P.S. (tylko dla wtajemniczonych)
L B S N B J S !!!!!!
P.S. (tylko dla wtajemniczonych)
L B S N B J S !!!!!!
Całkiem miło spędziłam ten walentynkowy wieczór.
Po pracy pojechałam do pana K.
Przygotowana już była kolacja z drinkiem.
Oczywiście nie obedzło się bez ciastka – serduszka, a jakże, takie właśnie w walentynki pieką
w cukierniach niestety, bo ja oczywiście osobiście nie miałabym kiedy upiec.
Ale moje i tak są lepsze.
Posłuchaliśmy trochę piosenek ,a potem graliśmy w remika.
Tylko dwie partie, bo tak szybko wieczór minął, że trzeba było się zbierać do domu.
Ale sprawiedliwie, każdy z nas po jednej partii wygrał.
Po wyjściu czekały mnie dwie niespodzianki : po pierwsze oczywiście o tej porze, a wg mnie
była to jeszcze całkowicie przyzwoita pora, bo omalże 23, autobusy nie jeżdżą – trzeba
było taxi brać, MPK jakoś klientami zbytnio sie nie przejmuje…..
Ale jak się nie ma własnego transportu…..
A po drugie, zaczął pruszyć niewielki śnieżek.
I już w swojej naiwności myślałam, że obudzi mnie biały poranek, ale nie, dalej jest ponuro,
szaro i nijako.
Dzisiaj oczywiście jak w każdy piątek do pracy idę na poranną zmianę i byłoby calkiem fajnie,
gdyby nie świadomość, że i jutro też pracować będę.
Znów sobota na mnie – bęc- wypada.
Ale tym martwić sie będę dopiero jutro.