Dzisiaj już nastąpi normalny dzionek, beż żadnych mam nadziei, smutnych chwil.
Te narazie dla mnie są niedostępne i oby jak najdłużej.
Spokojny i bez stresów, dlatego nie pozwolę sobie wmawiać, co mam robić, co nie wolno mi robić,
Jestem wolnym człowiekiem i wszystkie decyzje podejmuję sama.
( przepraszam, ale to zdanie tyczy się mojej siostry, która zawsze wie, co dla mnie najlepsze)
Gdyby ktoś nie wiedział o co chodzi, napiszę oczywiście.
Niestety w walce z nikotyną narazie poległam z krestem.
Ale to wcale nie znaczy, że jej od nowa nie podejmę.
Nie chcę palić, ale to cholerstwo tak bardzo ciągnie…….
Daję sobie jeszcze trochę czasu…
Ale fakt, trochę mi szkoda tego prawie że miesiąca niepalenia.
W tej materii siostra, powiecie, ma rację, wiem, że ma, jej się udało.
Ale okropnie się męczyłam
Podobno Ziban jest skuteczniejszy – blokuje jakiś tam ośrodek palenia w mózgu i człowiek
zapomina, że kiedys palił.
No tak, nasz mózg to taki pokladowy komputer z zapamiętanymi danymi.
Muszę skutecznie wyczyścić w nim dwa pliki : palenie i jedzenie.
Tylko co mi wtedy radosnego z życia pozostanie?????