niech żyje bal……

 

Ten dzisiejszy, sylwestrowy. Kto się będzie bawił, to będzie, ja tak jak jedna z tych pań na obrazku najwyżej co główką sobie pokręcę.
Ale nic to, wcale mnie to nie martwi. Chyba więcej  martwił by mnie fakt, gdybym musiała właśnie szykować się na taki bal. A wcale (na szczęście) nie muszę.
Zasiądę wygodnie sobie przed telewizorem i  przed moim komputerem, na wygodnym foteliku, wypiję toast o północy lampką ajerkoniaku (już pisałam, to taki mój prywatny sposób  witania nowego roku), oczywiście ściskając w reku kilku 100 złotowych banknotów.
Pamiętajcie o tym, koniecznie, o północy trzeba w reku pieiążki ścickać, by potem nie zabrakło ich przez cały rok.
A potem grzecznie, już po północy, położę się do łóżeczka, błogo zasypiająć i obudzę się już….o rok starsza. Trudno, taka kolej rzeczy.
A jutro rano będę już cała HAPPY  w ten  NEW YEAR.

Ale muszę powiedzieć, że wczorajszy dzień był dla mnie szczególnie miły.
Właściwie to mogę powiedzieć, że wczoraj obchodziłam raz jeszcze w tym roku swoje imieniny.
Nagle do mnie przyszło aż sześć osób i dwa psy.
Wszyscy zapowiedzieli sie w ostatniej chwili, ale jednak co znaczy przeczucie, na wszelki wypadek miałam przygotowane ciasto.
Najpierw przyszli Diana, Pola, Zojka, Ksawer z moja ulubioną sunią Pepą, a chwilę potem przyszła Daria i Maciek z kochana czworonożną Sisi.
Przyznam, ze trochę obawiałam sie spotkania tych dwóch suczek, bo wiadomo, że sunie na ogół niezbyt się lubią, ale na szczęście co prawda na początku obie były nieco spięte, potem nawet zaczęły być w dosyć zabawowym nastroju, zwłaszcza Sisi, która zawsze jest do zabawy skora. Pepa jeszcze chwilę chodziła na sztywnych łapach, ostrożnie badając, co Sisi ma na myśli, zapraszając do zabawy, ale od czasu do czasu też wdrażała się w zabawę, chociaż z pewną dozą ostrożności. Na całe szczęście do żadnych scysji nie dochodziło, ale Pepa na wszelki wypadek pilnowała swoich, w tym i mnie, aby za bardzo Sisi do nich się nie przytulała.
Był taki moment, gdy siedziałam w kuchni na kanapie i paliłam papierosa Sisi podeszła do mnie, ale zaraz wzdłuż moich kolan ustawiła sie Pepa z pozycją gotową do skoku i z miną mówiąca: uważaj Sisi, Ciotka Ewa jest też moja.
Było w sumie bardzo, bardzo sympatycznie, oczywiście imieninowe prezenty też były.
Nie wiem, czy pamiętacie, jak pisałam 23 grudnia, że na ogól to o czym pomyślę w tym dniu, potem sie spełnia? Własnie pomyślałam wtedy o nowej klawiaturze do komputera i….taką właśnie wczoraj  dostałam od Maćka rodziny. Fajna, podświetlana w 3 kolorkach: w niebieskim, czerwonym i zielonym.
Ale to nie był koniec prezentów. Dostałam jeszcze domowe wino, sok i konfiturę robione przez Babcię Jadzię, czyli przez teściową Maćka, a od rodzinki z ul Smoleńsk dostałam fajne 6 kubków do kawy. Tak po prawdzie, też kiedyś pomyślałam sobie, że powinnam dokupić kilka kubków, bo gdyby przyszło nieco więcej osób, a tu masz, pomyślałam i mam.
Jestem dzieckiem szczęścia, powinnam tylko życzenia wymyślać i……
Ciekawa jestem, czy jeszcze jedno mopje, w sumie największe i najmniej prawdopodobne do spełnienia zyczenie będzie zrealizowane, to znaczy, że dojdzie do zmiany rządu i do delegalizacji Pisu. Ale to chyba całkiem już jest niemozliwe……. chociaz kto wie, skoro taką ” wróżką – czarodziejką” jestem 🙂
Goście sobie chwilkę posiedzieli i poszli, a ja powróciłam do mojej gry. Tylko, że niestety niepotrzebnie dałam się podporzadkować szefowej grupy, do której nieopatrznie się wpisałam i to ona zaczęła mi dyktować, co mam zbierać, a czego nie, więc w sumie się zniechęciłam, bo w sumie to nie ja decydowałam o swoim koncie  i stwierdziłam, że niech oni sobie grają, ale beze mnie i……… grę wywaliłam. To znaczy na Face ooku w aplikacjach usunęłam Wiejskie życie i…mam święty spokój. Już na tej stronoie nie jestem widoczna, i nie muszę teraz ani  siac,  ani zbierać, robić serów, bukietów  i innych zadań. Czy mi szkoda? Może troszkę za duzo czasu tej grze poświeciłam, ale zawsze kiedyś przychodzi moment, gdy trzeba powiedzieć  STOP.
Za to z przyjemnością poukładałam sobie wwczoraj kilka pasjansów i oglądnęłam ulubioną Rodzinę Zastępczą, która świetnie oczywiście mnie uśpiła.
Co prawda wczoraj po 21 jeszc ze ktoś dwukrotnie  naciskał mój domofon, ale gdy podeszłam do niego, nikt się nie odezwał. Pomyślałam, że na pewno była to pomyłka, no bo kto o tej porze chciałby  mnie i to bez uprzedzenia odwiedzić???? Śmieciarze, którzy nagminnnie do mnie dzwonią,  urzędują tylko rano i to w dodatku nie w sobotę.

A dzisiaj wstał znów piękny i słoneczny poranek, dobra nadzieja na dzień dzisiejszy, chociaż pamiętam Sylwestrowe dni spowite śniegiem i skute lodem. Widać wyraźnie ocieplenie  naszego klimatu.

Czego Wam wszystkim życzyć Kochani Moi Czytelnicy?Życzę wspaniałego ostatniego dnia roku, pełnego dobrej zabawy i fantastycznego humoru, tak, byście tanecznym krokiem w ten Nowy Rok weszli i obyu Wam sie w nim dobrze działo.
Resztę życzęń umieszćzę już jutro, w moim noworocznym Blogu.
Bawcie sie dzisiaj dobrze i weselcie, bo Stary poczciwy 2017 Rok wszak żegnamy