witajcie w miesiącu grudniu

     

 

 

Grudzień to piękny miesiąc, pełen nadziei, oczekiwań…
Nadziei? na co?
Teraz, gdy Pis już tak szaleje, że bez najmniejszych skrupułów, bez liczenia się z kimkolwiek, ustala swoje własne prawa i twierdzi, że one jest jedynie słuszne?
Oczekiwań? na co?
Teraz, gdy pan Ziobro, słusznie kiedyś Zerem nazywany, robi sobie prywatne poletko w Sądach, usuwa w bezczelny sposób, przez powiadomienie SMSem, lub mailem niewygodnych sobie sędziów, by na ich miejsce ustawiać takich, którzy jego „sprawiedliwość|” uznawać będą.
PRYWATA, panie ZERO, PRYWATA!!!!!
Twój Tata pewnie ze wstydu się w grobie przewraca, ale prawda jest taka, że to jego serce  nie przetrzymało operacji, bo było naprawdę poważnie uszkodzone.
W ten sam sposób na przykład pani Wodecka i wiele innych osób mogłoby skarżyć lekarzy o niewypełnienie lekarskich obowiązków.
To jest  SKANDAL, że poniża się lekarzy, podważa się ich autorytet i wiedzę lekarską, która niejednokrotnie się wykazywali i która dotąd była przez wielkie sławy, nie tylko polskie, cenione.
A tu przyszło takie ZERO i powiedziało, wynocha, zabiliście  mi ojca.
Panie ZERO, jest pan mniej niż ZERO.
Kiedyś już pan popisał się swoją bezczelnością, oskarżając pewnego lekarza i mówiąc „ten pan już nigdy nikogo nie zabije”
Miał pan wtedy władzę, co prawda mniejszą, niż teraz, ale jednak władzę i oskarżył pan niewinną osobę, podobnie jest teraz.
Ale przyjdzie kiedyś czas zapłaty, dla ciebie i twoich pisowskich ziomków, a wtedy sprawiedliwość, ta prawdziwa sprawiedliwość, zatryumfuje, a takie zadufane w swojej „mocy” bałwany pójdą precz, a tam będzie płacz i zgrzytanie zębów.
Ale niestety na to ZERO zasługujesz.
„Chlapnęła” ci się dobra posadka i zamiast wykorzystywać to z pożytkiem dla innych, bezczelnie wykorzystujesz to dla swoich wątpliwych i powiem prawdę chamskich celów.
Ale co się dziwić, z takiej gleby niestety wyrosłeś, karmiłeś się słowami Jarosława, a może udawałeś, że się nimi karmisz, by zdobyć to, co zdobyłeś.
Zresztą na takim podlizywaniem oparta jest cała partia pisu. Im więcej się tam liże tyłek  Jarka, tym wyżej się pnie po drabinie. Tylko trzeba pamiętać, że z tej drabiny łatwo spaść, a wtedy będzie się można bardzo dotkliwie poobijać,  poranić.
Ale cóż, każdy ma swój rozum, chociaż nie bardzo w to wierzę, że w pisie ktokolwiek myśli o przyszłości.
Przecież wiadomo, że rządy Jarosława nie będą trwać wiecznie, i przyjdzie czas, gdy za wszystkie nieprawości trzeba będzie zapłacić gorzką cenę.
Żaden autokrata nie trwał przecież  przez wieki.
Inna sprawa, że teraz pisowcy mają się świetnie w tym pisowskim, ciepłym gów…ienku, ale i tak nic od nikogo nie zależy. Wszystkim rządzi Jarek i zawsze będzie tak, jak on chce.
Przecież może być tak, że któregoś dnia Jaruś się obudzi i nagle mu się taka Beatka, Zbysiu czy inny pisiu pisiu  mu się nie spodoba i wtedy ten podpadnięty poleci na pysk.
Inna sprawa, czy warto po kolana w gnoju się taplać, gdy wiadomo, że kiedyś zapłaci się za to własną głową?
Nie warto, ale to rozumieją tylko ci. którzy mają jakiś szacunek dla siebie i swoich najbliższych, którzy też niestety narażeni są na różne życiowe przykrości, tylko dlatego, że są kogoś najbliższą rodziną.
A najgorsze w tym jest to, że ci wszyscy  pisowcy mają się za wielkich katolików.
Może ludzi oszukają, Boga nie oszukają nigdy!!!!

Wczoraj byli u mnie Diana z Ksawerym.
Właśnie zastanawialiśmy się, w jaki sposób jedna jednostka, niby niepozorna, koślawa i mała, potrafi za pysk trzymać tyle osób, dyrygować nimi, wywyższać i poniżać według swojego widzimisię.
Fakt, nie otacza się ludźmi jakimiś wybitnymi, inaczej nie udało by mu się tak łatwo wszystko przeprowadzać, musi mieć koło siebie ludzi miernych, ale wiernych, czyli łasych na kariery i pieniądze, bo tylko to jest miarą ich wierności.
Na pewno wielu z nich szczerze Kaczyńskiego nienawidzi, ale czego dla mamony się nie robi?
Oczywiście tak myślą tylko niektórzy, malutcy, ale mający o sobie wielkie mniemanie, właśnie z nich jest upleciona cała siatka pisowskiej pajęczyny.
Po raz któryś pisze : Źle się dzieje w państwie polskim, bardzo źle, jesteśmy już prawie na dnie, ale jest szansa, że od tego dna w końcu się odbijemy.

Wspominałam o wczorajszej wizycie Diany i Ksawera.
Co prawda wróżb nie było, bo nie mieliśmy ani wosku, ani kart, ale i takk przyjemnie spędziliśmy kilka godzin na rozmowach.
Oczywiście ta rozmowa o polityce była tylko małym epizodem, nie poświęcaliśmy wcale im zbyt wiele czasu, jest tyle ciekawszych spraw na naszym świecie.

A grudzień rozpoczął się…słonkiem.
Po tej wczorajszej śnieżnej zawierusze jest to całkiem przyjemna odmiana i nadzieja, że święta też przyjemne będą.

Życzę wszystkim miłego dnia i wspaniałego miesiąca grudnia
A ja wyglądam przez okno pewnego Świętego z brodą….już niedługo przyjedzie w swoich saniach.