Człowiek to jakiś budzik chyba ma w środku zamontowany.
Wiedziałam, że rano wstać muszę, bo dzisiaj poranna zmiana w przychodni
mnie czeka, nawet nastawiłam budzik sobie na 6.30,ale mój wewnętrzny
budzik obudził mnie pięć minut przed piątą.
Otwarłam moje śliczne oczęta ( nie żartuję, oczy to nawet rzeczywiście ładne
mam, takie szmaragdowe), a sen sobie gdzieś tam odfrunął.
Co robić, trzeba było wstać i szybciutko blog pisać, żeby niektórych
już wczesnym moim wpisem zadowolić.
Prawda jaka łaskawa jestem?
Na szczęście jutro sobota, wiec znów sobie pospać będę mogła.
Wczoraj oglądałam sobie Rodzinę zastępczą na moim komputerze, działał bez
zarzutu, tylko, że niestety zdrzemnęłam się nieco na fotelu,aż mnie własne
mocne chrapnięcie obudziło.
Oj rzeczywiście chrapię sobie nietęgo, nie tylko umarłego ale nawet i mnie przebudziło.
Niestety strona film24 sę nieco zbiesiła i nie mogłam oglądnąć sobie
dalszej części „Przeminęlo z wiatrem”, moze i dobrze, bo prawie, że wywiązałam
się z solennie danej sobie samej obietnicy.
Piszę prawie, bo miałam w łóżeczku wylądować już o 23, jakoś pół godziny,gdzieś mi
się zapodziało, ale przed północą już zmacznie sobie chrapałam,
chyba dlatego dzisiaj tak wcześnie wstałam?
No dobrze, wpis kończę, bo juz pora na poranną kawusię z mleczkiem,coś tam jeszcze
na plemionkach pogrzebac muszę i do pracy wymarsz mnie czeka.
Jak to dobrze, że dzisiaj już piątek…..