Łap dzień, nowy, prawie wiosenny i najważniejsze, że to sobota.
Wolna sobota.
I tyle czasu dla siebie.
Muszę jakoś tylko mądrze ją spożytkować.
Widać, że wiosna się rozpoczyna, bo nowa energia we mnie wstępuje i co najważniejsze kostki jakoś
dziwnie przestaja boleć. Nie, nie całkiem, inaczej świadczyło by to, że mnie nie ma, ale jest znośnie.
Wczoraj podziwiałam malutkie listki na bzie które wykluwaja się już z pączków.
One też wiosnę czują i do życia się zabierają.
Ani patrzeć a w około znów zielono się zrobi.
Pora miśku z zimowego letargu już się obudzić i łapać dzień.
Każdy z nich juz przecież się nie powtórzy.
Miłej soboty.