Minęła Wigilia

 

 

Było bardzo kameralnie, rodzinnie i miło. Naprawdę, nie kłamię.
Magda bardzo napracowała się przy przygotowaniach do wigilijej wieczerzy, ale wszystko, co ugotowała i upiekła było po prostu przepyszne.
Był więc barszczyk czerwony z uszkami i trzy rodzaje ryby, ale królował oczywiście karp, była kapusta z grzybami, pierogi i mój ulubiony kompot z suszuu
A potem przyszła pora na deser, czyli na przepyszny sernik i tort bezowo – orzechowy, który był prezentem imieniowym dla Cioci Ewy.
Mówię Wam niebo w gębie, a gęba w niebie.
No i potem przyszła pora na najprzyjemniejszą częśc wieczoru, na prezenty.

Nareszcie będę wiedziała, jaką rzeczywiście mam temperaturę w domu, bo dostałam taki fikuśny termometr domowy z pozytywką i z budzikiem.Teraz rano będzie mnie budził głos krowy, albo świergot ptaszków, w zimie fajnie, będę czuła już wiiosenny czas.
Dostałam też, jak na babcię przystało, ciepłe kapciuszki i…….mój ulubiony ajerkoniak, będzie jak znalazł na powitanie Nowego Roku, bo ponieważ sama nie umiem otwierać szampana, rok rocznie Nowy Rok właśnie ajerkoniakiem witam. No chyba, że do Sylwestra nie doczeka… kto  wie, wszak w gościnie wypada gospodarzy trunkiem poczęstować.
Cały wczorajszy dzień odbierałam całe mnóstwo telefonów i imieninowych SMSów, jakie to miłe, że tyle osób o mnie jednak pamiętało.
Wczorajszy dzień był deszzowy i okropnie chłodnny, wiał przeszywający wiatr, co przeszkadzało mi w paleniu papierosów, bowiem u Magdy w domu nie wolno  palić, co wyszło mi chyba raczej tylo na dobre, troszkę przyoszczędziłam w smoliste substancje moje płuca.
Nie ma to jednak, jak u siebie w domu, na kanapie w kuchni, przynjmniej nikt mi niczego nie zabrania. No, ale w gościnie trzeba umieć się dostosować do zwyczajów gospodarzy, nawet gdy wydaje nam się to nie sprawiedliwe.
Dzisiejszy dzień też spędzę z Magdą, jutro jestem zaproszona do Macka, a potem…….będzie już zwyczajnie, po świętach.
Ale póki co, cieszę się rodzinnym ciepełkiem i Wszystkim życzę Wesołych Świąt.