Martwię się

Po raz pierwszy w środę nie dotałam żadnego komentarza od Uleczki, ani w Blogu, ani na Facebooku. Dotad tak nigdy nie było i gdy Ulka jest nawet bez
dostępu do internetu daje mi o tym znać.  A tu….cisza.

 

 

Przyznam, że bardzo,  bardzo się tym zmartwiłam.
Ale MAM NADZIEJĘ, ŻE NIC SIE NIE STAŁO, TYLKO, ŻE GDZIEŚ MI SIĘ ULKA „ZADZIAŁA”
Uleczko, wróć, tęsknię za Twoim komentarzem, nawet za polubieniem w Facebooku.

adrianowi (z małej litery) wydawało się, że podjął decyzję w sprawie podpisania sądowej ustawy, ale tylko mu się tak wydawało.
On po prostu wykonał rozkaz WODZA, posłusznie, jak zawsze  dotąd
A przecież 2 lata temu ten niezłomny człowiek, który stanął przed nami jako kandydat na prezydenta, pytał wszystkich : Prezydent notariuszem rządu? Ja takiej prezydenturze mówię nie.Dziwne, chyba nie pamięta tych słów, kiedy posłusznie z długopisem zasiada w fotelu i podpisuje wszystko, co Kaczyński mu każe podpisac.
On nawet nie jest notariuszem rządu, on jest po prostu bezwolną pacynką, bez własnego zdania, no i oczywiście bez honoru. Do tego jest głupi, bo skoro jego akademiccy nauczyciele, znającyy prawo, mówią mu: „nie podpisuj” a on ich nie słucha, to świadczy niestety o jego nieodpowiedzialności za doktorski  tytuł prawniczy, który od nich dostał.
Ale czasami jajko chce byc mądrzejsze od kury, tylko, czy na dobre mu to wyjdzie?
Pewnie, że przez machlojki PIS nie przegra następnych wyborów, ale są jeszcze inne metody, co prawda nie demokratyczne, ale co można mówić o dzisiejszej demokracji w Polsce?, po prostu jej nie ma!!!
Rośnie tylko arogancja władzy. teraz maj,a już wszystko, co chcieli osiągnąć, najwyższa pora, żeby z tych obłoków zaczęli spadac na dno.
I tak będzie, tylko ten upadek będzie dla nicgh bardzo bolesny.
Pikanterii dodaje fakt, że adrian ( z małej) litery podpisał tę sadową ustawę własnie wczoraj, gdy Unia podjęła decyzję o wdrożeniu paragrafu 7 wobec Polski.
Tym samym rzad Polski powiedział Unii : FACK YOU !!!!
Tylko co będzie, gdy Unia tym samym im sie dwdzięczy i kochanych pieniędzy nie przysle?Skąd wzmą na te swoje fanaberie, to rozdawnictwo.
A lud, nawet ten najciemniejszy zacznie sie w koncu buntować, skoro przestawali dawacSam zamordyzm nie wystarczy, ludzie chca mamony!!!!Takie bałwany teraz nami rzadzą, cóż, zima, to czas na bałwany, ale kiedyś po najdłuższej nawet zimie  wiosna przychodzi…….

Póki co, wciąż jeszcze mój blog działa i dopóki go nie zablokują będę w nim pisała to, co myślę.
Może potem poniose konsekwencje, moze nie?

A do Świąt coraz bliżej i bliżej. Dzisiaj czas zakupów i czas pracy, więc musze się już zbierać.
Życzę przyjemnego czwartku

przedświąteczna środa

Środa po środzie, środa po środzie i rok pomału do końca się zbliża. Za tydzień będziemy Uleczko składać sobie noworoczne zyczenia, ale dzisiaj….
Dzisiaj pewno jesteś w ferworze przedświątecznych porządków i przygotowań, bo i tych pewnie Ci nie zabraknie, mimo, że Święta spędzać będziesz miło z Ukochaną Rodzinką.
Uleczko moja Kochana!!!! Życzę Ci wspaniałych i spokojnych  Świąt, pełnych wzruszających momentów, bo bliskośc i miłość Rodziny jest przecież dla człowieka, szczególnie już w naszym wieku, najważniejsza Niech światełko Betlejemsiej Nocy, migające na choince przyniesie Ci spokój i radość spełnienia Twojego życia, które jeszcze przed Toba wciąż roztacza nowe zadania.
Życzę Ci przyjemnych świątecznych spacerów z Olcią, bo ta napewno wyciągnie Cię na jakis wesoły, długi spacerek No i życzę Też wspaniałych prezentów od Gwiazdora (w Krakowie przynosi nam je Aniołek) i w ogóle sporo uśmiechów i radości.

WESOŁYCH ŚWIĄT ULECZKO KOCHANA!!!!!

A dzisiaj pewnie nic ciekawego juz nie napiszę, we wczorajszym wpisie nieco się znów wywnętrzniłam.
Dzisiaj próbowano mi zablokować na Facebooku jakiś post, napisali mi, że to spam, odpisalam, że to był mój wpis, a nie spam, więc mi go odblokowano.
Podobno, bo oczywiście nie mam pojecia o który wpis chodziło.
Za to mam kłopoty z Iplą, też mam ją zablokowaną, nie wiedzieć czemu, nie mogę sobie oglądać na dobranoc  mojej ukochanej Rodziny Zastępczej. Po kilku sekundach włącza mi sie napis, że niestety mam zablokowane konto, ciekawe czemu, skoro wczoraj wpłaciłam im 10 zł za nie wyświetlanie reklam, na co dostałam potwierdzenie.
No tak, stara strona Ipli jest zablokowana, a ta nowa ich wersja nie uznaje wcale mojego wpłaconego pakietu i nadal pojawiają się tam reklamy, mimo, że jestem zalogowana. Nic z tego nie rozumiem. Napisałam już do Pomocy Ipli, czekam na odpowiedź, a najlepiej to czekam na możliwośc oglądania programów bez kłopotów i bez reklam, skoro za to zapłaciłam Mam rację??

Na dworze (czyli opo krakowsku na polu ) dosyć zimno, przedzimowo, bo śniegu na szczęście nie widać.
Ale skoro do mnie Mikołaj nie dojechał, może Aniołek przyniesie mi jakiś prezent? W Krakowie w Wigilię zostawia się lufcik, przez który wlatuje Aniołek i pozostawia pod choinką prezenty.
Wiem, że w innych miejscach Polski prezenty przynosi Jezusek, św Mikołaj, lub Gwiazdor.
Chociaż kto wie, czy Aniołek mi cokolwiek przyniesie, skoro jestem taka ostatnio politycznie pyskata?????
To zależy jakiej on będzie opcjji politycznej, pewnie prawicowej, ale jednak mimo wszystko obowiązuje go sprawiedliwie traktowanie obdarowanycj, bez względu na polityczne zapatrywania, uwzględniając grzecznosć wobec Boga i ludzi.   
Wkrótce zobaczymy, jak mnie oceni.

No to czekając na Aniołka życzę miłej środy

Kacze opowieści

 

 

Pomór na Beaty padł ostatnio.

Najpierw poleciała Beata Szydło. teraz nasza miss obiektywu,  ukochana Beata Kempa.
Ale również i innej rządowej pięknotce się oberwało,  wyleciała Elusia Witek. Kto następny?
A może wreszcie pani minister od nauki przestanie suszyć swoje sztuczne ząbki w pięknych uśmiechach?
A może pan  hrabia od zdrowia też poleci w niebyt?
Oni polecą w niebyt? Śmiech na sali, kto w to wierzy. Po prostu dostaną inne lukratywne stanowiska, a przy okazji ogromne odprawy.
Kruk krukowi oka nie wykole, czyli ku..wa ku..wie łba nie urwie. Wiadomo.
To wszystko gra pozorów, że cokolwiek nowy pan premier robi, ale przeciez cała działalność pisowskiej trupy to tylko pozory.
Za to będziemy mieć super inteligentnego nowego rzecznika rządu, który nie wie nawet, kim była Caryca Katarzyna. Ale po co mu to wiedzieć? Grunt, że wie kto to jest Kaczyński. Przecież ta wiadomość dla jego kieszeni jest najbardziej cenna. Ech!
Masz pan pełniący obowiązki prezydenta, czyli adrian (z małej litery, bo on sam mały w swojej dzia laności) jest chyba w bardzo trudnej sytuacji. Nie ma mu właściwie czego zazdrościć, bo jest pomiędzy młotem(Kaczyńskim) a kowadłem (czyli na przykład profesorami jego rodzimej uczelni, którzy mu mówią adrian nie podpisuj, bo to nie zgodne z Konstytucją) No i co adrian (z małej litery) zrobi??? …. ano podpisze, bo młot jednak jest bardziej groźny.
A ciemny lud nadal klaszcze z uciechy w łapki, roześmiany i rozentuzjazmowany tak zwany suweren ciągle nie rozumie, że ciemne chmury coraz mocniej nad Polskę nadciągają. I to nie te chmury pogodowe, ale polityczne.
Jutro  Brukselski Szczyt ostatecznie  wypowie się wsprawie wdrozenia artylułu 7 Unii  Europejskiej, która przyniesie Polsce fatalne skutki.
Ale cóż, rząd pana Kaczynskiego jest mądrzejszy, a sam pan Kaczyński to już Największy Mąż Stanu, jakiego jeszcze dotąd świat nie widział i nikt go nie przekona, że czarne jest czarne, a białe jest białe.

Ale poza tym wszyscy mają się świetnie!!!!!

Ludzie sobie stoją pod Pałacem (niby) prezydenta  i śpiewają mu swoistą kolędę, również i ulice innych miast są wieczorami przeludnione ludźmi gorszego sortu oczywiście , wszyscy mówią adrian nie podpisuj, ale ten sie zaparł, nie ma mocnych.

Ale coś się dzieje, że źle? kiedyś zacznie się dziać lepiej (nie mówić)

Pogoda dzisiaj nieszczególna, niby jesienna, niby zimowa, chłodno i buro, aż strach na ulice wyjśc. Wczoraj słonko też próbowało się przebić przez chmurki i czasami jakiemuś promyczkowi nawet to się udało, ale mało skutecznie.
Dzisiaj  na takie perspektywy raczej nawet  nie ma co liczyć.
Najwyżej co, to liczymy dni do Świąt, a tych już zostało tylko cztery.
W niedzielę zasiądziemy przy Wigilijnym stole i zaśpiewamy „Podnieś rączkę Boże Dziecię, błogosław Ojczyznę miłą” (czyli wolną od kaczyzmu)
Ale to dopiero w niedziele, dzisiaj życze trochę uśmiechu i miłego dnia.

ach te reklamy…

 

 

…czyli zaparkować zadem na chodniku??
Przyznam, że bardzo mi się ta reklama podoba, zawsze wzbudza we mnie uśmiech, gdy widze to słodkie dziecko na zebrze, wręczająca czekoladę Wedla  i  słyszę te słowa, które zebra mówi. Taka wesoła, zabawna i nie nachalna ta reklama. Bo niektóre reklamy naprawdę denerwują, szczególnie na  Onecie, gdy chcę przeczytać jakiś tekst i nagle pokazuje mi się jakis okropny stworek z napisem: Reklama nie jest taka zła i w dodatku za nic tego potworka  nie można się pozbyć. Trzeba wtedy wyłączyć ABP, bo inaczej cały czas stworek straszy.
To jest dopiero nachalność, wymuszanie siłą oglądania reklam, których wcale nie chce się oglądać .Ale cóż, wszystkie portale, TV i radio z tego po prostu żyją, bo przeciez mało kto teraz płaci abonament na przykład za TV. Ale swoją drogą, czemu mam płacić za coś, co jest jednym wielkim kłamstwem, ohydną propagandą, która nawet przerosła tę ongiś komunistyczną?
A ponieważ nikt nie chce płacić, to jakoś trzeba coś wymyślec i obojętnie czy bedziesz TVP oglądać, czy nie i tak za nią w rachunkach za energię zapłacisz, bo tam tę opłatę dokoptują.

No to jesteśmy już na ostatniej prostej przedświątecznej. Przed nami perspektywa….białych świąt, bo śnieg uparcie sypie i sypie, co wcale mnie nie raduje.
To znaczy dobrze na sypiący  śnieg przez okno się patrzy, ale jednak komplikuje on bardzo życie, zarówno tym, którzy prowadzą samochody jak i tym, którzy nie najlepiej po ulicy chodzą. Ale jakoś tę porę trzeba przetrwać, a ja nic, tylko narzekam i narzekam.
Mogę sobie na przykład usiąść w wygodnym fotelu, przymknac oczy i wyobrazić sobie, że jestem gdzieś na wyspie, niekoniecznie bezludnej, ale niezbyt przeludnionej, jest ciepło, słonko przygrzewa, morska bryza przynosi przyjemne orzeźwienie, a ja popijam sobie  lodowatego drinka z, albo bez alkoholu i jestem bardzo szczęśliwa. 

 

Bo grunt to dobra wyobraźnia.
Jak mi to kiedyś koleżanka w wierszu dla mnie napisała?

I TAK SIĘ NIE TARZASZ W PUCHU, NIE UPADAJ WIĘC NA DUCHU

No to nie upadam, zbieram się pomału i do pracy siię przygotowuję.
A że dzisiejsza rzeczywistość jest zimna i mokra? Jutro może być całkiem inaczej.
Ba, nawet dzisiaj jeszcze może się nam słonko na niebie pokazać, wszak wszystko w życiu jest możliwe.
No to miłego poniedziałku i wspaniałego oczekiwania na Święta życzę

przedświąteczna niedziela

 

 

 

No to mamy przedświąteczną niedzielę.
Drzewiej taki dzień był bardzo waznym dniem w sercach każdego Polaka, bo obowiązkowo właśnie wtedy robiło się główne przedświąteczne zakupy. Dlaczego akurat w niedzielę?
Bo ówczesny rząd był taki szczodry i wtedy właśnie „rzucał” najlepszy, nawet ten reglamentowany towar. Można było więc zakupić nie tylko szynkę, czy inną wykwintą wędlinę, która na ogół była niedostępna, albo trudno dostępna w zwyczajne dni, ale można było tez kupić czekolady i inne choinkowe łakocie, a równiez i wtedy „rzucali” owoce południowe: pomarańcze, bananym, cytryny….No to kolejki rosły i rosły przed każdym  sklepem, czesto juz w nocy powstawał tak zwany komitet zakupowy, tzeba było się wpisać na listę i wybrani „pilnowacze” odczytywali co godzinę listę obecności.
A o towar wcale nie było łatwo. Oczywiście największą popularnością, prócz szynek i mięsiwa. cieszyły się poczciwe karpie, które w skandalicznych wręcz warunkach przetrzymywane były w beczkach, czy wannach, a potem w plastikowych workach, bez wody i bez możliwości oddychania były  niesione do domu, gdzie były wpuszczane do wanny. Skutkiem tego przez kilka dni nie można się było porzadnie wykąpać, w wannie pławiły się ryby, którym też nie za bardzo to pomieszczenie się podobało i bardzo czesto z niej wyskakiwały na podłogowe kafelki i wiły się niby węże pod nogami.
Zanim weszło sie do łazienki, trzeba było najpierw dokładnie sprawdzać, czy jakaś ryba nie dokonuje właśnie w łazience na ziemi, albo w wannie swojego żywota, bo takie śnięte ryby były niedobre i niesmaczne do przyrzadzania .No i trzeba było oczywiście uważać, zeby przez przypadek kawałek mydła nie dostał  się do wanny, bo to oznaczało tylko przedwczesną  rybią śmierć.Tak więc z tymi karpiami były same tarapaty, najpierw trzeba było uważać, żeby nie posnęły, a potem trzeba było dokonywać na nich egzekucji.
Był to dla mnie chyba najgorszy przedświąteczny okres, bo zawsze mi sie wydawało, że te biedne ryby krzycza z bólu i strachu przed zabijaniem, chociaż podobno ryby głosu nie mają. Ale na pewno przeczuwały swój koniec, dlatego były takie podenerwowane. A ja zamykałam się w ostatnim pokoju i mocno zaciskałam uszy, żeby nie słyszeć tego okropnego łoskotu, który przy zabijaniu tych biednyh rynbek odchodził z łazienki.
A teraz jest o wiele prostsza sprawa, idziesz do sklepu rybnego ( o ile jeszcze istnieją), czy do marketu i kupujesz już porcjwną na filety rybe. Nie musisz więc potem jej zabijać,  oprawiac, targać z niej łusek i skrzeli, czy uważać, zeby nie pękł woreczek z żółcią, bo ryba bstawała się wtedy gorzka.

Jedyny mankament to to, że nie masz rybch łusek, a według tradycji, takie dwie lub trzy  łuski  umieszcvzone w portfelu przynosiły bogactwo na cały następny rok. Zawsze jednak jakąś łuskę od Jacka dostaję i chowam ją do portfela, a nuż to będzie prawda i przez cały rok portfel nigdy nie będzie pusty????? Do tej pory jakoś ta zasada działała…..
Jutro już pomału trzeba pomyślec o zakupach, ale nie będę niczego dźwigała, już do tego się nie nadaję, po prostu zamówię wszystkie cięższe towary chociazby w Tesco.
Zresztą znów pewno musiałabym wzbudzać litość ludzi dobrego serca i znaleźć kogoś, kto mi ciężkie zakupy zaniesie do domu, bo rączki teź juz dźwigać nie pozwalaja. Ale jest to niestety krepujące, wiec zamówię przez Tesco, zapłace za towar i za usługę dostarczenia i mam problem z głowy.
Od czego w końcu są pieniądze???
Zresztą tyle człowiek do tych świąt się naprzygotowuje (nawet ja, mimo, że święta spędzę u Magdy), a potem tylko dwa, czy trzy dni i…po świętach.
Ale przygotować sie trzeba  taka jest tradycja!
Nie będzie tortu kokosowego jednak, dostałam zadanie: upiec sesrnik. Ba, niby prosta sprawa, ale…..
Muszę poszukać jakiegoś fajnego przepisu, a i tak piec będe chyba dopiero u Magdy w sobotę.

Dzisiaj rano obudził mnie biały pejzaż za oknem. Pierwsza moja myśl: no to Magda się „ucieszy”. Ona, podobnie jak ja, nie lubi śniegu, głównie przez kłopoty przy prowadzeniu przez nią auta.
Ale śnieg za długo się nie utrzymał, bo już  koło jedenastej słonko pięnie zaświeciło i zrobiło się nawet przyjemnie.
No to życzę Wam, by w tej przyjemnej atmosferze to przedświąteczne święto miło Wam zleciało.
Musicie, szczególnie Panie, nabrać dzisiaj sporo energii, bo czeka Was bardzo pracowity tydzień, pełen przedświątecznych przygotowań.
POWODZENIA!!!

niech to…..

 

 

Napisałam dzisiaj bardzo długi wpis i…wszystko znikło.
Niech ten Blog.pl tam i z powrotem.
Nie chce mi się drugi raz to samo pisać, jestem po wczorajszym dniu rozleniwiona.
Napiszę tylko, że było bardzo, bardzo przyjemnie na tej wczorajszej Firmowej Wigilii i do domu wróciłam około 23.
Byłam jedną jedyna „fotoreporterką”, jakoś w tym roku nikt nie kwapił się robić zdjęć, całe szczęście, że zdążyłam na czas swój aparat przygotować i naprawdę porządnie naładować te baterie, nie zawiodły mnie przez cały wieczór, przynajmniej raz!
Jedzonko było bardzo pyszne i powiedziałabym, że nawet nazbyt obfite, były dania typowo wigilijne, czyli barszcz uszkami, karp smażony z surówką i ziemniaka,i, a potem był jeszcze zimny i ciepły bufet z pierogami, łososiem i przepysznym śledziem.
Mniam, jak mi smakował.
Wszyscy byli elegancko ubrani i mieli dobre humory. W tym roku usiadłam przy fajnym stoliku, gdzie było bardzo rozmownie i miło, na pewno się nie nudziłam.
No i oczywiście zajęłam się fotografowaniem wszystkich uczestników, nawet nie najgorzej te zdjęcia mi wyszły.
Jedynym mankamentem było to, że przy tej restauracji nie było parkingu, musiała więc Magda zaparkować samochód spory kawał drogi dalej.
Ale po  obfitej kolacji taki spacerek wieczornymi ulicami Krakowa był nader przyjemny.
Akurat Magda zaparkowała naprzeciwko Szpitala Kolejowego, tego, w którym ongiś pracowałam.
A teraz ten pusty budynek straszy tylko ciemnością i wydawało mi się, że słyszę głosy duchów, buszujących po szpitalnych korytarzach  i nawoływania „siostro…siostro”…..  wróciły wspomnienia.
Ot to tylko  taka  moja bujna wyobraźnia, ale zawsze, gdy przejeżdżam koło szpitala, a zwłaszcza, gdy jest to wieczorem jakiś żal mnie za gardło ściska, no cóż, jakby nie było przepracowałam tam całe 20 lat, a szpital zlikwidowali, a budynek straszy pustką.
Dzisiejsze przedpołudnie spędziłam na całkowitym poimprezowym relaksie, chociaż wódeczki, ani żadnego innego alkoholu  nie piłam, ale jednak nadmiar pysznego jedzonka, nie m bezpowrotnie zniknęło.
Byłam dzisiaj tylko na małych zakupach, właściwie to miałam zakupić tylko chleb, a skończyło się, jak to się skończyło, czyli na pełnej torbie zakupów,
Ba, bawet o Rossmana zahaczyłam, bo skończył mi się już tusz do rzęs i do kresek. Mimo, że często się nie maluję, ale jednak trzeba takie precjoza „poprawy urody” przy sobie mieć.

Wszyscy wiemy, że teraz nie jest najlepsza pora roku, ale dzisiaj nawet najmniejszy promyk słonka nie zdołał się przebić przez gęstą powłokę chmur, a temperatura odczuwalna była o wiele niższa, niż ta, która de facto była na termometrze,
Było mi wręcz zimno, ba cały czas odczuwam to zimno…..

Życzę miłego wieczoru, bo za oknem znów ciemno….

choinka po raz pierwszy

 

Dzisiaj po raz pierwszy zamigocze w moim towarzystwie śliczna choinka, a z głośników popłyną kolędy.Tak szybko minął ten rok, wydaje się, że poprzednia Pracownicza Wigilia była dopiero przedwczoraj, a tu….dzisiaj znów się spotkamy z koleżankami i kolegami, z którymi współpracujemy, czasami na odległość, w innych placówkach, aby wspólnie podzielić się opłatkiem i życzyć sobie spokojnych i miłych Świąt i dużo szczęścia w Nowym Roku.
Wczoraj przygotowałam już sobie aparat fotograficzny, naładowałam baterie, przygotowałam sobie sukienkę….
 A teraz czekam cierpliwie  na wieczorne spotkanie. Przed dziewiętnastą przyjedzie po mnie Magda i razem już sobie pojedziemy do tej samej restauracji, w której juz od 2 czy 3 lat obchodzimy pracownicza Wigilię. Mam nadzieję, że będzie tak samo przyjemnie, jak w poprzednich latach, a może jeszcze bardziej przyjemnie?

Pogoda tylko jest jakaś taka mało sympatyczna. Jest buro – ponuro i mży deszcz. Dziwny ten grudzień, dziwny pod względem pogody i nie tylko.
Zamiast śniegu – pada deszcz, zamiast radości i pozytywnych myśli – same niechlubne słowa i przezwiska. Przpomina mi się nieco grudzień przed wielu lat, wtedy też panowało niezadowolenie z rządzących,  tylko może wtedy  było więcej tych światłych, którzy rozumieli powagę chwili.
Teraz niektórzy sa omamieni, na szczęscie nie wszyscy i dlatego wieczorem ulice miast są pełne niezadowolonych manifestantów.Tylko….rząd nic sobie z tego nie robi i to jest bardzo, bardzo smutne.
Ich arogancja, buta i pewność siebie jest tak wielka, że wydaje im się, że wszystko mogą.
Ale czy  tylko im się wydaje? Czy reszta jest po prostu taka mało zdecydowana?

Ano zobaczymy. Nie będe dzisiaj o tym myślala,  na dzisiaj mam całkiem inne, miłe plany.

Życzę wszystkim udanego piatku i przypominam, że do Wigili zostało juz tylko osiem  dni.

do więzienia

 

 

Ale heca, mogę iść za kratki, albo co najmniej zapłacić sporą sumę za nieprawidłowe podejście do sytuacji politycznej.
Jestem anty – rządowa, o czym każdy, kto czyta mój blog świetnie wie i za moje nie prawicowe poglądy mogę zostać ukarana.
Taka jest decyzja „słusznego” rządu, który tropić na Facebooku i w internecie śledzić będzie niepokornych i ich potem za to karać.
No czegoś takiego jeszcze w moim dość długim życiu nie przeżywałam, chociaż……pamiętam, pamiętam, jak po bramach się chowałam przed zomowskimi  armatkami wodnymi, które szalały po ulicach.
Teraz ma być podobnie??????
To po cholerę była ta cała Solidarność i rok 1981? Po cholerę był Wałęsa i zwycięstwo Solidarnych?
Wszystko w niwecz poszło, a dla ironii, ci, którzy teraz ciemiężą,  wpychają się na siłę na świecznik tamtejszych bohaterów, strącając i znieważając prawdziwych bohaterów.
Świat oszalał!!!!
Według nich jestem lewakiem, nie nie jestem, jestem tylko normalnym człowiekiem, wcale nie gorszego sortu, bo ktoś, kto udaje, że jest inny, niż na prawdę jest, kto na pokaz  modli się w kościele, a na co dzień niszczy ludzi jest zdecydowanie gorszym sortem niż ja.
Ja nie tylko dla kotów mam serce, mam serce dla zarówno ludzi, jak i zwierząt i nie modlę się na pokaz.

W Kazaniu na Górze Jezus wiele uwagi poświęca modlitwie. Nawiązuje do niej w różnych kontekstach: każe modlić się za nieprzyjaciół, przestrzega przed modlitwą obłudników i pogan, uczy nas modlitwy Ojcze nasz, zachęca do wytrwałości na modlitwie oraz przestrzega przed łudzeniem samego siebie podczas modlitwy.

 

Gdy się modlicie, nie bądźcie jak obłudnicy. Oni lubią w synagogach i na rogach ulic wystawać i modlić się, żeby się ludziom pokazać. Zaprawdę, powiadam wam: otrzymali już swoją nagrodę. Ty zaś, gdy chcesz się modlić, wejdź do swej izdebki, zamknij drzwi i módl się do Ojca twego, który jest w ukryciu. A Ojciec twój, który widzi w ukryciu, odda tobie.

Modląc się, nie bądźcie gadatliwi jak poganie. Oni myślą, że przez wzgląd na swe wielomówstwo będą wysłuchani. Nie bądźcie podobni do nich! Albowiem wie Ojciec wasz, czego wam potrzeba, zanim jeszcze Go poprosicie (Mt 6, 5-8).

Dzisiaj mamy już czwartek, Wczoraj zaskoczyło mnie słonko, było nawet całkiem przyjemnie, zobaczymy, co dzisiejszy dzień przyniesie.
Ale i tak na wszelki wypadek zażyję sobie Nimesuil, żeby w pracy, której dzisiaj nawet mi się nieco uzbierało, być sprawną.
A jutro???
Och, jutro będzie FUN, ale o tym napiszę dopiero w następnym blogu, o ile mnie nie zablokują, co być może, bo nie wiem, od  kiedy ta internetowa policja ma zacząć działać.
Życzę wszystkim przyjemnego czwartku.

 



Dzień dobry Ulu

 

 

  

 

Witam Cię bardzo serdecznie przepiękną różą w kolejną już środę.
W tym roku już nie dużo tych śród przed nami, ale tę środowo – różaną tradycję oczywiście przeniosę na rok przyszły.
Ale jeszcze musimy cieszyć się tym rokiem i czekac z niecierpliwością na następny, z pytaniem na ustach : będzie lepiej?
Będzie, napewno będzię, Ja to już wiem.
Niech no tylko ta zima zła przeminie … i …..
I co mam Ci jeszcze dzisiaj Uleczko napisać?
Nic szcvzególnego do mego nieco zaspanego umysłu nie przychodzi, więc posyłam Ci słodkie całuski z Krakowa i……. garstkę słonka, może gdzieś przez te chmurzyska się przebije i Tobie dzisiaj zaświeci?

We wczorajszym moim wpisie okropnie sie wywnętrzniłam, ale tak bardzo denerwuje mnie absoluta bezczelnośc tego rządu i całkowita bezradność opozycji, o ile wogóle można powiedzieć, że takowa w Polsce istnieje.
Czytam też komentarze, nawet te „prawicowe” i tylko zadziwiam się, że ludzie są tak ślepi i tak bałwochwalczo wierzą tym, którzy im się w oczy śmieją.
Ale cóż, głupota jest cechą Polaków, pewnie, że na szczęście nie wszystkich.
Dobra STOP, już ani słowa na ten temat.

W Polsce szaleje PIS, na południiu szaleje halny.To znaczy już nie szaleje, już się wyciszył, ale dlatego przez ostatnie dni tak ciepło w okolicach południa Polski było. Bo przecież 11 stopni w zim ie to raczej ewenement.
Ale ja sie cieszę, bo przynajmniej nie ma tej slizgawicy i śniezno – deszczowej pluchy. Więc i kostki nieco mi odpuściły.
W niektórych domach już pachnie pierniczkami. Wspaniały korzenny zapach tych małych ciasteczek pobudza wyobraźnię. Potem tylko trzeba wziąć odpowiednie przybory i pięknie te pierniczki przystroić. Magda musiała upiec kilka pierniczków dla Jasia, bo potem właśnie w szkole dzieci miały zajęcia praktyczne – przystrajanie świątecznych wypieków.
I bardzo dobrze, że pani wciągnęła dzieci do tej zabawy, może kiedyś, gdy te dzieci już  dorosną, wspomną te szkolne lata i wraz ze swoimi dzieciaczkami i mama i tata wspólnie będą upiększac gwiazdkowe pierniczki.To taki miły przedsmak tych rodzinnie spędzonych świątecznie chwil.
A ich tak mało mamy na codzień. Przynajmniej przez święta nikt nie będzie się nigdzie spieszył, nie będzie załatwiał przez telefon interesów, będzie się uśmiechał i cieszył obecnością najbliższych.
Nawet politycy też już zaczynają czuć magię zbliżających sie świąt, jednak nie wszyscy traktują te chwile jako pojednanie. Wczoraj pan prezydent mówił o konieczności pojednania i tworzenia jednej polskiej rodziny, a inny polityk wyrażał się o opozycji jako o politycznych lumpach. Tak widać pisowcy traktuują  przedświąteczne „pojednanie”

Dzisiajochodzimy niechlubną  rocznice wprowadzenia stanu wojkennego w Polsce.
Stan wojenny wprowadzono 13 grudnia 1981 roku na terenie całego kraju. Zawieszono go 31 grudnia 1982 roku, a całkowicie zniesiono 22 lipca 1983 roku. 
Czy wiele się zmieniło?
Zmienił sie tylko ciemiężyciel, a zamiast czołgów na ulicach Warszawy błyskają policyjne światełka, ostrzegając ludzi: nie wychylaj się, wierz w Wielki PIS, głoś ich wspaniałość, bo inaczej ci dołożymy.
Więc nie życze dzisiaj miłego świętowania, tylko raczej przyjemnie spędzonej środy.

A poza tym każda żmija mija.

Majstersztik

 

 

To wielka sztuka zmieniając wszystko nic nie zmienić. Tak potrafią tylko mistrzowie- magowie.
Ciekawa jestem, co na to powie pisowski lud, który na zmiany był nastawiony, bo o nim mówił pis co najmniej od 2 miesięcy.Nie było zmiany? Była, jedna, malutka, pani premier z panem wicepremierem zamienili się stołkami. Ot i cała wielka rekonstrukcja.
I była pani premier bardzo z tego się cieszy, bo w sumie nie wyleciała z rządu, dalej swoje broszki nosić będzie mogła, tylko po rączkach już jej nie będą całować 😦
A może którąś  ze swoich broszek z dorodnej kolekcji  obecnemu panu premierowi podaruje????
Panowie ministrowie też się cieszą, bo stolce swoje utrzymali. Najbardziej chyba cieszył się Waszczykowski, aż z Paryża, gdzie służbowo był wysłany, wywołali go  z powrotem do Warszawy, żeby dać mu dobrą nowinę :zostajesz. Pewnie to taki prezent przedświąteczny dla Witka, bo chyba nawet on sam już uwierzył, że jego „rządzenie” już się kończy. A tu…niespodzianka.
Brzuch ma dosyć spory ów pan minister, zauważyłam to podczas wczorajszej uroczystości, więc nie będzie musiał zaciskać teraz pasa, przynajmniej przez jakiś czas. Zresztą kruk krukowi oka nie wykole, najwyżej dostałby inne intratne stanowisko, tylko tytuł ministra by najwyżej co utracił.
A za ten cały stress związany z niepewnością, czy zostaną, czy będą odwołani posłowie dostali …odprawę.
No jasne, 2 lata przecież „ciężko” pracowali. Należy im się. Pewnie jeszcze premię dostaną pod choinkę, a czemu nie?
Co prawda obiecali na gwiazdkę dopłaty dla emerytów i rencistów, ale w sumie im pieniądze nie są na nic potrzebne, broszek kupować przecież  nie muszą. I powinni się w sumie  cieszyć ci emeryci, że dostają te grosze, bo są zwykłymi nierobami, którzy naciągają biednych rządzących na wypłaty.
Dosyć tego. Najwyższa pora ustalić w sejmie nową ustawę: emeryci mają żyć tylko do 65 roku życia, I  tak przez 5 lat będą  niesłuszną jałmużnę otrzymywali, a potem już powinni umierać. Przecież ministerstwo zdrowia jest tak niewydolne, że nie  może wydawać pieniędzy na tetryków, ci sami są sobie winni, że tak długo żyją. Niech jedzą póki co  tę sałatę, a w zimie…podobnie jak koń…siano. Przynajmniej na tej diecie za długo nie pożyją.
Gorzkie moje słowa, ale jakie prawdziwe……
Tak więc nic w sumie się nie zmieniło, pierwsze ważne swoje głosy  nowy pan premier skierował do Torunia z nadzieją, że uda mu się schrystianizować całą Europę, to jest jedno z jego frontalnych  zadań. Niech Europa sobie nie myśli, że to byle jaki premier rządzi teraz w Polsce. On już Europie pokaże, gdzie raki zimują!!
Ciekawe, czy zacznie od swojego tatusia, który jawnie ogłosił, że żyje z trzema kobietami?????
Ale chrystianizacja w wersji  pis wygląda całkiem inaczej, niż by nam się to wydawało.
Oni są „nadludźmi” i ich boskie prawa nie dotyczą, pewnie dlatego tak wiele rozwodników jest w tej partii.
Ciekawa tylko jestem, kiedy nowy pan premier nową transzę pieniężną do Torunia prześle????? Przecież jakoś wkupić  się w łaski Ojczulka Rydzyka musi, prawda? A ten biedny klecha z Torunia, który ogłosił, że jest ubogim przecież  człowiekiem, innej formy uznania, niż pieniądze nie przyjmuje.
Pieniądze to jest wszystko. Dlatego bardzo podobał mi się kiedyś kawał : z ust owego toruńskiego  Ojczulka wychodził dymek z napisem : Kto chce zapewnić sobie życie wieczne? podaję numer konta.

Oj dzieje się w Polsce, dzieje.Wszystko to naprawdę już graniczy z jakimś wielkim społecznym nieposłuszeństwem. Stacja TVN została na przykład ukarana sporą, ponad milionowa kara za przekazywanie tego, co się działo w sejmie rok temu, cóż, nie był to pochlebny dla rządzących przekaz, co z tego, że prawdziwy, rzetelny? Należy ich ukarać za to, że pokazali, jak rząd wszystkich za nos wodzi.
Teraz z kolei do prokuratury będą skierowane wyłapywane w internecie wpisy niepochlebne rządowi i jako wyraz nienawiści będzie surowo karany.Tylko ciekawe, dlaczego nie będą się zajmowali nienawistnymi wpisami pro rządowców, którzy chcą na przykład wieszać byłych rządzących, którzy lekceważąco i wręcz ohydnie określają ludzi nie ich wyznania politycznego lewakami, zdrajcami, już nie mówię, że i gorsze słowa były używane i chęć zemsty na nich z prawych ust płynęły.
No a sam pan prezes nie mówił o nas ludzie gorszego sortu, mordercy, zdrajcy i wiele jeszcze innych epitetów, o których pamiętamy. Dlaczego tropienie słów nienawiści ma działać tylko w stronę jednej opcji.
No tak, bo to jest lepszy sort, im wolno.
Boże, widzisz i nie grzmisz??
Kiedy wreszcie jakięś piorun na te jawne bezeceństwa ześlesz. Ale podobno Pan Bóg jest nierychliwy, ale sprawiedliwy.
Mam nadzieję, że nie traktuje sprawiedliwości podobnie jak obecni szadzący.
Zastanawiam sie tylko, czy za prawdę można pójść do wiezienia? Jeżeli tak, to wielu dziennikarzy i nie tylko marnie powinno swoja najbliższa przyszłość widzieć, ja zresztą też.
Ale się nie boję. Kiedyś prawda sama się, wybroni.To nic, że teraz rządzi świata marność, ale przyjdzie czas, ze i oni poniosą konsekwencję swoich poczynań.
A mnie co najwyżej zlikwidują blog. Trochę będzie mi szkoda, bo jednak trochę czasu na tym blogu już istnieję, no trochę, prawie 13 i pół roku.
Ale cóż, poświecę się, ale zdania nie zmienię. Taka  już jestem!
Nowość jest w pisie taka, że wpłynęła już do marszałka projekt dotyczący dezubekizacji wojska. Już rozpracowali milicjantów, policjantów, teraz będą okrajać z pieniędzy  emerytury i renty tym, którzy mieli „czelność” pracować w okresie PRL- u i później, aż do czasu wielkiej pisiej prosperity  w Wojsku Polskim. A co? Poniewierali nimi jako zwykłymi żołnierzami w tamtych czasach, wysyłając ich na różne akcje i ćwiczenia po całej Polsce, to na stare lata za kare tez sponiewierani będą, odejmie im się od ust te „dobra”, na które całe życie ciężko pracowali.
Trochę z opowiadań wiem, jak owa służba wyglądała wtedy, to naprawdę była prawdziwa służba, taki żołnierz nie miał praktycznie prywatnego życia, wszystko podporządkowane było wojsku. A teraz, gdy może cieszyć się ciepłem rodzinnego ogniska będzie się musiał martwić, skąd wziąść pieniądze, aby siebie i swoją rodzinę wykarmić.

Ot tak wygląda pisia sprawiedliwość ( o prawie nie wspomnę) – odebrać starym i dać….sobie.
Bo skądś na te odprawy, pożyczki i nagrody dla „swoich” muszą czerpać pieniądze, prawda???

 O TEMPORA, O MORES !!!!!!!!

Ale czy i kiedy doczekamy lepszych czasów.
Czasami jednak nachodzi na mnie chwila zwątpienia.

A szczególnie dzisiaj mam taki nieco chmurzasty humor, bo nie dość, że tyle złego w Polsce się dzieje, to w dodatku pogoda też nam dokucza.
Jest niby ciepło, ale ohydnie, ponuro, a grube, deszczowe chmury objęły już całe niebo.
Gdyby nie wysoka jak na tę pore temperatura, pomyślałabym, że spadnie śnieg.

Ale kto wie, co jutro nam przyniesie????

Pozostańmy mimo wszystko jednak optymistami.

Dobrego wtorku