a dzisiaj……

      

 

…..dla mojej Kochanej Uli wspaniała kawka wraz z bukietem róż.
I oczywiście, jak zwykle, z całym mnóstwem pozdrowień i całusów z Krakowa, bo bez tej całej rożano – „całuśnej” oprawy nie mogła by przeminąć  żadna środa, Prawda Ulu?
Wczoraj świeciło w Krakowie słonko. Patrzyłam przez okno na mój Park, skąpany w słoneczno – jesiennych promieniach i tak sobie wyobrażałam, że gdy ten cały Park już rzeczywiście będzie czynny, będę mogła zaprosić Cię Uleczko do Krakowa i razem po nowych alejkach sobie pospacerujemy, usiądziemy na ławeczce i będziemy podziwiać piękne nowe krzewy i kwiaty, które tam zasadzą.
No i na pewno będą tam też  obowiązkowo rosły róże, już ja tego na pewno przypilnuję 🙂
A więc do miłego spotkania w Parku Krakowskim Uleczko , a na razie ślę słoneczny promień i olbrzymiego całusa dla Ciebie.

Wczoraj oglądał odcinek „M jak miłość”, związany ze śmiercią seniora rodu Mostowiaków – Dziadka Lucjana. Smutny to był odcinek, wiedziałam, że taki będzie i na wszelki wypadek przygotowałam sobie chusteczkę, którą nota bene kilkakrotnie do otarcia łzy użyłam.
Jak wielkim i wspaniałym musiał być aktor Witold Pyrkosz, skoro tak ciepłego, w przepięknej oprawie pożegnania się doczekał. Widać, że pan Witold cieszył się pośród twórców serialu i pośród występujących w nim  aktorów olbrzymim szacunkiem, stąd te przepiękne sceny wspomnieniowe z odcinków, w których kiedyś występował, rozegrany głównie w ulubionym sadzie  Dziadka Lucjana i w dodatku przy akompaniamencie przepięknie wykonanej przez  Marka Grechutę, do słów wiersza Konstantego Ildefonsa Gałczyńskiego piosenki „Ocalić od zapomnienia”.

Ile razem dróg przebytych, 
ile sciezek przedeptanych, 
ile deszczów,ile śniegów, 
wiszących nad latarniami,
ile listów,ile rozstań, 
ciężkich godzin w miastach wielu, 
i znów upór żeby powstać, 
i znów iść i dojść do celu. 

Ile w trudzie nieustannym, 
wspólnych zmartwień, 
wspólnych dążeń, 
ile chlebów rozkrajanych, 
pocałunków,schodów,książek, 
oczy Twe jak piękne świece, 
a w sercu źródło promienia, 
więc ja chciałabym 
Twoje serce ocalić od zapomnienia! 

U Twych ramion płaszcz powisa, 
krzykliwy,z leśnego ptactwa, 
długi przez cały korytarz, 
przez podwórze aż gdzie gwiazda Wenus(Mars?!),
a Tyś lot i górność chmurną, 
blask wody i kamienia, 
chciałabym oczu Twoich chmurność 

Tak, wczoraj staraliśmy się ocalić od zapomnienia tę wspaniałą postać pana Witolda Pyrkosza, który odszedł od nas w kwietniu w tym roku, ale jego postać Lucjana Mostowiaka została dopiero wczoraj tak pogodnie  pożegnana. Na pewno swoją postawą życiową, swoimi rolami, zasłużył na takie własnie pożegnanie.
Witold Pyrkosz był dokładnie taki sam w życiu jak jego bohater Lucjan, spokojny, opanowany, bardzo życzliwy ludziom, służący dobra radą i  chociaż był troszkę skryty, jednak był osobą bardzo  lubianą i bardzo szanowaną, również i przez nas wszystkich.
Będzie brak nam na pewno tej postaci, zarówno w tym serialu, jak i na co dzień.

Smutny to był rok, tylu wspaniałych Artystów w nim od nas odeszło, a jeszcze dwa dni temu przyszła smutna wiadomość o śmierci wspanialej Aktorki, Aliny Janowskiej. Pamiętam Ją w roli młodej, pięknej dziewczyny, w której podkochiwali się młodzieńcy, występowała wtedy w jednym z pierwszych polskich filmów Skarb, pamiętam Ją w wielu innych rolach, chociażby w Czterdziestolatku, czy w roli apodyktycznej Eleonory w serialu Złotopolscy.
Wiedziałam o Jej chorobie, zresztą doczekała się i tak pięknego wieku, ale zawsze jednak smutek w sercu pozostaje, że Jej już z nami nie ma.

Odchodzą sami wspaniali……….

I to jest własnie to przemijanie…. ucieka czas, ucieka to, co jest naszym świadectwem od najmłodszych lat, ludzie, fakty, dobre i złe zdarzenia…..
Czas przeszły minął, ale liczy się teraz tylko czas teraźniejszy, dla nas, starszego już pokolenia, no i czas przyszły dla tych, którzy dopiero się urodzili, dopiero dorastają. Co im po sobie pozostawimy? Jakie wzorce, na których kiedyś będą mogli się opierać, będą ich mottem życia?
Jak na razie, patrząc na nasza teraźniejszość, ciemno to widzę. Nie ma ideałów, czas romantycznych uniesień już przeminął, ale czy już na zawsze?
A może znów kiedyś się odnowi, może znów znajdzie się ktoś, kto nas porazi swoją romantyczną wizją życia i pokaże, że istnieje świat lepszy, wspanialszy, bez przemocy i nienawiści, z wzrokiem skierowanym  na to, co jest piękne wokoło nas. A tyle piękna przecież można by się wokoło doszukać, tylko trzeba chcieć.
Piękne krajobrazy, piękno przyrody, wspaniali ludzie o naprawdę pięknych ideach (jeszcze bywają tacy), czy musi to być naprawdę dla nas nieosiągalne?????
Spytajcie się chociażby tych, którzy wspinają się na najwyższe szczyty gór, aby stamtąd podziwiać to, co nas otacza, czuć przy tym radość z życia i wzbudzać w sobie najwspanialsze odczucia estetyczne, moralne, czuć po prostu głębię i sens tego naszego życia.
Nie jest łatwo osiągnąć taki szczyt, ale od czego mamy nasze marzenia, które przecież możemy realizować, tylko….
..I tu przytoczę cytat z wiersza Juliusza Słowackiego:

Lecz zaklinam – niech żywi nie tracą nadziei
I przed narodem niosą oświaty kaganiec;
A kiedy trzeba, na śmierć idą po kolei,
jak kamienie  przez Boga rzucone na szaniec

Nie traćmy nadziei, bo to, co teraz zrobimy z naszym życiem nie zniknie wraz z nami, pozostanie dla następnych pokoleń.

Dobrej środy życzę.