Tak, tylko dzisiaj i jutro i Ewusia odpoczywa.
Najchętniej wyjechałabytm gdzieś sobie na te dwa dni, daleko od ludzi, ale to niemożliwe.
Więc jak zwykle spokojny weekend przedemną, tym razem napewno samotny , bez gościa w niedzielę,
albowiem pan K. wyjeżdża. Szerokiej drogi.
Obeszłam sobie wczoraj Rynek dookoła, ale nic specjalnego się tam nie działo, to jeszcze nie ta pora
roku, gdy Rynek odżywa.
Kusiło mnie bardzo wskoczyć na obiadek do jakiejś restairacji, ale wrodzone skąpstwo pozwoliło mi
na wydanie tylko 1.20zł na precla. Trzeba przyoszczędzić trochę, bo jakos zapasy na koncie
podejrzanie szybko topnieją. Niestety na papierosy znów wydaję pieniążki ( a fe, nieładnie) , więc
na inne extrawagancje nie mogę sobie w takim razie pozwalać…
Ale jeszcze definitywnie mojej wojny z papierosem nie skończyłam, o nie, w marcu będzie następne
podejście.
A do pracy spokojnie już sobie mogę wyjść, juz nie grozi nic złego – Amerykanom udało się zestrzelić
tą szpiegowską sondę, która wskutek awarii zmieniła swój tor i groziła upadkiem na ziemię.
Co prawda nic nie wskazywało, że akurat w nasz piękny gród uderzy, ale….strzeżonego Pan Bóg
strzeże.
A swoja drogą niesamowita technika, potrafić tak dokładnie wycelować gdzieś tam w odległy
kosmos, w poruszający się z jakąs tam prędkością cel.
Teraz szczątki tej sondy spalają sie w atmosferze, a my, oddychając z ulgą pełną piersią dalej
swoje życie toczymy.
Byle do weekendu