Nawiązując do mojego wczorajszego wpisu muszę nadmienić, że gdy człowiek o przyzwoitej porze
kładzie się spać, budzik nie jest wcale taki straszny.
Dzisiaj zdążyłam się obudzić na cały kwadrans przed budzikiem i stwierdziłam, ze chyba już rano, bo
za oknem jakoś jasno sie zrobiło.Było 10 minut po szóstej……..
Czyli i rano dzień zdecydowanie się nam wydłużył.
Co z tego, skoro znów w ponurym kolorze się obudził?
Kiedy nadejdą te urocze chwile, że człowiek oczko zaspane otworzy, a tu promyki słońca rozjasniają
zaokienny krajobraz? No kiedy?
Strasznie długi dzień się robi, gdy jednak człowiek rano pracuje.
Wczoraj miałam tak dużo czasu dla siebie…….. oczywiście znów przy telewizorze i komputerze
go straciłam – bezsens.
Ale nawet spacerować nie bardzo się chcę, gdy chłód przeszkadza……
Dzisiaj nie będę juz tak bardzo do domu się spieszyła, troszkę pozwiedzam sobie Rynek Główny,
zobaczę jak ludzie sobie spokojnie w kawiarni na kawusi siedzą i rozmawiają, jak tłumy ludzi
przetacza się przez krakowskie Sukiennice.Nawet o tej porze roku jest przecież sporo turystów
podziwiających piękno naszego Krakowa .
Ale najpierw oczywiście do pracy spokojnie sobie pójdę, a potem szczęśliwa, że tym razem
nie muszę zakupów robić ( i dźwigać) idę w plener.
Dosyć zimowego lenistwa
Powodzenia na dzisiejszy dzionek