O j, nie dobrze ze mną, nie dobrze.
Wybierałam się dzisiaj na koletańskie spotkanie koleżeńskie, a okazało się, że to spotkanie
odbyło się ………wczoraj.
Siedziałam sobie wieczorkową porą wczoraj przed telewizorem ( i komputerem też),
a tu nagle telefon z wymówką "a jednak nie przyszłaś"
Jedna z moich koleżanek, ta, która mi kontaktowy sms o spotkaniu podesłała dwa dni temu, właśnie
do mnie zatelefonowała, że siedzą oto w restauracji Cechowa i na mnie czekają.
No masz, a ja tu tkwiłam w niewiedzy całkowitej.
Więc szybko się zebrałam i pognałam na to spotkanie….
Dziewczyny siedziały już tam 2 godziny i rajdały ( one czasami się właśnie tam spotykają),
więc ja, która nie widziałam je ponad 10 lat ( bo 10 lat temu było 75-lecie jet szkoły i wtedy
było też spotkanie) zostałam zasypana przez nie masą pytań.
Oczywiście znów miałam trochę kłopoty z rozpoznaniem Who is Who , ale w końcu jakoś
się sprawa identyfikacji pozytywnie rozwiązała.
No i jeszcze przerajdałysmy następne 2 godziny.Następne takie nasze spotkanie odbędzie
się w okolicy 8 marca, może jeszcze kilka koleżanek do nas doszlusuje?
W związku z tym gryplan na dzisiejszy mój dzień uległ automatycznie zmianie.
Może i lepiej, będę miała więcej czasu na przygotowanie się do jutrzejszego spotkania.
Dobrze, że przedwczoraj zdążyłam sobie chociaż tą fryzurkę zrobić …………
A jutro to dopiero będę miała kłopoty rozpoznać koleżanki, z niektórymi nie widziałam się
przecież ponad………..
……..40 lat…
No a teraz idę sobie spokojnie do pracy, wszak popołudniu nigdzie się nie spieszę.