raz – dwa – trzy – cztery na wesoło

 

 

wszak piątek popołudniu mamy, pora relaksu….. relaksu……….relaksu

 

Facet pisze na czacie z blondynką:

– Piszemy już do siebie od dwóch tygodni, może moglibyśmy spotkać się w realu?

– Ale u mnie nie ma Reala, moglibyśmy spotkać się w Biedronce?

hahahahaha

 

Do przychodni przychodzi pacjent i skarży się:

– Panie doktorze, bardzo źle się czuję

– A co pan wczoraj robił?

– Piłem z kumplami wódkę, jak skończyliśmy, wywaliliśmy kilka butelek wina, potem piliśmy koniak,

a na koniec kolega przyniósł kilka browarów i chipsy.

– Myślę, że zatrułem się tymi chipsami.

 

hahahahaha

 

Rozmowa w sklepie :

– A sąsiadka ciągle nowiusieńkimi banknotami płaci

– Mam w domu taką specjalną maszynkę do robienia pieniędzy.

– A to legalne?

– W stu procentach legalne, tylko strasznie chrapie.

 

hahahahaha

 

Rolnik do rolnika :

– Ja to najbardziej boję się wołka

–  Chyba wałka?

–  no widzisz, ja o zbożu a ty o żonie

 

hahahaha

I TO BYU BYłO NA TYLE

 

 

LUTY

 

Mój ukochany Kraków za mgłą – widok na krakowska Skałkę

No to mamy luty.

Miesiąc o najkrótszej ilości dni .

To znaczy akurat ten luty będzie mial aż 29 dni, bo jest to rok przestępny ( nie mylić z przestępczy,

co daj Boże. Amen)

Dzisiaj idę na poranną zmianę, przyjeżdza dzisiaj ortopeda, doktor B, ten od leczenia skrzywienia kręgoslupa u dzieci.

Znów będę te biedne, pokrzywione kregosłupy prześwietlała…….biedne te dzieci, nie wiem, czy mi się wydaje, dawniej chyba aż tyle tych skrzywień nie było, a może poprostu nikt tym się aż tak nie przejmował?

Ale fakt, gdy widzę te wypchane i ciężkie dziecinne tornistry , trudno się nie dziwić, że później dzieci kłopoty mają.

Niby mają w założeniu nosić je na plecach, ale często dźwigają w rękach, krzywiąc się przy tym niemiłosiernie.

A że mięśnie u takiego dzieciaczka nie całkiem są jeszcze wyrobione, stąd potem ten kręgosłup ulega skrzywieniu.

Nie rozumiem, po co tyle tych książek i innych różności muszą dźwigać??

Gdy oglądam jaki kolwiek mlodzieżowy amerykański film, tamtejsi uczniowie co najwyzej niosą w rękach jeden, dwa zeszyty.

A u nas????

No cóż, może kiedyś dojdą w ministerstwie oświaty do wniosku, że poziom wiedzy nie zależy wcale od ilości dźwiganych książek w tornistrze.

Ostatnio ożywiło się wydatnie moje życie towarzyskie.

Ozdywają się koleżanki nie tylko z naszej klasy, ale i koleżanki z byłej pracy i umawiamy sie na

kawkę i pogaduszki.

A w następną sobotę odbędzie się mini zjazd koleżanek z liceum, z którymi zdawałam maturę ( chodziłam z nimi tylko ostatni rok, wcześniej byłam w innym liceum i na ostatni rok nauki zmuszona byłam przez

jedna z moich profesorek zmienić liceum).

Mini zjazd, bo jeszcze niewiele koleżanek udało nam się razem zebrać, ale co chwilę jeszcze ktoś

do nas doszlusowuje.

Właśnie teraz mój ulubiony Jarek Kret w programie TVP1 Kawa czy herbata uzmysłowił, że właśnie rozpoczął się ostatni miesią zimy.

No tak, w marcu już będzie przecież wiosna.

Przynajmniej ta kalendarzowa, a może i rzeczywista, kto wie skoro i teraz juz są

dodatnie temperatury??

Miłego dzionka