
daleko z betonu świat……
Takie motto przeczytałam wczoraj na gg jednej z mojej koleżanek.
Zadumałam się : Co to miałoby znaczyć???
I otóż doszłam do wniosku, że to jest poprostu wyraz tęsknoty.
Tęsknoty za wiosną, która nas mami swoimi kilkudniowymi porywami , by znów jesienną
pogodą nas nakarmiać. ( przypominam tym, którzy dają się zwodzić, aktualnie mamy zimę)
I człowiek i przyroda zagubieni są w tej niesamowitej huśtawce pogodowych nastrojów.
I tym bardziej pragną, by ta wiosna już zawitała.
Wcale nie jestem w takim myśleniu odosobniona.
A wracając do wczorajeszej mojej fryzurki : oczywiście, że na żelu jest układana !
A co, poszaleć na starsze lata nie można???
Trochę nowoczesności i nieco starszej główce się należy.
Najwyżej co, znów mi miejsca w autobusie nie będą ustępowali…..
Powstał oto za oknem następny szary i mokry dzień, co prawda ma się rozpogodzić pono,
ale póki co, mży deszcz .
Na całe szczęście wczoraj kupiłam sobie parasolkę.
Zwyczajną, za całe 14 zł, nawet gdy wiatr ją połamie, żalu nie będzie.
Poprzednia moja parasolka (prezent od mojej siostry) wylądowała właśnie z tego
powodu w koszu.
Była niesamowita, ile razy ją brałam, gdy lał deszcz, odrazu przestawało padać –
– jednym słowem magia.
Miała też i wady, popierwsze była na kiju, więc długa i nie można jej schować było do
torebki, ( no i łatwo było niechcący można ją zostawić) ale za to mogła za laskę robić,
gdy teren jakiś niepewny był przedemną.
A po drugie, niestety, była automatyczna, czyli otwierała się sama i to w najmniej potrzebnych
momentach ( np przy wsiadaniu do autobusu, czy przy wchodzeniu do sklepu), przez co
wprawiała mnie w niemałe nerwy.
No cóż, wyżej wymienione kłopoty z nią juz są historią.
Nie mam magicznej parasolki, ale sama deszcz zaklinać będę ( mam znakomite w tym osiągnięcia)
Ale nigdy wiecej nie sprawię sobie automatycznej parasolki.
No to się rozpisałam, najwyższa pora błędy sprawdzić i nacisnąc publikuj, co niniejszym robię.
Miłego ( jednak) dnia