No tak kłamliwej propagandy to już chyba nawet komuniści nie szerzyli. Pis przerósł już w tym sam siebie, ale wcale nie dziwota, skoro takich miernych, ale wiernych KULSONÓW prezes zatrudnia.
Inna sprawa, że takimi półinteligentami na ćwierć etatu lepiej jest dowodzić, zrobią wszystko za judaszowski grosz. No i za „karierę”, bo bez posłuszeństwa prezesowi mógłby być co najwyżej jakimś sprzątającym w markecie, albo co? A tu jakby nie było ma tytuł MINISTRA.
Szkoda tylko, że ten tytuł pełniącej funkcji tak okropnie się zdewaluował.
Tłumaczenie Błaszczaka, że słowa” ty ku…wo” nie były skierowane do zaaresztowanej za udział w antyrządowej demonstracji, tylko do jakiegoś tam innego policjanta są śmieszne, nie wiem, czy ten chłop nie widzi, że się zbłaźnił (nie pierwszy zresztą raz), że wszyscy z niego się po prostu nabijają?
Ja ze wstydu chyba bym do mysiej dziury wlazła i już stamtąd nawet głowy nigdy nie wychyliła.
No cóż, czasy mamy całkiem podłe, pewnie nie o taką Polskę walczyli nasi pradziadowie i dziadowie, nie za taką przyszłość nasi Ojcowie na frontach krew przelewali.
A teraz ta „młodzież”. wychowana w warunkach prawie że cieplarnianych, bez skazy wojny, o której nawet najmniejszego pojęcia nie mają, no chyba, że w grach internetowych, gdzie można życie wielokrotnie tracić, „rozwija buńczuczne skrzydła”, podlewane jakimiś narkotykami, bo wydaje im się, że są panami tego świata.
Nie ten jest panem, kto pałę przemocy w ręku trzyma, jest nim ktoś, kto umie coś z siebie dawać, dzielić się z innymi, pokazywać miłość i to nie tylko w najbliższej rodzinie, ale i pośród innych, którym ta pomoc jest potrzebna.
Osobiście znam taką Osobę, nie chcę Jej wymieniać z imienia, pewnie domyśli się, że to o Niej piszę. Mogę tylko dodać, że jestem dumna, że jest Ona w mojej najbliższej Rodzinie i te wszystkie dobre rodzinne cechy nadal powiela. Dziękuję Ci za to 🙂
Zmieniając temat : wczoraj rozmawiałam telefonicznie z moją Renatką, która mieszka koło Myślenic, a więc tylko 30 kilometrów od Krakowa i dowiedziałam się, że u niej wczoraj padał regularny śnieg. A w Krakowie na szczęście tylko deszcz, ale za to przez calutki dzień i całą noc z nieba kapał, pewnie już się troszkę wykończyła deszczowa jego możliwość, zapasy wody w niebie „wyschły”, bo dzisiaj na razie jest sucho, ale…zimno.
No tak, wyszłam wczoraj do pracy w półbutach i przyznam, że stopy mi nieco zmarzły, jednak trzeba już w moje nowe botki wskoczyć, najwyższa ku temu pora. Jest tylko jedno pytanie : czy dam rady w nich chodzić?????
Na wszelki wypadek przez dwa, trzy pierwsze dni będę w siatce nosiła zapasowe buty na ewentualną zmianę, ale moze jednak nie będzie aż tak źle????
A w parku koło mnie praca wre całą para, chłopaki starają się zrobić jak najwięcej przed zimą.
Ciekawe, czy zdążą nowe alejki ułożyć, żółciutki piasek, ułożony w kopki już czeka.
No to miłego wtorku życzę, może troszkę i słonka, bo po tym deszczowym wczorajszym dniu trzeba troszkę się osuszyć, ocieplić i rozweselić duszę.
