Dzisiaj za mną dosyć trudny czwartek. Wczoraj było słonko i byłam dosyć spacerkowo aktywna, nawet kilka zdjęć zrobiłam, pewnie będę je kolejno i w moim blogu zamieszczać. Ale później przyszła niezbyt dobrze senna noc, zasnęłam dopiero koło 3 nad ranem, a już o piątej rano obudziła mnie Renia, która przyszła dzisiaj do oporządzania mojego mieszkanka. Co prawda na chwilę jeszcze się położyłam, ale zasnąć już nie mogłam. Mam fajnie wysprzątane mieszkanko, a co najważniejsze, wreszcie mam na balkonie dwie donice z pięknymi surfiniami, teraz czekam, aż sobie podrosną. A na pewno pogoda im sprzyjać będzie, bo to drzewko, które zawsze do mnie do kuchni zagląda, ma już całkiem spore liście, w ciągu dwóch ostatnich dni bardzo mi te gałązki wybujały. No i jeszcze jedna ważna dla mnie sprawa: nie wiem dlaczego, ale MPO uparło się chować kubły na śmiecie pod moim balkonem, co niestety mogło łączyć się z nieprzyjemnymi zapachami w mojej kuchni i z wieloma muchami, które przez balkon by do mnie wpadały, nie potrafiłam sama tego ostatecznie załatwić, ale Renia była dzisiaj na tyle stanowcza, że przekonała panów żeby kubły z MPO zostały przeniesione na drugą stronę podwórkowych drzwi, ciekawe, czy tylko na dzisiaj, czy uda się ten stan otrzymać dłużej Potem niby się trochę zdrzemnęłam (no kiedyś pospać trzeba) ale i tak wychodzić nigdzie nie mogłam, bo czekałam na kuriera z przesyłką z Orange- dostałam nowy mały ruter do mojego telefonu, bo ten poprzedni już całkowicie mi padł. Wykorzystałam po prostu ten zakup przy okazji podpisania nowej umowy z Orangem na następne 24 miesiące. Faktem jest,m że pan, który mi nowe propozycje proponował gadał tak dużo i tak zawile, że po 15 minutach już całkowicie się zniechęciłam, zwłaszcza, że pan okropnie ziewał i po pewnym czasie i mi się spać zachciało, a może to jest własnie jedna z podstępnych metod, by namówić na jakieś nowe propozycje. Ale w końcu nie żałuję tego zakupu nowego rutera, bo co prawda mało kiedy go używam, ale będę za niego płacić tylko 6 zł miesięcznie, więc znów nie jest ty taka zawrotna suma, a gdy będę gdzieś wyjeżdżać, czy będę poza domem zawsze z tego rutera skorzystać będę mogła. Zresztą nie ważne, w końcu już nową umowę podpisałam i klamka zapadła. A teraz już prawie noc nadchodzi, więc pozostaje mi życzyć Wam wspaniałej nocy.
a przecież dzisiaj jest środa !!! Obudź się już Maleństwo i oddaj swoją puchową różaną poduszeczkę Uleczce, by mogła ją umieścić w swojej różanej kolekcji Słonko już zaświeciło nam pięknie.
Dzisiaj mamy szczególny dzień – Święto naszych Mam. Uleczko, wiem, że jesteś wspaniała Mamą, bardzo kochaną i bardzo kochającą swoje córeczki. Życzę Ci nie tylko na dzisiaj ale i na następne dnie, by były promienne i uśmiechnięte, pełne radości i dumy ze swoich dzieci, pełne miłości, która zawsze Was przecież łączyła i łączyć będzie. Podobne życzenia składam dzisiaj wszystkim Mamom, bo słowo MAMA jest najpiękniejszym, najdroższym słowem świata i zawsze łączy się z ciepłem, dobrem i szczęściem, które od naszych Mam do nas płynie, w nas się zanurza i napełnia nasze serca tak bogato, że potem możemy się nimi dzielić z naszymi dziećmi. I tak już jest od wielu pokoleń, z tym, że status naszych obecnych Mam stanowczo rożni się od Mam np XIX czy początków XX wieku, które pełniły raczej obowiązek opiekunek rodzinnego ciepełka, dzisiejsze Mamy nastawione są na zdobywaniu wiedzy, na robieniu kariery,i ważne jest tylko, żeby te dwie cechy nie przeszkadzały sobie wzajemnie, bo brak rodzicielskiej miłości niestety na zawsze później pozostawia w takich osobach piętno zagubienia, zamknięcia się w sobie i i braku empatii na całe życie. Na szczęście nasze Mamy są wspaniałe i świetnie potrafią połączyć swoją pracę zawodową z rodzinnymi obowiązkami, bez szkody dla którejkolwiek strony. Dzisiaj jest dzień, gdy każdy wspomina swoją Mamę. Jak już wielokrotnie pisałam, nie było mi dane długo znać moją Mamusię, miałam tylko 10 lat, gdy pokonała Ją wstrętna, podstępna choroba. I po tylu latach i wspomnienia też już zaczynają być mgliste, przesłonięte umykającymi dniami pełnymi różnych zdarzeń, ale gdzieś tam w sercu zawsze czuję Jej miłość, Jej dobro, Jej olbrzymie serce, które sprawiedliwie rozdzielała pomiędzy swoje troje dzieci. Zawsze widzę Jej ciepły obraz, pełen dobrego uśmiechu i łagodności. Co prawda moje Rodzeństwo znów może cieszyć się Jej obecnością obok nich, w co głęboko wierzę, jak i w to, że moja Mama czeka tam jeszcze i na mnie, by znów nas wszystkich znów przytulić do swojego Matczynego serca, a póki jestem jeszcze tutaj, na ziemskim padole, wciąż czuwa nade mną i stara się ochronić mnie przed czyhającymi niebezpieczeństwami. A dzisiaj, tak jak w tym moim pięknym moim śnie, w którym wiele lat temu moja Mamusia przyszła do mnie, przytulam się do niej i powtarzam te same słowa, które wypowiedziałam wtedy KOCHAM CIĘ MAMUSIU, TAK BARDZO CIEBIE KOCHAM !!! I nawet teraz, gdy już mam te 71 lat, zawsze tej Twojej miłości mi brak, zawsze czuję ten niedosyt i żal do losu, że tak wcześnie zabrał mi to, co jest najpiękniejsze w świecie MIŁOŚĆ MOJEJ MAMY! Może dlatego właśnie nie było mi dane nigdy samej zostać Mamą, nad czym też bardzo ubolewam. Pamiętam, że był taki czas, gdy zaglądałam do każdego wózeczka, w którym leżało niemowlę czy nieco starsze dziecię i żałowałam, że nie jest to moje dziecko. Ale widać tak chciał los, a moją miłość przelałam na dzieci, a potem na wnuki mojej Siostry i mojego Brata, miałam przynajmniej taką namiastkę rodzicielstwa.
Dzisiaj jest taki piękny dzień, nawet słonko doceniło powagę i piękno dzisiejszego święta i wesoło nam zaświeciło. Nie psujmy go sobie zatem wszystkimi otaczającymi nas ostatnio brudami polskiej polityki, a dzieje się znów ostatnio dość dużo i chociaż akurat w tym momencie z powodu układu politycznych sił nie jest w stanie jeszcze całkowicie zmienić naszą rzeczywistość, ale jest dobrym początkiem na następne kroki, A ponieważ mamy wiosnę mogę przyrównać te dzisiejsze NIK – owskie decyzje jako pączk,i z których wkrótce, przy dobrych wiatrach, rozwinie się znów kwiat naszej demokracji.
Wszystkiego dobrego Uleczko na dzisiaj, słonka i radości czerpanej z pełni rozwijającej, a właściwie już rozkwitłej wiosny, pełnej pięknych miłosnych ptasich pieni, pełnych zachwytu nad otaczającym nas pięknem.
. I tego wszystkiego Wam wszystkim Kochani życzę. Świętujmy i Dzień Matki i ostatnią środę miesiąca czerwca, wnet rozpoczynamy naszą letnią przygodę
a tak się ostatnio własnie dzieje, że trudno w tym całym galimatiasie się odnaleźć, bo jeden (nasz premier) mówi tak, a drugi (premier Czech) mówi odwrotnie, więc nikt nic nie wie, teraz mamy akurat czesko – polski film w sprawie kopalni Turów I konia z rzędem temu. kto powie, że wie o co chodzi. JA NA PEWNO NIE WIEM!!!!. A podobno wystarczy usiąść przy stole i porozmawiać, tylko czy to na pewno rozwiąże ten problem, bo z jednej strony rzeczywiście ta kopalnia akurat jest nam bardzo potrzebna, by zabezpieczyć potrzeby energetyczne tego regionu, a z drugiej strony, zgodnie z apelami Unii i Zielonych, kiedyś wreszcie trzeba zacząć dbać o ekologię, o bezpieczeństwo zdrowego rozwoju społeczeństwa, wolnego od smogu i wszelakich zanieczyszczeń, no i oczywiście Czasi mają prawo upominać się o to, by żadna ekologiczna katastrofa im nie zagrażała. Tylko dopóki ten problem efektywnie nie zostanie rozwinięty, dopóki nie powstaną inne, zgodne z planami Unii źródła powstawania tak zwanej zdrowej energii, a wtedy definitywnie będą zamykane kopalnie węgla, problem nadal będzie źródłem wielu nieporozumień. A na to potrzeba jednak po pierwsze trochę czasu, a po drugie, co jest chyba najważniejsze, potrzeba naprawdę kompetentnych specjalistów, którzy solidnie podejmą do tematu, a wszystkie podejmowane w tej sprawie decyzje nie będą tylko dziełem przypadku, jak np budowanie elektrowni w Ostrołęce, która prawie natychmiast, jako inwestycja nie przynosząca zysków, została szybko wyburzona, co przyniosło państwu ponad miliard złotych strat. Ale prawda jest taka, że dopóki w Polsce będzie rządziła ta pełna niekompetentnych i całkiem przypadkowych kolesiów jednej słusznej partii, nie znających sedna sprawy, a piastujących stanowiska tylko dzięki zakrojonemu na wielką skalę nepotyzmowi i szeroko rozwiniętej korupcji nie jest możliwe , mimo wielkich słów pod tytułem Polski Ład, przeprowadzenia jakiekolwiek zmiany, cały ten zapyziały i zatopiony w czarnej mazi węglowej XIX wieczny relikt zmienić na nowoczesny, zdrowszy, a przy tym o wiele tańszym, co przyniosło by poprawę ekonomiczną wielu milionów Polaków. Bo już na własnej skórze odczułam te ciągle rosnące ceny ogrzewania mieszkania, tylko dlatego, że spółka zajmująca się energią energetyczna należy do ściśle pilnowanej przez pisowskich polityków Spółek Rządowych, na których wciąż się wzbogacają kosztem innych, wciąż podnosząc opłaty Polakowi tylko pozostaje jedno „płac i płacz” albo…marznij. I takie mam spostrzeżenia na wtorek i przyznam, że co raz bardziej jestem przerażona tym imposybilizmem, o którym kiedyś wspominał Kaczyński, a który dopiero teraz pokazuje całkowicie swoje oblicze wszechwładnej niemocy , tak pięknie ubranej w wielkie słowa Polski Ład. Czy doczekam kiedyś naprawdę jakiejś pozytywnej zmiany? W pogodzie zresztą też, bo już mam dosyć tych majowych deszczów i wiatrów. Za niedługo rozpoczniemy czerwiec, czy będzie on dla nas łaskawszy?
Polska wymięka Przy Łukaszence Kaczyński okazuje się miękkiszonem I całe szczęście dla nas. Byleby tylko nie zaczął się na białoruskim reżimie wzorować. Wystarczy , że Kaczyński już Mein Kampf dokładnie przestudiował. A i wiek nie ten i głowa stetryczała, trudno na jakimś jednym jedynym idolu się oprzeć i własnie jego jako przewodnika dusz obrać, zwłaszcza gdy wszyscy z nich są z jednego podwórka ZŁA !!!!! Ot, ma teraz Kaczyński dylemat.
i w skrusze wielkiej przyznaję CAŁKOWICIE NA POLITYCE SIĘ NIE ZNAM I JEJ NIE ROZUMIEM!!!! I co lepsze, wcale już jej rozumieć nie chce, bo cała polityka i cała ta polityczna klasa to jedno oszustwo, dzisiaj mówią tak, jutro inaczej, zgodnie z potrzebą chwili, To, że PIS kłamie wiemy od początku i co do tego nikt chyba nie ma żadnych zastrzeżeń, Ale dziwi mnie stanowisko Lewicy, która teraz chyba do wniosku doszła, że jednak została wystrychnięta przez Pis na dudka i teraz szuka drogi naprawy, po niewczasie uderzyli się w piersi, co już nabroili, to nabroili, wydawali się grać ważniaków i mądrali, a Kaczyński podszedł ich jak dzieci. Największy „mędrzec”, który wydawałoby się ma zawsze rację schował się teraz w mysią dziurę, zresztą niepotrzebnie wdał się w jakąś aferę z inną panią senator, ot, zwyczajna dziecinna kłótnia o nic, taka pyskówka z przezwiskami. Drugi mędrzec, który też zawsze miał wiele do powiedzenia Zandberg też gdzieś w ciemny kąt się schował, a teraz wystawiają do mediów biednego Biedronia, który robi co może, by jakoś wyjść z tego galimatiasu z twarzą , na razie pokazuje tylko zakłamaną gębę. A tym bardziej dziwię się Koalicjantom PO, którzy zamiast w tej ważnej chwili mocno zewrzeć swoje szeregi, wyszukuje jakieś zaprzeszłe, przeszłe i obecne niesnaski Cała ta chwalebna działalność i Lewicy i KO jest tylko przedłużeniem (nie) rządów Pisu na następne 4 lata, którego poparcie wzrosło ogłaszając Nowy Ład, który nijak do rzeczywistości się nie ma. Moje pytanie jest tylko takie: co mają do ukrycia pisowcy, skoro jako jedni jedyni nie zgodzili się na kontrolę wydatków tych unijnych pieniędzy przez Unijną Komisję ?? Na pewno chcą rozdawać tak jak dotychczas, ochłap dla ludu, tłuste kawałki do kieszeni pisowców. No i oczywiście żeby Komisja Europejska nie miała żadnego wglądu do rozporządzania unijnymi pieniędzmi, bo to uniemożliwiło by dalsze grabieże No jak nie znawcę polityki i tak dzisiaj zbyt dużo napisałam. Tylko nadmienię więc że znów mamy chłodną i deszczowa niedzielę Ech, ani polityka, ani pogoda nas nie rozpieszczają , NIESTETY!!!
P.S nie wiem, czy uda mi się dzisiaj zamieścić tekst bo Orange znów szaleje i nijak tam dodzwonić się nie można Niby jest tryb interwencyjny, ale tez nie działa
No to słodkich snów Ewuniu, No bo co w taki bury, ponury i zimny dzień robić? I pomyśleć, że jest to sobota, powinno się do słonka buźkę wystawić, a tu….nie ma słońca, całkiem się za grubymi szarymi chmurami schowało. Można jeszcze na przykład popijać trochę, ale niestety to jest wykluczone, mój brzuszek alkoholu nie trawi. Pozostaje mi ciepło łóżeczko, bo i tak w mieszkaniu nadal zimno jak diabli. Co prawda Kaziu zawsze mnie przestrzega: prześpisz swoje najpiękniejsze dni, ale takie już były dawno, dawno temu.
TO BYŁY PIĘKNE DNI, PO PROSTU PIĘKNE DNI, NIE ZNA JUŻ DZIŚ KALENDARZ TAKICH DAT. Były, już poszły w zapomnienie
No i można też dzisiaj, ku pokrzepieniu ducha zaśpiewać sobie też: TO BYŁ MAJ PACHNIAŁA SASKA KĘPA SZALONYM ZIELONYM BZEM….. No bo maj własnie mamy, zielono jest, ale w moim bardzo zielonym Parku jest dzisiaj pusto, a na placu zabaw huśtawki i inne zabaweczki darmo na dzieciaki dzisiaj czekają. bez już przekwitł, a pogoda…… Jeszcze tylko mogę dodać, że moje drugie imię w dowodzie osobistym to właśnie Małgośka. Ale na szczęście też z tych lat cielęcych lat miłości wyrosłam, całe szczęście, mogę pewną stopą po świecie kroczyć, byle nie za daleko, bo kręgosłup, nogi, …..ech. A w snach jest zawsze tak pięknie, ciepło (!!!) no i świat łatwo cały zwiedzać można bez żadnych bolesnych niedomagań No przeważnie tak bywa, bo czasem miewa się sny – horrory, a wtedy przeważnie przed czymś, czy przed kimś się ucieka.. A najfajniejszy moment to ten, gdy czujesz już oddech wroga tuż za plecami, a wtedy…….rozkładasz ręce jak skrzydła, wzbijasz się w górę i fruniesz, fruniesz, wolna jak ten ptak. Tak, Kraina Snów to jednak najciekawsza i najbezpieczniejsza kraina pełna ciekawości fajnych przygód, można w nich odwiedzać miejsca, do których nigdy się nie dotrze, a przede wszystkim wolna jest od tego brudu przemocy i polityki. Był nawet kiedyś nakręcony taki film „Ewa chce spać” No więc własnie, zaraz znów w kocyk się otulę i proszę mi nie przeszkadzać. To jest mój plan na dzisiejszą burą sobotę. A każdy z Was niech układa tę sobotę po swojemu. Do jutra, może chociaż słonko jutro się na chwilę nam pokaże ?????
Dzisiaj w Sejmie po raz ostatni ustępujący już Rzecznik Praw Obywatelskich po raz ostatni ocenił całą swoją kadencję, jednoznacznie wykazując niezależność i swoją nieustępliwość na jakiekolwiek naciski podczas całego czasu jego pracy w Urzędzie Rzecznika, a także wykazywał wszystkie nieprawidłowości, które za czasów obecnego rządu występowały. Niestety, prawicowa część Sejmu, pod wodzą pani Senator Gosiewskiej, która celowo i nieprawnie ograniczała czas wypowiedzi pana profesora, dopiero zareagowała na oburzenie ze strony pozostałej części (oczywiście prócz Prawicy) i łaskawie zezwoliła na dalszą wypowiedź pana profesora , a wraz własnie z nią cała prawa strona usilnie negowała całą niezależność i przez różne obraźliwe, niezgodne z prawdą obelgi starała się jeszcze na koniec zniszczyć wizerunek pana profesora. No cóż, niestety pan profesor nie okazał się osobą prawicowo spolegliwą, przez cały czas swojej kadencji ale i dzisiaj też krytykował wszystkie niezgodne z prawem i z Konstytucją kroki obecnego rządu, czym się wybitnie władzy, a szczególnie Kaczyńskiemu naraził. Co prawda nowy Rzecznik Obywatelski nie został wybrany i wg Konstytucji pan profesor Bodnar powinien tę rolę pełnić aż do czasu powołania nowego następcy, co nie będzie wcale prostą sprawą, jako że prawica stara się jeszcze i tę ważną funkcję w polskim państwie zawłaszczyć poprzez obsadzenie tego stanowiska osobą im posłusznym. Wykorzystując swoją przewagę w Sejmie starali się przeforsować swojego kandydata, na którym mogliby na pewno polegać, który spełniał by wszystkie rozkazy z Nowogrodzkiej na szczęście opozycja w Senacie te zakusy zablokowała i tym samym nie zezwoliła do pożarcia przez Pis następnego kluczowego stanowiska, bowiem głównym zadaniem Rzecznika Praw Obywatelskich jest reprezentowanie praw każdego Polaka a nie pilnowanie tylko interesów rządzącej kasty.
DZIĘKUJEMY PANIE PROFESORZE ZA SUMIENNE, ZGODNE Z PANA SUMIENIEM A PRZEDE WSZYSTKIM ZGODNE Z PRAWEM SPRAWOWANIE SWOJEJ FUNKCJI, ZA WSZYSTKIE PANA SŁUSZNE PANA PROTESTY, KTÓRE NIE POZWOLIŁY NA KRZYWDZENIE NAS WSZYSTKICH NIESŁUSZNYMI RZĄDOWYMI DECYZJAMI, KTÓRE TYLKO PILNOWAŁY SWOJEGO DOBRA, A NIE DOBRA WSZYSTKICH POLAKÓW.
Można tylko żałować, że ten czas dobiegł końca, ale trzeba mieć nadzieję, że następca pana Profesora nie będzie chciał popełniać niewybaczalnych błędów w postaci ślepego podporządkowania się tylko jednej „słusznej” partii i z godnością równą jego poprzednikowi nadal będzie służył Polakom, a nie władzy. Pis ma już Trybunał Konstytucyjny, Trybunał Stanu, Trybunał Sprawiedliwości, prokuraturę która wcale nie jest niezależna, wręcz wroga Polakom, zagarnął wszystkie Spółki Państwowe, które obsadził swoimi wiernym,i ale wręcz nieinkompetentnymi osobami, ma TVP, która jest ich tubą propagandowa, przejął niektóre Banki, nielegalnie wykupuje media, też reszta w propagandowych celach, starał się ograniczyć prawa niezależności Sądów, co nie do końca im się udało, mimo, że powołali nielegalnie, niezgodnie z Konstytucją Izby Dyscyplinarnej, teraz sięgali jeszcze o Rzecznika, w ten sposób ucinając możliwość jakiekolwiek protestów. Nasze Prawodawstwo i nasze Sądownictwo osiągnęło już moralne dno, nie możemy sobie pozwolić na następne niszczące Polskę kroki tej rozbuchanej i czującej się bezkarnie władzy. Jedno co jest może trochę pocieszające to fakt, że stacja TVN, na którą Kaczyński miał wielką chrapkę by przerobić ją na posłuszne sobie media zdążyła im umknąć i została włączona do jednych z najbardziej silnych światowych stacji Discovery, tym samym całe profesjonalne dziennikarstwo tej stacji nadal będzie mogło być niezależne i to na pewno ostatnio spędza sen z oczu Samowolnie powołanego Naczelnego Wodza Polski I dobrze mu tak!!!
No nie aż tak bardzo daleko, bo tuż za parkiem z jednej strony są bardzo ruchliwe Aleje Trzech Wieszczy, a z drugiej nie mniej ruchliwa ulica Czarnowiejska, ale w środku, pomiędzy nimi…. rozpościera się cudowny Park Krakowski. I mimo, że deszczyk nieco wczoraj pokropił z wielką radością Park odwiedziłam. Ławeczki były mokre, trawka też, co wcale nie przeszkadzało pieskom na wesołe harce na polanie. Ach ile tam było radości i psiego szczeku na tej polance. Był nawet malutki buldożek francuski, bardzo do Loli podobny, ale niestety to nie była Lola. Szkoda. Trochę się zainteresowałam okropnie wrzeszczącą na drzewie wroną, narobiła wielkiego rabanu, jakby alarm ogłaszała. A przyczyna tego była bardzo prozaiczna, widocznie wrona dojrzała kota, który na smyczy był wyprowadzany w parku. Kot kroczył z bardzo dostojną miną i na wronę nawet nie zwrócił uwagi, ale widać ptaszysko było bardzo zaniepokojone kocią obecnością. W końcu para z kotem na smyczy oddaliła się z polanki, a uspokojona już wrona też spokojnie odleciała. Co prawda lekki i niezbyt ciepły wiaterek nieco przeszkadzał, ale i tak spędziłam miły czas w Parku no i zdążyłam tam zrobić parę fotek, dokumentujących fakt, że jednak wiosna zamieszkała w Parku Krakowskim na dobre.
Zamieszczę teraz taką ciekawostkę , skąd się wzięła nazwa ulicy Czarnowiejska, bo jak wiemy, kiedyś te okolice były jeszcze podkrakowskimi wsiami.
Nazwa ulicy wywodzi się od Czarnej Wsi , która leżała na zachód od miasta. Pierwszy zapis o niej pochodzi z 1326 roku. Zachowało się też wiele dokumentów mówiących o Czarnych Ogrodach: stąd pochodziły najlepsze warzywa, sprzedawane na krakowskim Rynku , uprawiano tu nawet tytoń . Od 1673 roku Czarna Wieś stała się częścią przedmieścia Garbary. W dokumentach zanotowano, iż w 1869 roku Czarna Wieś razem ze swoim przysiółkiem Kawiory liczyła 490 mieszkańców i 39 domów. Czarna Wieś została włączona do Krakowa w 1910 roku. Wiele zaszłości z tamtych czasów jeszcze w zasobie Krakowa pozostały, chociażby prócz nazwy ulicy Czarnowiejskiej, mamy w tej dzielnicy znany klub Sportowy Garbarnia, którego nazwa powiązana jest z okolicą, w której ten Klub urzęduje, jeszcze można spotkać się z nazwa ulicy Kawiory, a jeszcze całkiem nie dawno w okolicy ul Czarnowiejskiej na tzw Dolnych Młynach działały Zakłady Tytoniowe , które potem zostały przeniesione na obrzeża miasta, a okolica dawnej Fabryki została wykorzystana jako Zagłębie Kawiarniane, z tym, że i ono teraz niestety nowy deweloper będzie przekształcał ten teren w bardziej „cywilizowaną” inwestycję, najprawdopodobniej powstanie tam hotel, może jakieś bloki, ale jest obietnica, że Dolne Młyny nie pozbędą się działalności gastronomicznej, ale będzie ona traktowana inaczej niż dotąd, nie będzie tej wspaniałej ale nieco dzikiej imprezowni, w której tak wiele Krakowian chętnie brało udział. Bo jednak te małe ogródki kawiarniane z zapalonymi wieczorami lampionami budziły powszechną radość, za całkiem przyzwoitą niewielką sumę można było tam napić się dobrej kawy, czy piwka, można było też coś przekąsić. Ot tak trochę mogłoby się to kojarzyć z paryskim Montmartre, na którym małe, zaciszne kawiarenki przyciągają nie tylko artystów, ale i ludzi, którzy chcą odetchnąć trochę od kłopotów dnia w miłej i wesołej atmosferze. Więc nieco obawiam się, czy nasi rodzimi deweloperzy nie popadną w biznesowy interes i nie zatracą tego, co można by w środku Krakowa coś ciekawego utworzyć. Przykładem mógłby być dzielnica stary Kazimierz, gdzie z praktycznie już zapyziałe, zapomnianej dzielnicy utworzono centrum krakowskiej kultury, gdzie bywalcami są nie tylko zwyczajni Krakowianie, ale i również tradycja starej żydowskiej kultury na nowo w pełni odzywa. Kraków zdecydowanie zasługuje na takie ciekaw, pełne radości i relaksu miejsca, mam nadzieję, że jednak władze Krakowa poskromią ewentualne złe zakusy deweloperów, chcących zagospodarować każdy zakątek miasta nowymi inwestycjami przynoszącymi im spory zarobek.
KRAKÓW DLA KRAKOWIAN, A NIE DLA DEWELOPERÓW!!!!!!
Pewnie ciekawi jesteście, jak wyglądała moja dzisiejsza tele wizyta, o której wczoraj wspominałam. Otóż pięć minut przed zapowiedzianą wizytą dostałam przypominającego SMS-a, rzeczywiście parę minut po ósmej telefon z tego Centrum do mnie zadzwonił, jednakże do rozmowy nie doszło, bo po kilku halo halo z ich strony rozmowa została przerwana. Potem czekałam jeszcze dłuższą chwilę, z nadzieją, że ktoś to przerwane połączenie odnowi, niestety, nadzieja jest zdecydowanie matką głupich, do ponownej rozmowy już nie doszło, po prostu spuścili mnie po brzytwie. Właściwie nie mam co się martwić, bo jednak nie widziałam żadnych szans na odpowiednie leczenie w tej tak bardzo ode mnie oddalonej przychodni. Musze sobie radzić sama, więc tak będę robić. Już jestem umówiona z Ksawrem, który obiecał, że 8 czerwca wraz ze mną pojedzie do Szpitala, gdzie będę miała wykonywaną gastroskopię, zawsze będzie mi raźniej, gdy będę wiedziała, że ktoś nade mną czuwa i gdyby cokolwiek mi się stało, będzie koło mnie i zapewni mi ewentualną pomoc.
Dzisiaj wstał znów kolejny, słoneczny, ale bardzo chłodny dzionek. I znów narzekam, że mi jest zimno, przewietrzyłam mieszkanie, ale szybko okna pozamykałam, bo nie mogę sobie pozwolić na zmarznięcie, bo od razu wszystkie moje kostki się odzywają. Tak więc pewnie i ewentualny spacer też muszę dzisiaj odłożyć na cieplejsza porę. Co jak co, ale nienawidzę marznąć. A tak w ogóle mam pytanie : będzie jeszcze kiedykolwiek ciepło, chociażby na tyle, żebym nie musiała narzekać??????? A wszystko to przez ten pesel, to on zdecydowanie lubi ciepełko.
Patrz Uleczko, znów dzisiaj środę mamy !!!!!!! Znów róże zakwitły w moim blogu dla Ciebie i to w takim bardzo nietypowym, fioletowym kolorze !!! Już nie będę pisać, że czas tak szybko upływa, bo to już wiemy, przecież dopiero co była poprzednia środa. A może to i tak specjalnie ma być, bym częściej z Tobą kontakt blogowy nawiązać mogła???? Pewnie, że uciekający czas ma też swoje złe strony ale my Uleczko młodzi, my wciąż młodzi i każda taka środa tylko życie nam osłodzi. Jak to było w tej piosence?? pamiętasz była jesień, nie nie, to był czerwiec, a nie jesień, Krakowski Kazimierz z Restauracją Raj, a potem Krakowski Rynek i kawiarniany ogródek z piwem ze sokiem cynamonowym, chm, znów mija kolejny maj, a po nim czerwiec i tylko smutek pozostaje, że tym razem w nadchodzącym czerwcu znów nie spotkamy się w tym kawiarnianym ogródku, który po ostatnich latach post epidemiologicznych zaostrzeniach znów ożył. Tylko nas ciągle tam nie ma…… Ale ciągle mam nadzieję, że może kiedyś………. Serdecznie Cię Uleczko pozdrawiam i z Krakowa uśmiechy do Poznania posyłam, na pewno któryś z nich uda Ci się złapać 🙂
Nie chce mi się dzisiaj pisać ani o pogodzie, ani tym bardziej o polityce, bo oba tematy są już przeze mnie wyczerpane. Polityką po prostu nie ma co się denerwować, bo to i tak nic nie da, skoro tylu tumanów jeszcze na świecie, a dokładnie w Polsce mamy, którzy w bajki chcą wciąż wierzyć. A w bajkach, jak to w bajkach bywa, potulna biała owieczka często okazuje się tylko przebranym złym wilkiem, a i śliczna kolorowa kaczuszka może okazać się drapieżnym , pazernym ptaszyskiem. A pogoda? Też trudno cokolwiek o niej dobrego powiedzieć, bo zmienna niczym kobieta jest. Niby na moment słonko zza chmur wychodzi, ale za chwilę deszczyk kropi, chmury straszą, wiatr powiewa….. Matko, przecież już kończymy drugą dekadę maja, może już pora na jakieś ciepełko. A może tylko ze mnie jest taki zmarzluch, który wciąż w dwóch swetrach w mieszkaniu siedzi, ale nie przypominam sobie, żeby tak mi wciąż zimno w zeszłym i jeszcze przed zeszłym roku było. Ale ponieważ ostatnie parę dni miałam jakieś stresowe (zresztą całkiem niepotrzebnie), staram sobie robić chociaż małe przyjemności i dlatego zaraz idę kupić sobie moje ulubione jabłuszka, bo już chyba ostatnio o tym pisałam, jakiś niepohamowany wprost apetyt na te owoce mam, traktuję je jako najlepszy smakołyk dnia. A każdy smakołyk, jak wiadomo, zdecydowanie umniejsza stress. Dzisiaj też zresztą spotkała mnie miła niespodzianka, bo dostałam przesyłkę z prezentem dla Zeldy, która za jakieś dwa tygodnie będzie obchodziła już swoje trzecie urodziny. Oczywiście, że na razie nie mogę powiedzieć, jaki to jest prezent, bo zarówna Diana, jak i Ksawery czytają mój blog, a to ma być niespodzianka nie tylko dla Zeldy, ale również i dla Jej Rodziców, ale mam nadzieję, że prezent będzie „trafiony” i całej trójce się spodoba. Na razie prezent zajął miejsce w moim tajemnym schowku i cierpliwie czeka na Solenizantkę. Wczoraj na Facebooku pokazało się ogłoszenie o ogólnopolskiej akcji Walki z chorobami jelit, prowadzoną przez Centrum Synexus, oczywiście wypełniłam ankietę, od razu wysłałam, a już dzisiaj rano, zaraz po godzinie ósmej, zadzwoniła do mnie Pani z informacjami dotyczących tej akcji. Niestety jest jeden szkopuł i to bardzo poważny szkopuł, gdyż dostępni lekarze są tylko w obrębie Katowic, więc na wszelkie konsultacje musiałabym tam dojeżdżać, Co prawda Firma zapewnia bezpłatny transport, ale tylko dla uczestników oddalonych o maksimum 60 km, a ode mnie do Katowic jest tych kilometrów około 70. Bardzo zmartwiła mnie ta wiadomość, bo byłam nawet tą ofertą bardzo zainteresowana. Ale i tak na jutro na godzinę 8 rano mam wyznaczoną teleporadę z lekarzem z tej firmy, muszę sobie na nią przygotować wszystkie wyniki badan i karty wypisowe ze szpitala i nazwy zażywanych obecnie lekarstw. A co z tej teleporady wyniknie, zobaczę jutro rano, może znajdą jakieś mądre rozwiązania, może wystarczy na przykład jedna wizyta na miesiąc, tylko ta odległość…… trochę mnie to przerażą. Zresztą jak zobaczyłam lokalizacje tej firmy, objęte nią jest sporo większych miast, niestety Kraków- wszak miasto Akademickie, jakby nie było, jest wyraźnie pominięte, ciekawe czemu??? No i jeszcze w dodatku mam pewny zakres zastrzeżeń, gdyż nieraz namawiano mnie na różne badania i potem okazało się to tylko jedną wielką ściemą.
Co prawda wg. podanej informacji, wszystkie badania kliniczne przed rozpoczęciem uzyskują pozytywną opinię Komisji Bioetycznej. Badania kliniczne aktualnie prowadzone przez Synexus są opisane w Centralnej Ewidencji Badań Klinicznych, ale…… Poczekamy, zobaczymy, co z tego wyniknie. Bo z jednej strony mam obawy, co do jakości takich badań, a z drugiej naprawdę przydałoby się, by ktoś porządnie za wyjaśnienie tych moich brzusznych dolegliwości się zabrał, bo jak na razie, to w tym kierunku moje leczenie jest raczej tylko przypadkowe.
Życzę bardzo przyjemnej środy, słoneczka i chociaż troszkę ciepełka, a z tym może być nieco kłopotów, bo znów chłodny wietrzyk nam w Krakowie powiewa. No to do jutra, a ja lecę po te jabłuszka.
JABŁUSZKO, JABŁUSZKO, JABŁUSZKO PEŁNE SNU, GDZIE SPOJRZEĆ JABŁUSZKO, JABŁUSZKO TAM I TU…….
Z wielkim rozmachem rozpoczęło PIS swoją kampanią wyborczą. Bo wszystko wskazuje na to, że Pis przygotowuje się do wcześniejszych wyborów. I co najgorsze im się to uda. I co najgorsze Lewica będzie miała w tym piso zwycięstwie swój wielki udział. A tak się zarzekał Czarzasty, że nigdy nie usiądzie do wspólnego stołu ze zdrajcami, nigdy z nimi nie będzie szedł na żadne układy, ba, będzie beneficjantem odsunięcia Pisu od władzy? No to są warte słowa Czarzastego??? Funta kłaków !!!! A wczoraj Pisowcy odpalili swój Pisobus i w Polskę ruszyli, by głosić dobra nowinę. Jakoś całkowicie pomijają fakt, że gdyby nie pomoc własnie Lewicy już byli by partią upadłą. Już nie głoszą, skąd te pieniądze na te wszystkie prezenty się biorą. A czego o ni nie naobiecywali!! Dla każdego coś dobrego, aż dziw, że ludzie tego nie chcą pojąć i wdzięczności pokornymi pokłonami nie chcą im ukazywać. Przeciętny Polak dzięki Piso propagandzie głównie z Piso Kurwizji płynącej ma wiedzieć, że to dobry Dziadek Kaczyński i najwspanialszy premier świata Morawiecki wyczarował dla nich te pieniądze, a teraz są tak wspaniałomyślni, że nimi się dzielą. Własnie dzielą, a ile z tej forsy do własnych kieszeni wsadzą? No i cieszyć się może ciemny lud, że około 100 zł na rodzinę więcej im wypadnie (no, nie licząc niemowlaków, bo te aż 1200 zł na ubranka dostaną, będzie można kupować nowe, a stare zamiast prać, po prostu wyrzucać), a to, że po prostu będą nowe podatki, które ludzi wykończą, zwłaszcza tych więcej pracujących, czyli pozornie bogatszych,nie jest w tej chwili wiadomość konieczna do przekazu dla ludzi, bo nie wszystko głupi lud musi wiedzieć, sam się zresztą przekona niebawem, gdy ceny jeszcze więcej w górę podskoczą, ale wtedy będzie już musztarda po obiedzie, Pis całkowicie zawładnie Polską, wyprowadzi ją z Unii i urządzi nam kraj podobny do Krainy Szczęścia Korei Północnej. Będzie jeden Wszechwładny i GROMOWŁADNY niczym Zeus wódz i biada będzie temu, który mu się sprzeciwić raczy. Tylko areszty wydobywcze pękać wtedy będą we szwach, a my poza Europa u nikogo już ratunku szukać nie będziemy mogli. Najszczęśliwsi za to będą znów te obiboki, z którymi bogaty podzielić się musi swoimi pieniędzmi. Co z tego, że ten, który teraz jest na tzw wyższej półce finansowej wiele lat poświęcił nauce, że musiał pokonywać wytrwałą pracą wiele przeszkód, by dość do tego pułapu, który osiągnął, bo na pewno musiał dokonać wielu wyborów, wielu wyrzeczeń, a teraz ten trud swojego życia musi dzielić z komuś, któremu po prostu pracować się nie chce i sięga po pieniądze, które według dobrego rządu mu się od tych bogatszych należą. Tylko bardzo jestem ciekawa, czy ci rządowi prominenci, udziałowcy wielu spółek państwowych, do których należą tylko dlatego, że udają, że są wyznawcami Pisu, a którzy nie tylko własne i rodzinne kieszenie ale i konta zapełnione mają też tak chętnie z tym biednym plebsem dzielić się będą? Mam wielkie ku temu wątpliwości , bo niby jest ustawa, że posłowie mogą dzielić się informacjami na temat swojego majątku, ale własnie m o g ą, a nie m u s z ą. Na przykład majątek żony pana Morawieckiego jest już od wielu lat ukryty i prócz tego, że wiemy, że większość dobytku premier przelał na konto swojej żony nie mamy żadnej informacji ile taki majątek donosi – to jest ścisłe rządowo – Morawiecka tajemnica. Tak więc rząd chętnie zagląda do kieszeni Polaków, skrzętnie ukrywając przed nimi cały swój finansowy dobytek, a jest on na pewno dosyć spory i nawet jeżeli w przyszłości przysłowiowa noga podwinie się któremuś z obecnej wierchuszki i tak ma do końca życia dobrobyt zapewniony.
A za oknem drobny deszcz siąpi, dobrze, że sa zielone liście na drzewach , bo już by człowiek pomyślał, że znów jesień mamy !!!!!