pod psem

 



Poniedziałek znowu przywitał nas zimą.


Pruszy niewielki śnieżek, cóż takie jest prawo tej pory roku.


Wczorajszą niedzielę bardzo miło spędziłam w towarzystwie pana K.


Graliśmy w remika i chociaż  wczoraj rano odgrażałam się, że wszystkie partie będą moje, niestety tak


nie było.


Udało mi się tylko dwie partie wygrać, trzy niestety musiałam oddać przeciwnikowi.


Ale kto nie ma szczęścia w kartach…………


Miałam tej nocy piękny sen, mieszkałam sobie w nowym pięknym mieszkaniu, co prawda nie


sama ale z Magdą i jej rodziną.Bardzo cieszyłam się, że dostałam piękny, duży pokój


we swoje władanie,ale niestety ktoś mnie stamtąd wyrzucił i musiałam wracać do siebie.


No proszę, nawet we snach nie dane mi jest spokojnie pomieszkać 🙂


Dzisiaj poniedziałek, zaczynamy nowy tydzień.


A więc by tradycji zadość się stało, wszystkim miłego poniedziałku i następnych dni tego tygodnia


życzę,


A na koniec coś na wesoło :


Mąż wychodzi obolały z gabinetu dentysty. Zaniepokojona żona pyta go


– i co??


– wyrwał dwa zęby


– ale czemu dwa, przecież jeden tylko Cię bolał?


– nie miał wydać reszty.


Horror, prawda????


No to najlepszego.


P.S. 18 lutego 1980 roku przyszła na ten świat moja wspaniała bokserka Tina.


Nie mam niestety jej małego zdjęcia, więc zamieściłam zdjęcie zaprzyjaźnionego Maxika