zawieszam

 

 

Zawieszam, przynajmniej na jakiś czas mój blog. Po pierwsze dlatego, że nie bardzo mam ostatnio wenę do pisania, a po drugie, nie wszystko mi się podoba, a nie o wszystkim będę mogła i nie będę chciała  pisać.
Pewnie jeszcze kiedyś do blogu powrócę, na razie zawieszam go na haku.

PUPA górą!!!

 

 

Przy frekwencji 15.84  procent wczoraj z palcem w pupie Pupa wygrał wybory uzupełniające na senatora w rejonie Podkarpacia.
To znaczy, że ponad 80 procent, a może i ciut więcej  osób z Podkarpacia olało wybory no i nie dobrze, bo znów dali powód do dumy Jarusiowi.
A ten już się rozbestwił, teraz będzie walczył o Warszawę ( mam nadzieję, że tam aż tylu durnych moherów nie będzie), a a także
chce podłapać prezydenturę w Częstochowie, aby……… ( czego nie kryje) znieść dopłaty do in vitro, bo Częstochowa jest jednym miastem, które tą metodę opłaca.
Co nas więc czeka? Prócz pomnikowi i tablic z nazwami ulic imieniem wielkiego Lecha, cofamy się w Ciemnogród, tak, będziemy jeszcze bardziej daleko za Murzynami. Zero nowoczesności, świat nas znów przegoni i długo potem będziemy go musieli ścigać
Ale skoro Polacy są tacy durni?????

Wczoraj spędziłam bardzo przyjemne popołudnie. Po wizycie na cmentarzu, gdzie sporo narobiłyśmy się przy obcinaniu nadmiernie rozrosłych gałęziach dzikiej róży ( no dobra, ja dyrygowałam, Magda cięła !) pojechałam do Modlnicy. Była piękna pogoda, niestety był też spory  i zimny wiatr, więc siedziałam co prawda na tarasie, ale z kocem na plecach. Ten wiatr tak mnie owionął, że aż zasnęłam, a po powrocie do domu byłam całkiem pijana od nadmiaru świeżego powietrza. Nie, nie było żadnych procentów, Magda za to ugościła mnie przepysznym leczo, które przyrządził Jacek, a potem wspaniałym gołąbkiem i faszerowaną papryką – to już było dzieło Magdusinych rączek. Siedziałyśmy sobie tak na tarasie i wspominały dobre letnie dni, nawet słonko zachodzi już w innym miejscu niż dawniej.
Pewnie to ju ostatnie takie miłe popołudnie na tarasie, za niedługo mój ulubiony zielony kolor zmieni się niestety na biały.
Ale póki co cieszmy się tym, co mamy, czyli jeszcze zielenią i resztkami słonka. Bo od dzisiaj znów podobno deszcz ma królowac, ale ( jak zapowiadają) nie na długo, słonko jeszcze powróci. Wszak musi być przecież to słynne polskie Babie Lato, a potem tylko śnieg, śnieg, śnieg……

Miłego tygodnia i nie szewskiego poniedziałku 🙂