HURRA!! Kupiłam sobie botki

 

Nareszcie! Nie, nie jakieś super eleganckie, bo przecież  najważniejsze jest to (przynajmniej dla mnie),  by buty były wygodne i pasowały do moich graślawych, schorowanych stópek.
Chyba jednak miałam wczoraj dobry dzień. A wszystko to przez….Nimesil, do którego powróciłam.
Nogi  po wypiciu tej  przeciw bólowej mikstury  jakoś mnie nie bolały, więc wymyśliłam sobie, że przed pracą pójdę jeszcze sobie na plac – na Nowy Kleparz i tam sprawdzę, jak się sprawy obuwnicze mają. Nie powiem, żeby było sporo tych stoisk z butami, ale…..
W pierwszym przystanęłam na chwilkę i zobaczyłam buty, na widok których już mi zaczęło świdrować w głowie. Nie, stanowczo takie wydziwonione obuwie nie jest dla mnie odpowiednie.  Podeszłam do następnego stoiska, ale tam była bardzo niesympatyczna sprzedawczyni, która chyba łaskę mi robiła, że mnie musi obsługiwać. Była wręcz opryskliwa, gdy pytałam na przykład o inny kolor buta, wręcz naśmiewała się, że widzę, co jest wystawione, więc stwierdziłam, że u takiej sklepikarski, której nie zależy na kliencie nie ma co kupować. Niech sobie tam stoi i marznie i nic nie zarabia, skoro tak uważa, że jest lepiej. Przyznam, że byłam już zrezygnowana i zaczęłam kierować się do wyjścia z placu, gdy mój wzrok padł na jeszcze jedne botki na następnym stoisku. Wydawały się wygodne, więc spytałam pani sprzedawczyni, która akurat konsumowała obiad, czy mogę je gdzieś zmierzyć.
Ależ oczywiście, zapraszam do przymierzalni, tam ma pani stołeczek, usłyszałam jej miłe słowa i stwierdziłam, że jednak bywają czasami miłe panie sklepowe, którym zależy na dobrej sprzedaży. Botki były fajne, tylko wydawały mi się nieco za wąskie w palcach, więc chciałam je oddać, ale pani podała mi wtedy inne botki, o większej tęgości stopy. Tak, to był mój numer i chyba dobry to był wybór. Dokupiłam jeszcze wkładki do butów, ale jeszcze nowych butów  nie ubrałam, bo akurat zrobiło  się zbyt ciepło na noszenie obuwia z futerkiem w środku.
No własnie, okazuje się, że nie umiem się odpowiednio ubierać. W poniedziałek tak bardzo zmarzłam, że na wszelki wypadek wczoraj ubrałam aż dwa swetry na siebie i było  mi wręcz gorąco, pogoda się poprawiła na tyle, że temperatura była dość przyzwoita, niestety tylko jeszcze zaczął kropić deszcz, a potem wręcz deszcz się nasilił.
Ale po powrocie z pracy deszcz mi już nie przeszkadzał, przynajmniej  pod deszczowy podkład szumu kropel wręcz świetnie mi się spało.
No, ale do pracy jakoś doszłam od autobusu całkiem niezłym krokiem (Brawo Nimesil), a po drodze jeszcze odebrałam z naprawy mój laptopik.
Co prawda pan powiedział, że procesor w nim jest niestety trochę za słaby, ale i tak jakość pracy się przez ten nowy dysk SSD poprawiła. Rzeczywiście, Od razu w przychodni jeszcze sprawdziłam, jak on działa, pozbierałam więc całkiem szybko wszystkie plony, chciałam zobaczyć, czy nie ma jakiej s usterki, póki jeszcze byłam w pobliżu punktu naprawy. Nie musiałam jednak skorzystać z  reklamacji, wszystko działało poprawnie.
Ale przyznam, jestem zadowolona z tej naprawy, rzeczywiście o wiele szybciej laptop działa i co najważniejsze, nie muli.
Zobaczymy, co będzie dalej, na razie laptop działa bez zarzutu, może jednak przedłużyłam mu na te 2-3 lata życie?

Na wszelki wypadek jednak ubrałam sobie przed wyjściem z pracy te botki i kilka razy po placyku przed przychodnia w nich się przeszłam. Tam i z powrotem, tam i z powrotem i..wydawały się rzeczywiście wygodnymi butami. Ale dopiero wyjście w nich w teren  pokaże, na ile są wygodne. Tylko jeszcze muszę poczekać, bo na botki jest jeszcze za wcześnie, jest mi  w nich stanowczo za gorąco.

No i tak mi minął wczorajszy dzionek, całkiem miło, chociaż…a nie warto o tym wspominać. Czasami musi się coś nie udać, ce la vie

A dzisiaj od rana znów deszczowo. Ciekawe, a zapowiadają miły, słoneczny weekend. Tylko który????????

Jednak przy wypitej drugiej kawie świat nie wydaje się aż taki zły, więc życzę wszystkim spokoju na piątek, sobotę i niedzielę.