Miał Być dzisiaj długi wpis. Tak wczoraj obiecałam, gdy miałam utrudniony dostęp do internetu.
Od kilku dni już tak było, już chyba nawet w blogu kiedyś o tym wspominałam, niby był dostęp do internetu, ale nagle gdzieś zniknął. Zgłosiłam usterkę dwa dni temu i….. Najpierw mi powiedzieli, że usterka regulaminowo do 72 godzin będzie usunięta, z tym, że nadal internet raz miałam, raz nie. Do wczoraj . Rano działał jeszcze w kratkę, ale po krótkim czasie zupełnie zaniknął.
Dostałam za to SMSa, że usterka jest poważniejsza, niż przewidywali, więc przesuwają termin naprawy aż do 13 listopada, czyli do przyszłego poniedziałku. Nie powiem, nieco mnie to zdenerwowało, bo jednak… co tu kryć, od tego „cholerstwa” jestem uzależniona, no a poza tym moja gra w Wiejskie życie wymaga codziennego logowania się, bo za to dostaję dodatkowe punkty no i różne nagrody. Na całe szczęście dokupiłam kiedyś sobie ruter na dodatkowe minuty, z tym, że owy ruter bardzo szybko się rozładowuje i muszę go mieć przypiętego do laptopa. Nie ważne, ze działa tylko z laptopem (z dużym komputerem jakoś nie mogłam znaleźć połączenia), wreszcie po coś sobie ten swój laptop odświeżyłam, dodając nowy dysk. Rzeczywiście laptop działa prawie bez zarzutu, wystarczyło tylko odnaleźć na nim odpowiedni dostęp do internetu, umieszczony w dodatkowym ruterze i…zacząć działać.
I tak zrobiłam, udało mi się wszystko elegancko podpiąć, odnaleźć, wpisać odpowiednie hasła itp i gdy już weszłam z radością na moje Wiejskie życie, rozdzwoniła się moja komórka. Okazało się, że zadzwonił technik z Orangu, żeby mnie poinformować, że usterka została osunięta i prosił, abym sprawdziła, jak internet u mnie działa, gdyż są w pobliżu mojego domu i gdyby coś nie tak działało natychmiast by mnie odwiedzili, by ewentualną usterkę w domu usunąć (mogło się tak zdarzyć przecież, że przerwa w połączeniu była na poziomie mojego mieszkania). Na szczęście okazało się, ze wszystko poprawnie działa i nikt nie musi mnie w moim mieszkanku nachodzić, nie rozumiem tylko, czemu kazali mi czekać, nie wiem, pewnie po to, by ich potem chwalić, jacy to są wspaniali i jak szybko frontem do klienta się ustawiają. A pewnie tak jest, bo od razu jakąś ankietę o ich wspaniałej działalności miałam wypełniać. Tylko… jakoś tej ankiety wcale nigdzie na telefonie nie odnalazłam.
No dobra, oddaję im rację, że nie są taką beznadziejna firmą, za jaką niestety na rynku słyną.
No dobra, już skończę z tymi peanami na cześć firmy Orange. Zresztą każdy, kto używa telefonów komórkowych, a teraz przypuszczam, że już prawie wszyscy to robią wiedza, że firmy obiecują różnorakie ulgi, nagrody, premie, a rzeczywistość jest taka, że nikt nic drugiemu za darmo przecież nie da. Firma musi na siebie jakoś zarobić, tam nie pracują wcale same św. Mikołaje, więc…..
No własnie, pomału zbliża się już ten przedświąteczny okres, jeszcze tylko kilka dni listopada (szybko przelecą, mam nadzieję) i już ten siwy pan z brodą będzie znów prezenty grzecznym dzieciom rozdawał. Ja co prawda nie liczę na żaden prezent, ale lubię ten czas, gdy do Gwiazdki się zbliżamy, a własnieśw Mikołaj jest jej prekursorem.
Mam nadzieję, że doczekam szczęśliwie rodzinnej Wigilii bo…
Wczoraj wchodząc do pokoju miałam wrażenie, że na moim fotelu, koło komputera siedzi …… moja siostra.
Po chwili ta wizja co prawda zniknęła, ale jestem głęboko przeświadczona, że to jednak Ona mnie odwiedziła.
I mam nadzieję, że tylko odwiedziła, a nie, że po mnie przyszła…….
Jakoś jeszcze nie mam ochoty do opuszczenia tego świata, chociaż tamten drugi jest ponoć piękniejszy. Przyjdzie stosowna pora, gdy o tym się przekonam ( a może jednak nie, bo „tam” nic nie ma???)
Zresztą i tak nie mamy wpływu na to, co się będzie działo, prawda?
Dzisiaj rozpoczynamy weekend.
Zapowiada się mgliście i nawet coś o opadach śniegu przebąkiwali.
Ciekawe, czy zasypie dzisiaj na tyle nasza Stolicę, że pewien „Wódz” straci głos i nie będzie znów nam bajek opowiadał .
Przecież jeszcze dwa dni temu był tak bardzo chory…..
Niestety, licho „swoich” tak szybko nie bierze..
Nie, żebym źle temu panu życzyła, ale najwyższa pora, żeby nareszcie przestał bajdurzyć.
No to szykujcie botki, rękawiczki i szaliki bo prawdziwa zima nadchodzi…
Póki co, miłego piątku i miłego weekendu, nie koniecznie w śniegu spędzonego?
