Biało, biało…..

…do znudzenia biało….

Już mam tego koloru dosyć, zdecydowanie dosyć.

Nasypało śniegu tyle, że zaspy powstały, przez które przebijać się wprost

trzeba. Na chodnikach jeszcze da się  jakoś wytrzymać, ale przejście na druga stronę

ulicy to już prawdziwa sztuka, na krawężnikach leżą śniegowe góry,które pokonać

wcale nie jest łatwo.

Ech, co będę o tym pisać, wszyscy to widzą i jakoś te zimowe śnieżno-

górskie eskapady pokonują, nie jestem w tym odosobniona.

Ale zewsząd słychać pobożne życzenia: niech ten śnieg przestanie w końcu padać.

Wczoraj miałam bardzo smutny wieczór, jeden z moich internetowych przyjaciół jest

bardzo poważnie chory,obawiam się najgorszego……

Bardzo to smutne, wspominałam te miłe przekomarzania się ma czatach 50- latków, te

wspólne nasze rozmowy, moją wizytę u Marka i Danusi, ich wizytę u mnie w Krakowie.

Znamy się już sporo czasu, conajmniej 7 lat minęło, jak zaczęłam na polchacie

czatować, wtedy to właśnie zaczęli też czatować Dana i Marek i….teraz są razem.

Czytałam wczoraj smutny list Dany i odrazu przypominały mi się dni, gdy nasza

rodzina walczyła z beznadziejną chorobą mojej siostry…….

Niestety tak już jest, że dni weselsze przeplatają się z smutnymi wiadomościami,

nikt nie zapewnił nam tutaj na tym łez padole lekkiego życia.

Mam nadzieję, że tam na górze będzie nam dane spokojne życie bez chorób,

bez trosk,  beż śniegowych zasp i bez kłopotów hydraulicznych.

A właśnie apropos, mój Kochany Hydraulik raczej  regularnie  czyta dokładnie mój

blog, bo już do mnie wczoraj telefonował i oferował swoją pomoc.

Czasami jednak opłaca się być dobrą Ciocią Ewą, co????

Dzisiaj mam poranną zmianę i cakiem sporo już porejestrowanych pacjentów,

znów skóra na mnie cierpnie, czy aparat …… nie będę kończyła nawet dalej

tego zdania.Znalazłam na mój aparat świetną metodę.

Ponieważ na niego mój miły głosik nie działa, czyli nie można z nim po dobroci,

używam więc grożniejszego tonu, typu „ty taki owaki jak nie będziesz działał

to”……. i wczoraj nawet poskutkowało,chociaż i tak  kilka hopsztosów mi zrobił.

No proszę martwa rzecz, a jaka złosliwa i ile nerwów potrafi dostarczyć.

Ale co będzie, to będzie, muszę sobie radę jakoś dawać.

A więc odważnie, do rentgenowskiego boju przystąp.