dla Basi

 

 

Wszystkim Barbarom, a w szczególności  Tej najbliższej mojemu sercu, mojej Bratanicy, w Dniu Imienin życzę samych wspaniałych i wzniosłych chwil, bez kłopotów i łez, za to przepełnionych  samą pomyślnością i radością.
Niech Wam się Baśki dobrze dzieje!!!!

I znów zaczynamy nowy tydzień.
Z wielkim przerażeniem przeczytałam bardzo niepokojące wieści ze wschodu, gdzie stan napiecia przedwojehnnego sięga już zenitu i wystarczy jedna mała iskierka, jedna  nierozsądna decyzja, jeden nieroztropny krok i…. świat, który znamy może przestac istnieć.
Przyznam, że nie do konca przeczytałam ten artykuł, moje nerwy nie wytrzymały. Jak to świat ma przestać istnieć? Co się stanie z Bogu winnymi ludźmi, którzy chcą przecież żyć,  chcą się kochać, rodzić dzieci, piastowac wnuki….. chcą być  po prostu szczęsliwi, bo po to na ten świat zostali powołani.
W imię czego jednostki mają decydowac o losach ludzkości???
Kto daje im prawo o decydowaniu za innych?
To nie Bóg podejmuje takie decyzje, a przecież na Niego powołują się najbardziej radykalni politycy wschpdu.
To mamona i zło rządzi światem.
No dobra, ja już swoje zycie prawie przeżyłam, chociaz nie powiem, że nie mam apetytu, mimo mych niektórych zdrowotnych niedociągnieć, na dalsze życie.
Ale co mają powiedzieć młodzi, którzy własnie doszli do wieku, w którym świat staje przed nim otworem, którzy chcą działać, tworzyć.
Co mają powiedziec małe dzieci, dla których wiele rzeczy, w tym słowo wojna jest na szczęscie niepojętne, ale już teraz ich przyszłe życie jest zagrożone?
Straszna jest taka świadomośc, że wszystko nagle może się za pstryknięciem jednego guziczka skończyć, obrócić w niwecz.
Dlatego każdego dnia powinniśmy się cieszyć, Bogu dziękować, że się obudziliśmy wciąż w wolnym kraju, chociaż i ta nasza polska rzeczywistośc jest bardzo gorzka, cieszyć się, że jesteśmy w miarę zdrowi i co najwazniejsze, że mamy koło siebie Najbliższych, których kochamy i obdarzani jesteśmy takze i ich uczuciem.
Wszak jutro może wyglądać już nie tak samo…..
Nie powiem, żeby mój poniedziałkowy wpis był optymistyczny, niestety  dosyć  zatrwozona nuta przez niego przebija.
Przyznam, boję si śmierci, boje  się jej jak cholera, ale tak się zastanawiam, że chyba w sytuacji, gdyby rzeczywiście taka tragedia wojennych dni dotarła do Polski, nie potrafiłabym w niej się poruszać. Nie jestem na to duchowo przygotowana, nie jestem taka silna.
Wystarczym, że zabrakie prądu, gazu i wszystko będzie bardzo trudne do przeżycia.
Więc może i lepiej by było, żeby juz na poczatku jakas bombka mnie „załatwiła”, niż czekac na smierć i cierpieć?
Wiem, piszę okropne rzeczy, ale takie czarne ostatnio sa moje myśli, a jeszcze po przeglądnieciu dzisiejszego artykułu złe przeczucia osiadły w moim sercu.

Już nie będe dłużej o tym pisała, po co straszyć innych?

Za oknem śnieg i prawdziwa zima.
Też mnie ona nie cieszy, ślisko i zimno, z czego tu sie radowac?
Zdecydowanie wolę wiosnę, ale…….czy doczekamy?

Bądźmy jednak dobrej myśli, może jeszcze nie bęzie tak strasznie, jak pisałam?
Może przyjdzie na niektórych  opamiętanie?

Spokojnego poniedziałku i pogodnego tygodnia ( zdecydowanie bez sniegu!!)