Dzisiaj będę chodziła po Parku i szukała…nie nie kaczuszek tym razem ale agitatorów pana Trzaskowskiego, aby wpisać się na jego listę poparcia. Tak trzeba, najwyższy czas DUDZIE powiedzieć NIE!!!, chociaż niby Duda to mój krajan, Krakowiak, ale jakoś za niego się wstydzę, bo dobre imię szlachetnego miasta Krakowa wyraźnie bruka. Pomyśleć, że Kraków to takie piękne miasto a taką całkiem bez jakiegokolwiek charakteru, bezwolną kaczą pacynkę, a w dodatku wielkiego kłamcę w moim mieście się wychował WSTYD I SROMOTA!!! Mam nadzieję, że ten jeden podpis na liście poparcia, a potem na liście wyborczej zaważy na dalszych losach Polski.
Tak, oczywiście, że dla Uleczki z okazji następnej naszej środy 🙂 Ile tych śród, ile tych róż już Uleczko było, trudno naliczyć, ale mam nadzieję, że będzie ich jeszcze sporo dla Ciebie w moim blogu. Tak jak i wiele będzie jeszcze i pozdrowień i całusków z Krakowa płynących do Ciebie, do Poznania, bo chyba już jesteś jednak w swoim domku. A u nas nareszcie słonko i temperatura nieco się podniosła. No jeszcze nie można mówić o upale, ale…… dobre i to. Mam nadzieję, że u Ciebie Uleczku dzisiaj słonko zaświeciło, czego Ci życzę, bo dla Ciebie to ważne, aby nikt i nic w spacerach z kijkami Ci nie przeszkadzał, Słoneczne pozdrowienia zatem posyłam Ci z Krakowa Uleczku. 🙂
A my dzisiaj czekamy na decyzję pani Witek, a dokładnie decyzję Kaczyńskiego ustami Witek wygłoszoną i do wyborów się szykujemy. A swoja drugą ile tych ust ma Kaczyński? a to niby Witek, a to niby Duda, a to niby jakiś inny prominent, a wszystko to jest tylko jeden słuszny głos Wodza. Każdy to widzi, no prawie każdy, bo zapatrzona w Morawieckiego i Dudę ciemnota niestety wciąż w nich swoich idoli widać. Ale jacy ich wyborcy, tacy i ich pseudo idole. Boże, jak ja marzę o chwili, kiedy wreszcie ta polityczna pisowska hucpa się skończy i kiedy poniosą wreszcie konsekwencje za to całe draństwo, które na Polskę sprowadzili Ale na razie jest jak jest, a muszę przyznać, że ostatnio zaliczam czas różnych porażek, co prawda nie jakichś zdecydowanych, o wielkim znaczeniu, ale wystarczających ma to, żeby mnie depresja każdego (zwłaszcza) wieczoru dopadała, co wiąże się uciskiem w klatce piersiowej, szybszym biciem serca….. Wczoraj „leczyłam” moja depresję czekoladkami, ale to wcale nie jest dobre, bo znów w biodrach kilka centymetrów mi przybędzie, co jest znów nowym powodem do depresji, takie w koło Macieju. No tak, po latach chudych przychodzą podobno lata tłuste, oby tylko te tłuste lata nie umieściły się w moich biodrach i w moim wydatnym brzuchu.
Fajnej środy życzę, słonka i uśmiechów na dziś i nadziei na przyszłość Polski
Wyszliśmy na ostatnią prostą……. niestety pani Marszałek Witek już nie będzie mogła dłużej przedłużać podania daty wyborów, chociaż ma na to całe dwa tygodnie. Teraz najbardziej popularne słowo w polityce to OBSTRUKCJA !!! Najpierw Senat niby robił tę obstrukcję, potem pani Witek. A mnie to słowo zawsze jednorodnie mi się kojarzy z kłopotami, na które ostatnio ja już nie muszę na szczęście cierpieć. No, ale wybory odbyć się muszą, co prawda jednak zawsze wisi nad nim groźba ich unieważnienia, w wypadku gdy n i e o d p o w i e d n i kandydat go wygra, oby tak nie było. Na razie cała rzesza KO-wców szykuje się do turmy na listy podpisów zgody dla Kandydata Trzaskowskiego. Mam nadzieję, że i w krakowie takie listy będą dostępne, bo zamierzam się udać tam, aby oczywiście podpisać jego kandydaturę. Czy robię dobrze? Nie wiem, ale przynajmniej da to jakąkolwiek szanse, że nie wygra wyborów DUDA, no chyba, że Kaczyński jednak zadecyduje o unieważnieniu wyborów. Ale to już byłby skandal na cały świat, który na pewno nie przeszedł by bez echa. No i Jaruś będzie miał dylemat: czy znów plecami (a dokładnie czterema literami) odwrócić się od Unii i dalej swój terror w Polsce wprowadzać, nie zważając na protesty z Polski i z Europy, czy się ugiąć,…właśnie to jest ten drugi dylemat, niestety nie będzie wtedy funduszy na przeprowadzania dalszych swoich pomysłów, bo Unia wtedy na pewno nie da tej obiecanej, a jednak olbrzymiej dotacji dla Polski, a wtedy będzie krucho, bo zabraknie na wszystkie obietnice i niezadowolony lud po prostu na ulice wyjdzie. A jest czego bronić, gdy człowiek słyszy w mądrych mediach i czyta w mądrych gazetach o wielkiej pieniężnej klice, która Pis się okazała, o wielkich pieniądzach i wielu przekrętach aż normalnemu zjadaczowi chleba aż w głowie się kręci, w jakie bagno wkroczyliśmy stawiając na tę „dobrą zmianę” ( no kto stawiał, to stawiał, ja z góry wiedziałam, że PIS to jedno zło) Jasne, każdy rząd „dba” o swoich członków, ale tak bezczelnej rządzącej grupy dotąd w Polsce nie było, wszystko robią bez żadnych skrupułów bezczelnie twierdząc, że im się to należy, ba jeszcze narzekając na zbyt małe zarobki, jakie osiągają i wciąż domagają się podwyżek, które nota bene są im hojnie rozdawane, również i w rożnych premiach i nagrodach. Należy? a niby dlaczego mają się bogacić na naszej krwawicy? Czemu emeryt ma sobie ostatni kęs od buzi odejmować, czemu rodzice mają kłopoty z wyżywieniem rodziny, bo te 500 plus, które kiedyś dostali już dawni poszło spać, teraz w związku z podniesionymi cenami warte jest pewnie niecałe 200 zł Ostatnim zaskoczeniem polskiego Challenge, które ma dotować walkę z pandemią, jest piosenka Ziemowita Gowina, syna byłego premiera dzisiejszego związku. I chyba Pisowi niezbyt w smak było wysłuchać wielką, niewybrednymi słowami wyrażoną krytykę swojej prawicowej działalności, a smaczkiem tej krytyki jest to, ze nawet syn wicepremiera potrafił stanąć w prawdzie, nawet kosztem krytyki własnego ojca. I co prawda pan Terlecki usiłował zdeklasować Ziemowitami określeniem „to jakiś świr”, ale mocno się zdziwił, gdy dowiedział sie z czyich ust te słowa padły. Teraz słucham przechwałek Morawieckiego w jaki sposób rząd obronił Polskę przed koronowirusem i szlag mnie trafia. Jak można tak bezczelnie ludziom w oczy kłamać? Czemu nie powie o tych swoich kumplach, którzy na tej epidemii się wzbogacili??? Szkoda nawet pisać No to już więcej nic nie piszę, bo nawet pogoda dzisiaj jest niewiadoma, niby słonko, a ma ponoć padać. Dobrego wtorku
A skoro czerwiec, to w pierwszym jego dniu świętujemy Dzień Dziecka 🙂 Wszystkim Dzieciaczkom, tym jeszcze w powijakach, nieco starszym i nam już całkiem dojrzałym i dorosłym (wszak w każdym człowieku zawsze coś z dziecka pozostaje) życzę dużo uśmiechów, radości, mniej łez i mniej problemów i smutków. Tym nieco młodszym dzieciom teoretycznie nie jest źle, no, oczywiście z małymi wyjątkami, bo zdarzają się jednak zwyrodnieli rodzice, którzy potrafią dziecku zadawać niewyobrażalny ból fizyczny i moralny, ale również często wpadają one w całkiem obce ręce dorosłych zwyrodnialców, którzy wykorzystują swoją siłę, swoja pozycję społeczną (księża) i również dzieciom krzywdę na całe życie zadają, pozostawiając ich potem w wielkiej traumie, która za nimi przez to całe ich życie się wlecze. I to jest właśnie ta tragedia naszych pociech, chwila zadania ciosu mija, niestety ich wspomnienie przynoszące same złe skutki trwają i trwają, często narastając w coraz większe moralne problemy zatruwające ich całe życie. Nie zapominajmy zatem o tym w Dniu Dziecka, zło trzeba wypalić żelazem, nie możemy godzić się na dalszą krzywdę bezkarnie dzieciom zadawaną. Niech sprawiedliwe wyroki skazujące tych oprawców będą w pewnym sensie zadośćuczynieniem dla tych pokrzywdzonych dzieci, by mogły wreszcie odetchnąć z ulgą i powiedzieć sobie : właśnie mój koszmar się skończył, od dzisiaj będzie już tylko lepiej. I od razu jakoś w związku z tym szczególnym tym dniem przypominają mi się słowa piosenki : ZAWSZE NIECH BĘDZIE SŁOŃCE, ZAWSZE NIECH BĘDZIE NIEBO, ZAWSZE NIECH BĘDZIE MAMA, ZAWSZE NIECH BĘDĘ JA !!!!!! Bo słoneczne niebo, wolne od błyskawic i gromów niebo i opieka naszej Mamy, nie ważne, czy tu na ziemi, czy już niestety z innego wymiaru, jest każdemu człowiekowi do szczęścia potrzebne Dzisiaj słonko na szczęście nam już zaświeciło, już robi się pomalutku ciepło, już lato do nas się zbliża, chociaż wiosna, trzeba przyznać, była bardzo kapryśna. A jakie będzie to lato i jakie będą następne miesiące? to już zależy od nas, co prawda data wyborów wciąż jeszcze nie jest wyznaczona, ale trzeba już zacząć myśleć, jak tę naszą rzeczywistość zmienić na lepsze. I oczywiście pójdę do punktu komisji WYBORCZEJ ZAGŁOSOWAĆ, bo jakoś wciąż w tę formę korespondencyjną nie wierzę, po prostu nie miałabym świadomości i pewności , że mój głos został odczytany i odnotowany, a nie wyrzucony, zmieniony, w sumie znieważony. Bo ja, jako POLAK mam prawo do własnych opcji politycznych, do własnych poglądów i nie zgadzam się na to, żeby ktokolwiek cokolwiek mi narzucał.
No to pora na życzenia: dzisiaj nie tylko na poniedziałek, ale na cały tydzień i na cały nadchodzący miesiąc. Niech one dadzą nam chociaż trochę wytchnienia od tego zła, które ostatnio się toczy w Polsce, ale nie tylko, niech nie zostaną powielone złe przykłady z rozruchów, które odbywają się obecnie w USA, gdzie słuszne pretensje zostały przemieszane z normalnym regularnym bandytyzmem, a takim są rozboje, napady na sklepy, podpalanie samochodów, rozruchów, które tam się pod płaszczykiem słusznych pretensji za zaistniała sytuację toczą. Walka o prawdę TAK, walka prowadzone przemocą sprzeczna z prawem zdecydowanie NIE !!!! Jednym słowem życzę Wam spokojnego czasu, który własnie przed Wami zaczyna płynąć.
czyli jeszcze można powiedzieć, że leje jak z cebra, regularnie, bez widoków na jakiekolwiek, przynajmniej w dniu dzisiejszym, rozjaśnienia. A na północy Polski podobno sobie słonko pięknie świeci, widziałam transmisję na TVN, ta, sobie w słoneczku ludzie po molo spacerują. Czy im zazdroszczę????? No może troszkę, bo u mnie Park niestety moknie i spacery na dzień dzisiejszy są zawieszone. Ale od jutra pogoda podobno wraca na całego. Właściwie to szkoda, że dzisiaj nam słonko nie świeci, bo na pewno mój Plac Zabaw już byłby nieco zapełniony, jako, że i epidemiologiczne restrykcje zostały nieco wyluzowane i dzieci mogłyby sobie pohuśtać się na huśtawkach, pochodzić po mini parku linowym rozpostartym prawie pod moim oknem – jak widać pogoda, a właściwie deszcz są najlepszym rygorystami obecnej niepewnej wciąż sytuacji zagrożenia nawrotem epidemii. Ale generalnie mówiąc, sytuacja nieco już sama się poluzowała, wczoraj sporo osób bez maseczek na ulicy można było spotkać, zresztą ja sama maseczkę dopiero włożyłam na nos tuz przed wejściem do sklepu, a po wyjściu z niego natychmiast z ulga ja zdjęłam. Ale przecież z nikim się nie kontaktowałam w drodze powrotnej do domu, więc chyba byłam bezpieczna???? Za to fantazja jak zwykle poniosła nasza młodzież, która późnym wieczorem wystrzałami z rakiet świętowała bez maskową wolność. W pierwszej chwili nawet się przestraszyłam, że może już jakaś wojna wybuchła, na szczęście po pewnym czasie wystrzały zamilkły – niech się młodzież cieszy, bo kto wie, co ich jeszcze czeka….. Tylko ja jakoś potem nie mogłam zasnąć, byłam jakaś podminowana, niespokojna, serce zaczęło mi się tłuc…….. W ogóle jakieś niespokojne czasy teraz nasępiły, wczoraj doszło do sporych za mieszków, głownie w Minneapolis (tam przed laty byłam z wizytą u mojego Wujka Jurka), ale również takie zamieszki odbywały się w innych miastach USA. A wszystko zaczęło się od morderstwa jednego z ciemnoskórych manifestantów, który został po prostu uduszony przez amerykańskiego policjanta, to wzbudziło furię u pozostałych Amerykanów, a Donald Trump został oskarżony o rasizm. Jak to się ma do podobnie rozgrywających się sytuacji, które ostatni u nas w Polsce się odbywają? Kaczyński powinien zacząć się już bać, bo przykład idzie własnie od Wuja Sama. Rożnica jednak jest taka, że tam wobec policjantów, którzy niezgodnie z procedurami brutalnie zaatakowali człowieka zostały wyciągnięte restrykcje, a u nas….. Pis udaje, że nic złego się nie dzieje, że to dzielna Policja walczy z lewicowymi gangsterami. Takie zamieszki są jak lawina, z czasem niestety przybierać może całkiem niespotykane rozmiary, a wszystkie skrupuły zarówno z jednej jak i z drugiej strony po prostu zanikają. Tak to niestety może zacząć się dziać i w Polsce, zwłaszcza, gdy prawica będzie chciała oszukać Polaków i znów będą manipulować przy wyborczych wynikach.
Sennej niedzieli zatem życzę, szczególnie ty,m na południu Polski, a szczęściarzom z okolic morskich życzę wspaniałych spacerów.
Tysiąc złotych w prawo, tysiąc złotych w lewo, co to jest dla emeryta? bułka z masłem, a właściwie nawet bez masła, bo już na nie właściwie to zabraknie pieniędzy. Taką kwotę ( w przybliżeniu ) dał mi z hojnej kieszeni Duda – kiedyś, przed poprzednimi wyborami takim św Mikołajem był to ponoć Kaczyński, ale przed wyborami prezydenckimi wszystko się zmieniło, więc i Mikołaj jest już inny i taką sumę bez żadnej żenady wyciągnął za pomocą komornika z mojego bankowego konta Tauron, za jakąś podobno niezapłacona w 2014 roku fakturę. Tylko gdy w związku z moją przeprowadzką w 2016 roku rozwiązywałam umowę z Tauronem, ta firma potwierdziła, że nie mam wobec nich żadnych zobowiązań finansowych, zresztą to był jeden z warunków, na podstawie których Tauron mógł ze mną tę umowę rozwiązać. A tu nagle, po 6 latach, wyskoczył królik z kapelusza i bez pardonu zajęli moje konto bankowe i haracz ściągnęli. Teraz mogę sobie pisać zażalenie na Berdyczów, bo gdzie w tej sprawie telefonowałam, oczywiście nikt nic nie wie o co w tej sprawie chodzi. Kowal zawinił, powiesili Cygana…….. ktoś w Tauronie kiedyś nie dopatrzył jakiejś zapłaconej, czy nie zapłaconej faktury, ale to nie pracownik Tauronu jest za ten błąd obciążony, a właśnie ten, kto sumiennie wszystkie inne faktury zawsze spłacał. czyli ja, jako że to ja zajmowałam się rodzinnym rozliczeniami finansów za używaniu prądu przez wszystkich domowników, więc na mnie ten obowiązek spłaty teraz też i spada. Nikt zresztą o żadną zgodę takiej spłaty mnie nie pytał, weszli na moje konto bankowe, zabrali mi pieniądze i reszta nikogo już obchodzi , literalnie nikogo, z długiem pozostałam sama sobie!!!! Widać zabrakło panu dyrektorowi Tauronu (a przypominam, że jest to spółka rządowa!!!) na nową furę, no to już, hurra na emeryta, wziąć mu połowę emerytury, niech wcina suchy chleb, (bo drugą połowę emerytury wszelakie opłaty dosięgną), a dla dyrektorskiego synalka nowy samochód będzie za co kupić. I jak ja mam kochać ten rząd, który łupi biedaków????? Dali mi 1000 zł i zabrali mi 1000 zł – prosty rachunek, teraz przynajmniej nie mam problemów, co za nie mogę sobie kupić – po prostu zapłacę państwu haracz i już po moich ewentualnych planach finansowych. Właściwie to nawet ta ostatnia pisia darowizna nieco podreperowała moje skromne fundusze, które po ostatnich moich łazienkowych „ekscesach” stały się mało płynne, ale to już niestety przeszłość. Trzeba zacząć klepać biedę od początku………. Ale muszę przyznać, że tę krzywdę wczoraj odchorowałam, miałam tak silne bóle w klatce piersiowej, aż obawiałam się, czy to nie zawał serca mnie dopadł, na szczęście noc jakoś przetrwałam, (zasnęłam dopiero nad ranem) a dzisiaj……… cóż dzisiaj jest już dzisiaj, już pomału się oswajam z problemem. Najgorsze jest jednak to, że to dopiero pierwsza rata mojej spłaty długi, podobna następna ma być mniejsza, w granicach 200 zł, zobaczymy. A swoją drogą, skoro emeryci mają zawsze zniżki na wszelakie opłaty państwowe (tańsze bilety wstępu do kina, na basen itp, darmowa komunikacja po 70-tce), to dlaczego nie ma takiej zniżki na opłaty sądowe i administracyjne ????? ROZBÓJ W BIAŁY DZIEŃ !!!!! Ale co tam pieniądze, dzisiaj są, jutro ich nie ma (oczywiście jeżeli nie jest się członkiem rodziny, lub dobrym znajomym kogoś z trupy pisowców), grunt, żebyśmy zdrowi byli!!!! A z tym zdrowiem tak do końca nic nie wiadomo, bo dzisiaj nastąpił ten eksperymentalny dzień, gdy zdejmujemy maseczki z buzi i……. no właśnie co będzie dalej? Wszak wcale liczba zachorowań w Polsce wcale nie zmalało. Niby ma być zachowany dystans 2 metrowy pomiędzy ludźmi, ale jak to będzie w praktyce? nie wiadomo. Czyżby była to nie daj Panie Boże zapowiedź nawrotu epidemii??? A co wtedy z wyborami będzie????? Jak to co? – pisowcy sobie poradzą, po prostu z powodu ewentualnego nawrotu epidemii koronowirusa Sejm większością głosów ustali, że prezydentem nadal na 4 lata pozostaje Andrzej Duda, a Senat oczywiście znów stanie pod ścianą, bo co prawda na pewno nie zatwierdzi tej ustawy, ale ona i tak musi potem z powrotem do Sejmu powrócić, który znów przegłosuje ustawę, a ….prezydent Duda oczywiście podpisze, bo po pierwsze przecież on bardzo pokochał ten żyrandol, a po drugie nie przeciwstawi się przecież woli samego GURU. Nie ma takiej możliwości, gdy Guru powie Prezydentem będzie Duda, tak musi być!!!! Nie ma innej alternatywy!!!!! I tak się to życie kręci. To prawda, jest tak jak ktoś kiedyś powiedział: życie jest jak papier toaletowy, długie, szare (chociaż ostatnio są nawet i kolorowe w kwiatuszki papiery toaletowe) i zas…..rane Ale żyć trzeba, nie ma to tamto!!!! Raz na wozie, raz pod wozem, tylko jakoś dla emerytów zdecydowanie częściej występuje ta druga wersja, czyli pod wozem. Emeryt już swoje przeżył, już mu się nic nie należy, jest bezproduktywnym odpadem człowieczeństwa, które teraz trzeba tylko utrzymywać. Dlatego nawet za bardzo nie ma go co leczyć (jak wiemy w Polsce geriatria całkowicie upadła), im wcześniej odejdzie, tym lepiej dla państwa, nie muszą przynajmniej się tym „darmozjadem” przejmować. Ale przynajmniej może na tym drugim świecie będzie jakoś bardziej sprawiedliwiej????
A dzisiaj mamy już sobotę, niby słoneczną, ale…. już zapowiadają opady deszczu i burze, a w górach znów śnieg może popadać. W sumie zwariowane jest to życie, nawet pogoda staje do człowieka okoniem. Przepraszam za moje smutne wywody, ale gdzie mam wylewać swoje żale, jak nie w swoim blogu? – po to go zresztą mam, jest moim swoistym pamiętnikiem, powiernikiem moich problemów, przemyśleń, dokumentem mojego życia.
A Wam życzę miłej soboty, niech pogoda za bardzo nam dzisiaj niech nie dokucza, a jutro, a właściwie pojutrze (bo jeszcze na jutro też zapowiadają nam deszcze niespokojne) będzie już pogodniejsze, słoneczne i jakoś bardzo weselsze, wszak w poniedziałek wkraczamy już w miesiąc czerwiec.
No to posyłam Wam dzisiaj na koniec mojego smutnego w sumie wpisu jednak optymistyczny mój uśmieszek 🙂 Kiedyś musi być lepiej, jak nie na tym, to przynajmniej na tym drugim świecie 🙂
Bo czego można życzyć w ten niby słoneczny, ale niezbyt ciepły, majowy piąteczek? Dzisiaj podawano w TVN 24, że w Tatrach…spadł śnieg. No rzeczywiście, klimat różne nam psikusy płata. Bałwany w maju?? No tak, one niestety będą jeszcze bardzo długo u nas przebywać, zwłaszcza w Sejmie i w rządzie. Czytałam wczoraj posty na niektórych forach i…jestem zdumiona, że tak wiele osób wciąż jeszcze na jakąś pomroczność polityczna cierpią. Nawet z jednym panem wdałam się w polemikę na temat tego, co się dzieje teraz, on zarzucał kradzieże poprzedniej rządzącej ekipie, jakoś nie widząc tych wszystkich afer, które co chwilę innego pisowskiego prominenta dotyczą. Trzeba mieć chyba rzeczywiście bielmo na oczach i sieczkę w głowie, żeby nie potrafić odróżnić dobra, od zła. Dlatego stwierdziłam, że nie będę się dłużej z nim kłócić, bo nie przekonam kogoś, kto ma prymitywnie myślący mózg: dają jeść ( i 500 plus) i to wystarcza, reszta nie ważna, a że nas okradają, że kłamią i zabierają nam wolność, to już nie ma żadnego znaczenia. Nie przeczę, poprzednia ekipa też miała wiele za uszami (dlatego też przestali rządzić), ale ta wszystkie przekręty robi już na całego, bez prób zachowania jakichkolwiek pozorów, a do tego jeszcze bezczelnie kłamią, twierdząc, nie, my nie kradniemy (NAM SIĘ NALEŻY!!!), to poprzednia ekipa kradła, a my tylko naprawiamy to, co ona zepsuła. Ostatnio nagle zarówno premier, jak i prezydent stali się wielkimi unijnymi entuzjastami i podobno nawet „załatwili” w Brukseli Polsce sporą dotację na walkę z epidemią i jej skutkami gospodarczymi, jakoś teraz żaden z nich nie twierdzi, że Unia jest wyimaginowaną wspólnotą, która powinna nas zostawić w spokoju, (Duda), a która właściwie do tej pory nie dała nam żadnych funduszy na walkę z koronowirusem (Morawiecki), teraz do niej się pięknie uśmiechają, bezczelnie wyciągając rękę po pieniądze do tych, na których wcześniej napluli. No i oczywiście w pisowski eter poszły pochwały wspaniałych negocjacji, które ten rząd rzekomo z Unią uzgadniał i dzięki temu wynegocjował tak olbrzymie granty dla Polski. Wstydu nie mają ci ludzie, ich bezczelność po prostu poraża i przeraża. Jest takie powiedzenie : zobaczyła żaba, jak konia kują i sama nogi podstawia akurat w tej politycznej sytuacji pasuje jak ulał !!!! A głupi ciemny lud znów kupi te pisie przechwałki i na tych najbardziej wspaniała ekipę oczywiście zagłosuje, a potem….zapłacze, a my niestety razem z nimi też gorzko zapłaczemy!!! Tylko dlaczego my mamy ponosić konsekwencje głupoty 30 procent ciemnego polskiego ludu??? Dlatego mam prośbę do wszystkich tych naprawdę realnie myślących Polaków, przekonujcie ile się da tę ciemną, niedouczoną masę pokazując prawdę, to jest jedyny sposób, byśmy tę szkodliwą ekipę rządzącą wreszcie z Polski pogonili.
A miało nie być o polityce….ale nie da się, naprawdę się nie da słuchać tych kłamliwych przechwałek, tego steku bzdur, którymi rząd nas karmi każdego dnia.
No to dzisiaj mamy już piątek, czyli koniec tygodnia. Dzisiaj dostałam zdjęcia od Ksawra, na których Zeldunia cała szczęśliwa i uśmiechnięta ujeżdża jednorożca. Czyli już się go nie boi, moja dzielna i kochana Dziewczynka 🙂
Życzę Wszystkim miłego piątku, jeszcze nieco chłodnego, a zarazem wietrznego, ale jest pocieszenie: od przyszłego tygodnia będzie już bardzo ciepło. No i dobra wiadomość: od jutra nie będziemy musieli na ulicy nosić tych denerwujących nas i przeszkadzających w oddychaniu maseczek – rząd ogłosił koniec epidemii, chociaż wciąż liczba zachorowań wcale nie maleje, wciąż nie jest bezpiecznie.
Dlatego proszę Was : UWAŻAJCIE NA SIEBIE!!!!! Licho wcale nie poszło precz z Polski. A ja przymierzam się do zakupu nowego kwiatka na mój balkonik, ale na razie jeszcze o tym cicho sza Niech ten piątek zapowie nam miły weekend
Konik – z drzewa koń na biegunach Zwykła zabawka mała huśtawka A rozkołysze rozbawi Konik – z drzewa koń na biegunach Przyjaciel wiosny uśmiech radosny Każdy powinien go mieć
I Zeldunia go też już ma. Ale to nie jest zwykły koń na biegunach, to jest różowy, pluszowy jednorożec na drewnianych płozach, ze złotym rogiem i tęczowym ogonem, ze specjalnymi przyciskami w uszach, dzięki czemu konik może rżeć, galopować i w dodatku jeszcze ruszać pyskiem. Świetna zabawa. Oczywiście dostała go w urodzinowym prezencie od swojej ukochanej Cioci – Prababci Ewy. A więc oznacza to, że wczesne, wstępne drugie urodziny Zeldy obchodziliśmy już wczoraj w czwórkę w moim domku : Solenizantka Zeldka, Jej Rodzice, czyli Diana i Ksawery i oczywiście gospodyni domu, a zarazem seniorka rodu, czyli ja, Ciocia Prababcia Ewa. Było pyszne jedzonko – pierogi różnych smaków i pyszne ciasto : szarlotka i ciasto z rabarbarem, a potem nastąpił gwóźdź programu, czyli był wręczany prezent – niespodzianka dla Zeldy, ten wspaniały jednorożec. Najwięcej podobały się Zeldzie wszelakie odgłosy, które ten konik wydobywał z siebie i z tym miała przednia zabawę. Trochę jednak obawiała się usiąść wierzchem na jednorożcu, ale pomału zaczęła się z nim oswajać, Jeszcze jest za mała, żeby sama osiąść tego konia, ma nieco krótkie nóżki i trzeba ją podsadzać, ale z czasem nauczy się i ładnego wskakiwania na niego. Za to zaśmiewała się do łez z tego, że gdy konik rżał i wsadzałam mu palec do pyska udawałam, że mnie konik ugryzł w palec. No i na takich wesołych zabawach szybciutko nam czas minął, niestety Trójka Gości musiała już do swojego domku powrócić, oczywiście jednorożec też !!! I tak w miłej atmosferze skończyła się wczorajsza środa. Miło, bo od róż dla Uleczki się zaczęła i miło, bo rodzinnie się skończyła. Po drodze było co prawda trochę polityki i trochę nerwów, szczególnie bezczelne groźby ze strony Pisu mogą wyprowadzić n o r m a l n e g o człowieka (podkreślam n o r m a l n e g o !!!) z równowagi, ale to też można sobie wytłumaczyć, że Pis pokazuje, jak bardzo się boi swojego niechybnego upadku, a mają się czego bać. Ale skoro już nawet zwyczajny poseł odgrażał się mówiąc, że znajdziemy sposoby, że mimo sprzeciwów przeprowadzimy wybory po naszej myśli, stosując odpowiednie do tego środki , zaczyna to już wyglądać raczej groźnie!!!! Jakoś dziwnie mi się skojarzyło to z czasami komuny, gdzie wyraźnie ówczesny premier Cyrankiewicz powiedział : ręka podniesiona na rząd będzie odrąbana, to też groźby pana Kaczyńskiego, który co prawda o odrąbywaniu rąk (na razie) nie wspominał, ale wyraźnie o siłowym przeprowadzeniu swojego zamysłu napomknął, zmusza to człowieka do powrotu myślami do tamtych czasów, które wydawałoby się raz na zawsze pogrzebaliśmy. A to nie prawda, pan Kaczyński, któremu za czasów głębokiej komuny żyło się jak pączkowi w maśle aż się marzy, by znów powrócić do komuny, tylko tym razem komuny w jego własnej wersji. Na wszelki wypadek wspomaga się wielkimi dziełami klasycznych politycznych satrapów, w tym między innymi samego Hitlera, którego Mein Kampf Kaczyński dokładnie studiował, przekonując się tym o swojej politycznej doskonałości. Historia go kiedyś oceni, tylko dlaczego my mamy na to ciągle czekać???? Czyli radośnie, przy aplauzie otumaniałej i niedouczonej części Polaków, wracamy do minionych czasów, historia zatacza koło. Już słychać jej chocholi chichot. Tylko nie ma teraz już takich wielkich i mądrych przywódców jak Gieremek, Mazowiecki, Kuroń i jeszcze wielu mądrych ludzi tamtych czasów, którzy wyprowadziliby, podobnie jak tamci to zrobili, Polskę na prostą. Popadliśmy w całkowity marazm, karmieni codziennie kłamstwami i propagandą i niestety końca tej koszmarnej dla Polski sytuacji nie widać. Co prawda Unia chce nam przydzielić sowite granty na odnowę gospodarczą, co premier przyjął z wielkim aplauzem, tylko….znając ich możliwości, spora część tej fortuny w dziwny sposób zginie w pisowskich kieszeniach, przecież one IM SIĘ NALEŻĄ !!!!! Kiedyś był taki serial telewizyjny „Czarne chmury”, które o upadku Rzeczpospolitej opowiadały, niestety teraz również czarne chmury już nie tyle nadciągają, co już są nad Polską i tylko czekać aż grzmoty z tych politycznych chmur się posypią. Bo kiedyś Polacy wreszcie się obudzą, wciąż w to wierzę i czekam na jakiegoś mądrego przywódcę, który do tego zwycięstwa doprowadzi.
A jeżeli już wspomniałam o czarnych chmurach, to te na niebie na razie jeszcze nie występują, bo wstał słoneczny, pogodny dzień, tylko…niestety prognozy pogodowe nie są szczególne na dzień dzisiejszy dla całej Polski, prognozują przelotne deszcze i nawet burze, na tę prawdziwie słoneczna wiosnę musimy poczekać do przyszłego tygodnia Zresztą tak było też i wczoraj, wielokrotnie deszcz przeplatał tę słoneczną część dnia.
Tak wiec Uleczku dzisiaj musisz ostrożnie na ten swój dwór wychodzić, ( ja wyjdę jednak na pole!), żeby deszczyk za bardzo Cię nie zmoczył. Szczęśliwe są chyba tylko roślinki, kwiatki i drzewa, które wreszcie napoiły się tej deszczówki do woli i teraz mogą pięknie się rozwijać i rozkwitać. Nie przejmujmy się za bardzo tą pogodą, trzeba jakoś znaleźć wyjście w każdej sytuacji, nawet w tej trochę deszczowo – niedeszczowej. A ja Wam życzę po prostu udanego czwartku.
I pewnie, że czeka, bo jakoś tak po cichu, bez rozgłosu następna środa wkroczyła na mój blog i znów przyniosła dla Uleczki nowy bukiet róż. Witaj Uleczko w tę niby ciepłą, a jednak nie całkiem majową kolejną środę. Znów straszą nas przelotnymi deszczami, całe szczęście, że nie pada on przez cały dzień, daje nam trochę wypocząć, ale znów straszą grzmotami i błyskawicami. Takie były też wczoraj i w Krakowie, na szczęście nie groźne i dosyć krótko trwały. No cóż Ci Uleczko mogę napisać nowego? Maj jakiś nie szczególny był w tym roku, na pewno w czerwcu trochę sobie od tych deszczów odpoczniesz i znów będziesz sobie spacerowała bez tych kropel na głowę spadających. Baw się dobrze u Magdy, jak zwykle pozdrowienia dla Agrafki przesyłam – taki odpoczynek na fryszeluft jak to podobno w Poznaniu mawiają na świeże powietrze, dobrze Ci na zdrowie zrobi. Wiele lat temu byłam w sanatorium w Ciechocinku, gdzie mieszkałam w pokoju z taką pewną Poznanianką, z którą zawsze sprzeczałyśmy się, czy wychodzimy na pole, czy na dwór i własnie wtedy ona mi powiedziała jeszcze o tym słowie fryszeluft, co może akurat ma pewien sens, bo to po prostu oznacza to, czego oczekujemy, czyli świeżego powietrza, a co wspólnie zgodnie przyjęłyśmy do używania, gdy wychodziłyśmy na zewnątrz. Ja jestem teraz w Krakowie, więc nieodmiennie wychodzę na pole, Ty Uleczku pewnie na dwór, byleby tylko pogoda nam na to pozwalała. BUZIACZKI!!!!!
A Sąd Najwyższy też nam już spisiał Oczywiście zgodnie z instruktażem z Nowogrodzkiej, prezesem Sądu Najwyższego został nie ten, kto otrzymał najwięcej głosów zaufania u sędziów, a następny potulny pisowski urzędas, a DUDA TYLKO PODPISAŁ. Znów Adrian potulnie użył swojego długopisu!!!!! Ciekawe, gdzie teraz Kaczyński na obiadki będzie chadzał, czy do pani Manowskiej, czy do pani Przyłębskiej?????
Umieją się chłopaki zabezpieczyć, przynajmniej ich prezes Sądu Najwyższego będzie łaskawszy dla nich, gdy staną przed obliczem jego jako oskarżeni. Przecież kruk krukowi oka nie wykole!! Czy ktoś jeszcze mógł liczyć na konstytucyjną uczciwość pana prezydenta (przez coraz mniejsze „p”) przecież on jest tylko podnóżkiem znanego nam prezesa. Kilka dni temu pan Duda śmiał powiedzieć: nigdy nie byłem opiekunem żyrandola, rzeczywiście nigdy nim nie był, bo tylko był służalczym lizusem, który z wdzięczności za możliwość obecności pod tym żyrandolem podpisuje wszystko co mu pod nos podstawią. Najwyżej co tydzień nową dostawę długopisów mu dostarczają. A do tego jeszcze, na zapytanie pewnego emeryta, dlaczego z jednej strony dajecie 900 zł trzynastej emerytury, a z drugiej podnosicie ceny wywozu śmieci do 1200 zł, całkiem bezczelnie odpowiedział : emeryturę dostał pan ode mnie i od Pisu,( sic!!!) a ceny za wywóz śmieci podniosły samorządy. Chwila, moment, ty Dudo przebrzydły!!! nic mi nie dałeś, gdybym nie musiała co miesiąc płacić podatków z sumy, którą otrzymuję jako wynagrodzenie za moje długie lata pracy i za które już kiedyś płaciłam podatki, miałabym rocznie sumę o wiele wyższą niż tę jałmużnę 900 zł, które wyciągasz z mojej i innych podatników kieszeni. A samorządy niestety musiały podnieść koszty za wywóz śmieci i opłaty za wodę. bo takie przyszły nakazy z góry, czyli od Was, Pisowców. Szlag mnie jasny za chwilę trafi, to może już przestanę na dzisiaj politykować? Przyjdzie czas, oj przyjdzie, gdy te wszystkie podłe osoby kreujące się na wielkich polityków bekną za wszelkie nieprawości. Oby tylko jeszcze ten Najwyższy tego czasu się doczekał, bo nie ukrywam, miło by mi go widzieć było za kratkami, czyli tam, gdzie mu się należy spędzić resztę jego marnego żywota, co m u daj Panie Boże AMEN. I to nie jest wcale wyraz mojej nienawiści do pana prezesa i jego kamandy, tylko jest to wyraz mojej wściekłości na kogoś, kto jest na tyle bezczelny, że z pełnym cwaniactwem wykorzystuje swoją władzę niszcząc ludzi. Nigdy nie tolerowałam chamstwa, cwaniactwa i bezczelności i tak jest w tym przypadku, nawet gdybym musiała ponieść tego konsekwencje. A ich bezhołowie przybiera co raz większe rozmiary, aż chciałoby mi się tu napisać : a nie mówiłam w 2015 roku, gdy ten rząd Polscy wybrali, że tak będzie???? A jest nawet jeszcze gorzej niż przewidywałam. wszelakie hamulce w Pisie pękły, idą na całego, na bezczelnego…. Mam tylko nadzieję, że Kaczyński jednak nie pójdzie w ślady Orbana i nie będzie wyciągał ostrych restrykcji wobec swoich oponentów. No bo dziwne by było, gdybym w wieku 70 lat została politycznym więźniem, prawda? Ale i tak się nie sprzedam, nawet pod groźbą restrykcji. Nie można być miękkim w swoich postanowieniach, trzeba trzymać się jakichś zasad, nawet, gdy niektórym one się nie podobają. Trochę jednak byłoby mi żal tej mojej łazienki no i moich kwiatków w tym więźniu ………. 🙂
Na razie niestety już Unia nawet zauważyła, że Kaczyński robi wszystko, by nas z tej Unii wyprowadzić, bu mógł być całkiem już bezpieczny w swoim autokratyzmie, by nie podlegał żadnym rygorom, które na niego chcą nałożyć. A że jest to niezgodne z tym, co czuje większość Polaków, którzy nadal chcą byc członkami Unii, chcą być Wolnymi Europejczykami, a nie poddanymi jednemu kacykowi, który podobno najlepiej wie, jak ma Polska wyglądać. A co najdziwniejsze jest to, że tak jak złodziej najgłośniej krzyczy łapać złodzieja, tak pisowska banda, która świadomie niszczy wszelaką demokrację, sama na tę demokrację się powołuje. Ale oni chcą tylko przestrzegać tych reguł demokracji w granicach, które są dla nich wygodne, reszta nie jest już wcale ważna. Zobaczymy, co z tego wyniknie, obawiam się, że nadal spora część Polaków jest ciemną masą, którą byle kit można do łba włożyć, przyklepać i dobrze jest. Na tym właśnie bazuje Kaczyński, dlatego znów powołał na prezesowski TVP, czyli popularnej Pisowskiej Szczujni stołek Kurskiego i dlatego Duda spuścił potulnie uszy po sobie, łykając gorzkie łzy swego upodlenia przez Kurskiego, bo to jest dla niego jedyna szansa, by znów przez te 5 lat żyrandola mógł pilnować. I nikt ciemnej masie nie wytłumaczy, że białe jest białe, a czarne jest czarne, Guru jest innego zdania i tam ma być i już!!!!!
No to miłe środy życzę, ciepłej i w miarę słonecznej. A ja dzisiaj czekam na moich Kochanych Gości” Zeldę, Dianę i Ksawra i pewnie nie odbędzie się bez niespodzianek, bo za kilka dni są urodziny Zeldy i już dzisiaj mam jej wręczyć prezent, ale o tym napiszę dopiero jutro
26 Maj to Święto Wszystkich Naszych Najdroższych, Najukochańszych Mam. Niestety czas nieubłaganie pędzi na przód i wiele z nas już naszych Kochanych Mam nie ma koło siebie, ale zawsze jest ta świadomość, że tam w górze, gdzieś ponad chmurami przebywają w pięknej Niebieskiej Krainie i stamtąd wciąż nas swoimi ramionami otaczają. I z okazji tego świątecznego dnia taka krótka moja dzisiejsza retrospekcja zakróluje w moim blogu. Tu, na tym zdjęciu, mnie jeszcze nie ma, pewnie jeszcze gdzieś tam pośród Aniołków sobie fruwam, a na tym świecie pojawię się dopiero za kilka lat, ale jest moja śliczna Mamusia ze swoimi dwoma starszymi ode mnie dziećmi : z Krzysztofem i z Anią, są radośni, uśmiechnięci i widać bardzo szczęśliwi. A wraz z nimi niezapomniana suczka Ardeil terier Gledi, która też jak widać, całym swoim psim pyskiem uśmiecha się radośnie , zadowolona ze spaceru ze swoja kochana rodzinką. Widać, że był to ciepły, wiosenny dzień, bo mój brat w krótkie spodenki ubrany, drzewa pełne liści, pięknie okwiecone, zdjęcie najprawdopodobniej wykonane było na Krakowskich Plantach. Ale to już niestety historia, nikogo z tego zdjęcia już nie ma na tym świecie, ani mojej Mamusi, ani Ani, ani Krzysztofa…………. fotografia tylko przypomina tamte nieznane mi dni ich szczęścia. I to jest własnie to przemijanie….. Czas przeminął, ale dokument w postaci tego zdjęcia pozostał…….. Ale każdy z Nich w moich wspomnieniach, w moich myślach się pojawia, bo takich szczęśliwych wspólnych już dni było jeszcze sporo. Niestety jednak zdecydowanie za szybko nadszedł ten smutny czas, gdy moja Mamusia musiała odejść do tego lepszego świata, ale zawsze, nawet mimo mojego już nieco starszego wieku, czuję Jej opiekę i Jej pomoc. Kocham życie, kocham ten świat, ale wiem, że nadejdzie też ta chwila, gdy z Nią, z moim Tatą i moim Rodzeństwem na tych Niebieskich Łąkach się spotkamy i wiem, że na pewno Oni już na mnie tam czekają……… Ale musiałam dzisiaj z Wami tym pięknym zdjęciem się podzielić, by raz jeszcze powrócić wspomnieniami do Najdroższych memu sercu Osób, Nie będę dzisiejszego dnia brukać żadnymi innymi wpisami, najlepiej pozostańmy w błogich przypomnieniach tych naszych pięknych dni, gdy nasza Kochana Mama było tuż obok.
Życzę pięknego duchowo dnia (pogoda niestety wciąż nieszczególna), zamknijmy na chwilę oczy i popłyńmy w naszych marzeniach w ten cudowny czas dzieciństwa, gdy królowała nam Najukochańsza, Najdroższa i Najpiękniejsza nasza M A M A