smutna data

Dzień drugiego września jest dla mnie bardzo smutną datą, właśnie dzisiaj mija 39 rocznica śmierci mojego Tatusia.
To też był poniedziałek, tak jak dzisiaj, Tata gdzieś po godzinie 7 rano przyszedł do mnie z bardzo krótkim oddechem i powiedział: Ewa, mam zawał.
Potem sprawy już bardzo szybko się potoczyły, trzy godziny później mój Tata zmarł. Odczułam to jako zawalenie się mojego pięknego i bezpiecznego świata, już nigdy potem nie czułam się tak bezpieczna, jak przy własnym Ojcu. A czy byłam szczęśliwa? Trudno powiedzieć, bo na całe moje życie zawsze patrzyłam przez pryzmat moich nieobecnych przy mnie Rodziców, byłam zbyt młoda na to, żebym musiała nagle sama sobie w życiu radzić. Ale musiałam, tym bardziej, że w dodatku bardzo poważnie rozchorowała się moja Siostra, długi czas przebywała w różnych szpitalach i musiałam przejąć opiekę nad jej dwójką dzieci. Mój Tata podobno bardzo martwił się o mnie, o to jak sobie w życiu poradzę, ale gdy już stanęłam przed takim  życiowym egzaminem ( a miałam wtedy 22 lata) nie mogłam się poddać , musiałam „walczyć”. Może i byłam rozpieszczona przez Tatę, który bardzo dbał, aby mi ptasiego mleka nie brakowało, ale równocześnie
(jak już niejednokrotnie wspominałam) wpoił we mnie silne i ważne zasady życia, które mi pomagały i wtedy i wiele lat później.
Dzisiaj Ciebie Tatusiu wspominam z bólem w sercu i z łezką w oku, ale i z uśmiechem, bo dałeś mi wiele miłości, która wciąż we mnie tkwi.
Dzisiaj tutaj zapalam dla Ciebie świeczkę, bo nie będę mogła  odwiedzić Ciebie na cmentarzu ( pracuję), ale umówiłyśmy się z Magdą, że w następną sobotę na pewno na Cmentarz Rakowicki do moich Rodziców pojedziemy. Teraz tylko ja Wam przecież zostałam………

Od rana ruch zdwojony w naszym domu trwa, wiadomo dzieciaki wracają do szkoły. Co prawda nie widać w nich tego entuzjazmu:  HURRA!! ROZPOCZYNAMY NOWY ROK SZKOLNY, ale trudno, każdy z nas to kiedyś przecież przechodził.
Bardzo trafnie oceniła to Wika stwierdzeniem na Facebooku „LATO MINĘŁO JAK JEDEN DŁUGI DZIEŃ”
Fakt, stanowczo za szybko ten wakacyjny czas  minął, ale tak już niestety bywa, że od dziecka człowiek musi w sobie wzbudzać poczucie obowiązku.
Tylko niemowlak ma jeszcze dobrze w życiu, potem już zawsze jest pod górkę, aż po emeryturę, chociaż niektórzy i wtedy na laurach nie spoczywają.
Więc dla lepszego samopoczucia coś na poprawienie humoru:

 

A ja mam nowe zmartwienie,  wczoraj wyleciała mi rozbita szyba z okna ( jak to dobrze, że zatrzymała się na parapecie, a nie spadła nikomu na głowę, mogła by wyrządzić komuś ogromną szkodę), muszę szukać jakiegoś szklarza, który przyjdzie i wymieni mi tą ” szczerbatą” okiennicę, zanim wiatry nie porobią jeszcze większych szkód w moim oknie. Jak to dobrze, że wystarczy teraz w Googlach wpisać rozbita szyba Kraków i już dostaje namiar na fachowca w tym kierunku.
Zaraz będę telefonowała pod podany telefon i szukała pomocy

No to dzieci i młodzież do szkoły, rodzice do pracy, babcie do dziergania robótek…..ale skąd, te ostatnie już się rozwijają przy komputerze, o szydełkach i drutach już raczej nie pamiętają, ot taka nowoczesność w świat babć i dziadków wstąpiła….. wiadomo, XXI wiek już mamy…..
Miłego dnia wszystkim.