział w naszych realnych spotkaniach w Krakowie.
No i na koniec oczywiście wspaniały Pan Kawusia – Marian, którego znałam tak długo jak Stana, marzeniee, czy Hnovcię.
MKawusia zawsze był, może nie był bardzo rozmowny, ale bacznie obserwował, co się dzieje i brał udział w naszych spotkaniach.
Wiadomo, mężczyzna, tez nie lubił głupich pleciug na necie, a my za to zawsze to uwielbiałyśmy, śmiechów, chichów, czasami z niczego nie było końca.
Ale nigdy nie krytykował, stał z boku, a jeżeli już się do rozmów wtrącał, to zawsze bardzo rzeczowo i bardzo stanowczo zabierał głos.
Uwielbiałam Go, poznałam Go przecież dużo wcześniej niż Ciebie Ulu, bo to On własnie przychodził tam jeszcze przed Waza córką Agrafką i przed Tobą.
Myślę, że i On bardzo mnie lubił, na pewno, przecież obdarował mnie tyloma wspaniałymi swoimi wierszami.
Może jeszcze o Kimś, kto był z nami, zapomniałam, ale wiem, że mój blog prócz Ciebie czyta też czasami Wandula, która również była bywalczynią  tego sławetnego pokoju 50 plus na Polchacie, może mi jeszcze o Kimś przypomnicie???? A może wspomieniowo i nasza Zosia – Słoneczko dzisiaj tu zawita i też swoje dwa słowa doda?

Otaczam dzisiaj szczególną moją pamięcią nasze Koleżanki i Kolegów, wspominając miłe wspólne chwile, które niestety już nie powrócą, a jednak wciąż głęboko w naszej pamięci tkwią.
Kiedy to było?? Nie tak dawno, może 10 lat, może kilka lat dłużej, co to jest na przeciw wieczności?
Właśnie, wieczności, Oni tam na nas już wszyscy czekają, czatując teraz we własnym gronie i też wspominając ten miły, wspólny dla nas czas.

Miałam wielką ochotę przytoczyć dzisiaj jeden z tych pięknych jesiennych wierszy pana Kawusi.
Niestety, gdzieś sprytnie je pochowałam na moim komputerze, nie mogę ich odnaleźć.
Ale myślę, że samo to wspomnienie o Nim i o Wszystkich innych Przyjaciołach, z którymi na necie się spotkałam, a z niektórymi nadal spotykam, będą wspaniałym  mottem do dzisiejszego dnia zadumy.