Jest, jest, hurra!!

 

 

 

No Nareszcie Uleczka się do mnie odezwała, ale radość mi sprawiła, a ja myślałam, że już gdzieś na odległą  stronę świata pojechała, bo to przecież taki globtroter z tej mojej Ulki 🙂 Myślałam, że pojechała do Laponii, szukać świ Mikołaja, by mu przypomnieć, że Wnuki na prezenty czekają.

Pewnie nie tylko wnuki, ale dla dzieci teraz przychodzi przeciez ta radosna część roku.
Pamiętam, jak tęsknie patrzyłam w strone choinki i czekałam, kiedy dorośli przestaną wreszcie biesiadować i za rozdawanie prezentów się wezmą.
Przez cała Wigilię mój wzrok kierował się pod choinkę, a we mne narastała coraz większa ciekawość. I przyznam, nigdy nie byłam rozczarowana, zawsze te prezenty były wspaniałe.
Teraz już nie czekam na perezenty, ale jeżeli jakiś gdzies tam dla mnie sie zawieruszy…….

Moje sprawy mają sie co raz lepiej. Po pierwsze naprawiła mi się Ipla, pewnie zadziałała moja interwencja w biurze Ipli, bo po przyjściu z pracy puściłam sobie ukochaną Rodzinę Zastępcza i……. nie dostałam juz tego zwłowrogiego komunikatu o blokadzie.
Nareszcie miało co mnie uśpić tej nocy.
Wczoraj miałam też kłopoty z blogiem. Miałam nawet niecne podejrzenia, że  zostałam zablokowana, ale to jednak nie jest tak do końca, zbyt dużo  ludzi musieliby blokować. Czasami ta strona słabo działa, albo w ogóle przez pewien czas się zacina i stąd te wczorajsze kłopoty.
Tak bywa. Ale dobrze Ksawer napisał, że pewnie za wiele politycznie pyskuję na tym moim blogu, więc przez pewien czas nie będe nic politycznego pisała.
Zrobię sobie taką świąteczno – noworoczną przerwę polityczną, bo po co w tym wspaniałym przecież okresie mam sobie niepotrzebnie nerwy psuć.
Niepotrzebnie? Pewnie, że niepotrzebnie, bo i tak moje dywagacje nic kompletnie nie zmienią

Więc uśmiecham się dzisiaj do Was już prawie świątecznie i polecam piękny wiersz pana Kawusi, ktory Ulka w komentarzu zamiesciła


Ja i drzewko . 
Zapaliłem świeczkę na gałązce świerku zielonego, 
migocące tysiącami iskier od bombek , 
Dzień to narodzin Dzieciątka boskiego , 
a pod drzewkiem ze słomy ubogi stoi żłobek …. 
…Przybieżeli do Betlejem pasterze …. 

Usiadłem przy stole na nim siano obrusem przykryte . 
jadło staropolskie ludowym zwyczajem , 
zapachem świerku i wosku podszyte , 
sam jestem tu , ze swoim śpiewaniem …. 
… grając skocznie Dzieciąteczku na lirze … 

Zewsząd schodzą się ku drzewkucienie przodków moich , 
obsiadają cicho dookoła stół wigilijny , 
opłatkiem łamać się będę wśród swoich , 
nie będę sam , w ten dzień tak przecież rodzinny , 
… chwała na wysokości , chwała na wysokości … 

Czekamy na pierwszą gwiazdkę zwiastuna wigilijnej kolacji . 
da znak wszystkim jednakowo na całym świecie , 
dla mnie szczególnie z wysoka zabłyśnie , 
dla mnie samego nadzieją zaświeci … 
… Chrystus się rodzi , świat oswobodzi … 

Ciepło i radośnie zrobiło się wokół drzewka zielonego , 
już nie jestem sam , mam teraz Jego przy sobie , 
cienie i smutek odeszły z serca samotnego , 
Została nadzieja i miłość ku Tobie … 
…ciemna noc w jasności promienistej brodzi …

20.grudzień 2006 rok  pan Kawusia 🙂 

Piękny wiersz, chociaż sam Autor teraz jako  ten cień przy Wigilijnym stole zasiądzie, będzie swoim duchem ze swoją Ukochaną Rodziną. Podobnie i u mnie Wigilijny stól, oświetlony blaskiem świeczek, przyniesie wspomienia moich Najbliższych, których juz z nami nie ma, ale  zawsze jednak czuć ich  obecność w pobliżu, szczególnie właśnie w ten Wigilijny czas.

Tak, Wigilia to jednak magiczny dzień….

Przed nami ostatnie przedświąteczne godziny, pełne przygotowań i kuchennych zawirowań. Wszak nie każdy ma to szczęście, że będzie na Święta zaproszony 🙂
Ja do tych szczęściarzy należę, nie muszę krzątać się po mojej kuchni, w tym roku nie przygotowywyuję ani tortu, ani kutii. Ewentualnie, już w Modlnicy, będę kroiła jarzynki na sałatkę i je potem tylko wymieszam z majonezem i jajeczkiem, może jeszcze zrobie sos tatarski….

Wczoraj w jakimś tam programie TV słyszałam, jak jakiś pan mówił  o pewnej pani: przeciez to już starsza kobieta, dobiega już siedemdziesiatki.
Ja tez już pomału do tej siedemdziesiatki dobiegam, bo te 2 lata szybciutko przeciez przeminą, więc czuję się zwolniona z wielu gospodarskich obowiązków.
Dzięki, że mam koło siebie taką wspaniałą Magde, która na siebie wzystkie świąteczne zobowiązania zabrała.

Grudniowa pogoda nie jest łaskawa dla nas w tym roku, jest wciaż ponuro, a nawet gdy spadnie troszkę śniegu, zaraz niknie i znów szaro – buro się robi wokoło.
Rano dzisiaj znów się zadziwiłam, że to już siódma godzina, za oknem było całkiem ciemno, trzeba było górne światło zapalać.
Ale od Wigilii zacznie nam już dnia przybywać, co prawda rano jeszcze będzie ciemno, ale coraz dłuzej popołudniu jasno będzie.
I to jest całkiem optymistyczna wiadomość.

No to miłego oczekiwania na Święta,  wszak tylko dwa dni nam pozostało