a wczoraj był 10 dzień miesiąca

 



Nieutulony w piersi żal,
Bo za jedną siną dalą – druga dal.
Nie spoczniemy, nim dojdziemy,
Nim zajdziemy w siódmy las.
Więc po drodze, więc po drodze
Zaśpiewajmy chociaż raz.

Więc wczoraj samozwańczy  Naczelnik Państwa znów dochodził swojej prawdy.On tak co miesiąc idzie, idzie, tylko jakoś dojść nie może.
Ale zawsze zapewnia, że już blisko, coraz bliżej.
Ile jeszcze zakrętów będzie musiał pokonać???
A tych zakrętów coraz więcej i więcej, ta  jego droga staje się co raz bardziej wyboista…..
Przecież on cały czas tylko kręci…… 
Coraz bardziej jest ze swoją dzielną drużyną lizusów w lesie…..
Aż wreszcie dojdzie  on do zapory ogniowej i wtedy…..
Już niedługio!!!!! Mam taką nadzieję, już niedługo.
Bo on sam już zaczyna się gubić, błądzić.

A dzisiaj mamy kolejny poniedziałek. Jakaś lekka odwilż w pogodzie ma dzisiaj nastąpić i ma być całkiem jak na tę porę roku ciepło, nawet około 11 stopni, oczywiście na plusie.
I bardzo dobrze, bo dzisiaj przed pracą musze jechać na Górkę Narodową, by przedłużyć kartę autobusową na następne 3 miesiące. Szkoda, że ciągle nie mogę trafić na tę  komisję inwalidzką, bo wtedy miałabym darmowe przejazdy.
Już nie chdzi tyle o te pieniądze, tylko o pamięć, którą obciążam obowiązkiem zakupu tej karty.
Na całe szczęście jest taka opcja 3 miesięczna, więc jezeli dzisiaj przedłużę swoją kartę, będe ją miała aż do marca ważną.
Co prawda są automaty, w których można tez przedłużać kartę, ale tam trzeba dobrze uważać, co się wklepuje, a ja ze swoim słabszym nieco widzeniem na pewno coś pokreciłabym. A tu idę do kasy, płacę, dostaję karte z powrotem i kwitek do kiedy ta karta jest ważna.
A dlaczego nie wyrabiam wciąz tej grupy inwalidzkiej????? Przeciez z racji mojego zdrowia: kolanka, stopy i kręgosłup na pewno dostałabym II- gą grupę, zresztą ją już kiedyś miałam, wystarczyłoby tylko przedłużyć.
Ale gdy pomyślę sobie ile muszę przy tym pozałatwić różnych spraw, a to wizyta w MOPsie, a to porobienie wszystkich  koniecznych badań – rtg, tomografii, czy nie daj Boże rezonansu, który źle wspominam, bo leżenie bez ruchu, w dodatku z wyprostopwanymi nogmi ponad pół godziny znów sprawi mi sporo bólu. Może ten, kto nie ma takich zmian jak ja tego nie zrozumie, ale gdy  już po nocy wstaję, mam spore kłopoty, a przy takim koniecznym unieruchomieniu nóg znów musiałabym tak jak kiedyś brać silne środki przeciwbólowe, żeby jako tako do domu dojść. Ostatnim razem pielęgniarki musiały mi zrobić nawet zastrzyk przeciwbólowy, bo ból był tak ogromny, że aż wyłam z bólu.
Tak więc na żaden rezonans już się nie piszę, ale przy tomograficznym badaniu jest podobnie. Mam co prawda zdjecia rtg stawów kolanowych, robione w zeszłym roku, a takie zmiany mają to do siebie, że się pogłębiają, a nie cofają, może zrobię zdjecie stóp i wreszcie pójde do pani doktor pierwszego kontaktu, żeby wypełniła mi formularz.
No i potem stanę przed szanowną komisją, może by tym razem z racji wieku i z racji tego, że już dwukrotnie miałam przyznaną na 2 lata taką grupę inwalidzką,  dostanę to świadczenie już na zawsze?Tylko…no własnie, tylko trzeba zacząć to załatwiać.
Ale zima nie jest najlepsza pora do załatwiania takich spraw, poczekam może do marca??

Życzę przyjemnego całego tygodnia i wiele pomyślnych chwil dzisiaj, jutro, pojutrze……