czy jest co, co mnie może zadziwić????

W tym świecie pełnych różniastych absurdów wydaje się, że każdy następny już absurd jest niemożliwy, a jednak….
Wczoraj dostałam z PGNiG monit z nakazem natychmiastowego wyrównania niedopłaty za gaz w wysokości ….2 zł 10 groszy (słownie dwa złote, dziesięć groszy).
Co prawda nie wiem, skąd aż „taka wysoka niedopłata” u mnie się znalazła, albowiem wszystkie przekazy jako zlecenie stałe na cały okres płatniczy, który wynosi 6 miesięcy, wbiłam do komputera jako zlecenie stałe, dokładnie według otrzymanych rachunków, więc żadnej niedopłaty tam nie powinno być, no chyba, że panie w urzędzie coś pomyliły. Zresztą ten czas spłaty jeszcze się nie skończył, aż strach pomyśleć, jaką to niedopłatę przyślą mi za kilka miesięcy. Pal ich licho, na wszelki wypadek wysłałam im te dwa złote i 10 groszy,żeby potem przypadkiem nie ścigali mnie komornikiem, ale zastanawiałam się, czy nie prościej dla nich byłoby po prostu dopisać do następnego rachunku tej kwoty, wszak jest ona naprawdę tak minimalna, że aż takiej ujmy przedsiębiorstwu raczej nie przyniesie.
Tym bardziej, że rachunki do tego oddziału regularnie i bez zwłoki płacę już od przeszło czterech lat, zawsze z tym samym numerem odbiorcy, więc i tutaj nie powinno teoretycznie było być żadnych pomyłek. A jednak…….
I jakoś od razu przypomniała mi się sprawa sprzed wielu, wielu lat, z dobrych jeszcze moich studenckich czasów, gdy pokłóciłam się z moim dobrym kolegą ze studiów o jakaś tam drobnostkę, a ponieważ pogniewał się na mnie całkiem na serio i nie dawał się udobruchać, jako kawał wysłałam mu kwotę chyba 1 złoty z groszami, którąś kiedyś byłam mu za coś tam winna.
Myślałam, że ten mój kawał potrafi go rozbawić i owszem to mi udało się, tylko niekoniecznie tak, jak ja myślałam, chociaż trzeba przyznać, że odpowiedział mi również w dosyć humorystycznej konwencji.
Otóż po kilku dniach dostałam od niego, przez umyślnego przesłaną pięknie opakowaną paczkę, a w zapakowanym pudełku leżał piękny, duży kolorowy kamień, tu muszę dodać, że studiowaliśmy wtedy geologię na AGH, więc ten kamień nie był ot taki zwyczajny, to był całkiem ładny geologiczny okaz, postarał się chłopak!!!
Był też zamieszczony w paczce krótki list: „Ewa! ten kamień spadł mi z serca, gdy dostałem od Ciebie zwrot długu, dziękuje. Janek”
Uśmiałam się wtedy serdecznie, musicie przyznać, że i jemu ten kawał wspaniale się udał, aczkolwiek sporo jeszcze minęło czasu, zanim się do mnie odezwał.
Nie liczę na to, że PGNiG również mi kamień z podziękowaniami przyśle, raczej jeżeli już, to przyśle następny rachunek, ale przynajmniej dzięki niemu przypomniałam sobie ten zabawny incydent sprzed lat.
I pomyśleć, że też kiedyś byłam młoda, też studiowałam……….A co do Janka, to jeszcze kojarzy mi się on z piękną gałązką białego, pachnącego bzu, który dostałam od niego w moje imieniny, 24 grudnia.
Biały bez w grudniu? i to jeszcze w tamtych dziwnych czasach, gdy nie było takiego łatwego dostępu do takich różnych „dziwów”, trzeba powiedzieć, że bardzo się chłopak postarał, musiał być zdecydowanym romantykiem i …chyba musiał mnie bardzo lubić, a może i coś więcej????
No, ale serce nie sługa, moje akurat w inną stronę było skierowane…….
Ale miłe wspomnienia pozostały 🙂
A te zawsze są cenne, nieprawdaż?????

A co słychać w Ameryce? ano nadal liczą i liczą te głosy, ale taczki dla Trumpa już są przygotowane.
Rudzielec szaleje, nie potrafi się z porażką pogodzić i straszy wszystkich sądami, rozprawami i restrykcjami.
Czy Wam to czegoś nie przypomina?
Jakoś dosyć podobnie dzieje się i na naszym polskim podwórku, z tym, że wydaje się, że jednak w Stanach siła agresji potencjalnego przegranego jest o wiele silniejsza, o wiele brutalniejsza.
„Nasi” wciąż jeszcze się czają i…….. znów buldogi pod dywanem szaleją.
I bardzo dobrze, niech tam się pod tym dywanem kotłują, między sobą gryzą, to tylko może korzyść dla Polski przynieść.
Nasz główny przegrany jest na razie cichutki, przerażony we fotelu siedzi i knuje, ale jest i tak najbardziej chronioną osoba w Polsce.
Ba, nawet Jacek Kurski już zaczyna się nie na serio bać i ostatnio dostał też ochronę, podobnie i pani Godek woła: „ej, pomogłam wam, ale teraz mnie chrońcie przed tymi babami, które mi żyć nie dają”.
I dobrze robią, bo kiedyś jeszcze niedawno jej ziomkowie ją entuzjastycznie do góry podrzucali, teraz może doczekać bardzo bolesnego upadku, bowiem „Baby” nie odpuszczą.
A Morawiecki całą Polskę przerabia na narodową, nawet teraz nie tylko narodowy szpital cowidowy na narodowym stadionie będziemy mieć, ale wprowadzi nam narodową kwarantannę, żeby nie nazwać ją po prostu po imieniu – lock down.
Od tej „narodowości” mam już zamęt głowy, pewnie nie tylko ja, a jeszcze za kilka dni będziemy w Polsce obchodzić Dzień Niepodległości i już nasi oczywiście narodowi chuligani zapowiedzieli zadymę, mimo, że oficjalnie nie mają pozwolenia na żadną manifestację.
Zresztą jaka to jest manifestacja? to po prostu zwyczajna chuligańska nawalanka, pokaz siły, rosłe byczki wezmą do rąk pałki, kije bejsbolowe i race i będą straszyć Warszawiaków w imię pozornego katolicyzmu, w imię pozornej narodowości, jako prawowici właściciele Polski, a kto będzie przeciw, to pałką przez łeb dostanie i z Polski zostanie wyrzucony, tylko dlaczego? kto im dał takie prawo?
No wiadomo, teraz gdy mają pozwolenie od samego Naczelnego Wodza Polski czują się całkowicie bezkarni , więc będą tym bardziej agresywni i z okrzykami na fałszywych gębach, zakutych w maski, bo nawet nie odważą się swoich zakazanych gęb pokazać, z głośnymi wrzaskami „MY NARODOWCY, PRAWDZIWI POLACY, PRAWDZIWI KATOLICY” wyruszą na ulice tylko po to, żeby siać zamęt.
Naćpają się jakichś narkotyków, jakich dragów, dopalaczy i pieron wie czego jeszcze i nadmiar złej energii z siebie będą wydali, tylko dlaczego zwyczajni Polacy będą musieli na sobie tę ich agresję doświadczać? No i wkurzające jest to, że będą to wszystko robili w majestacie dziwnego prawa, bo logicznie myśląc, wszelaka przemoc powinna być zakazana.
Tylko nasz rząd niestety logiką się nie kieruje………… ma być tak, jak oni to sobie wymyślili, więc powołali zbrojną armię do robienia w Polsce „porządków”.
Już się zaczynam bać, bo chociaż Warszawa daleko ode mnie, ale nie wiadomo, jak te rozruchy mogą zmienić oblicze całej Polski.

Dzisiaj rano spotkała mnie bardzo miła niespodzianka, mianowicie zatelefonowała do mnie Zelda, czyli moja dwu i pół letnia cioteczna prawnusia, córka Ksawra i Diany.
Jest wprost fantastyczną dziewczynką, gadała jak najęta, swoim bardzo piskliwym głosem opowiadała i opowiadała, nie wszystko oczywiście rozumiałam, a jej mama mi czasami musiała mi tłumaczyć o co jej chodzi, ale i tak rozmowa z nią była dosyć konstruktywna.
Jakie to fajne, gdy taka mała istotka przeistacza się z milczącej lalki w dziecko, które już potrafi swoje zdanie na rzeczywistość wyrazić, nawet jeżeli ten głosik jest na bardzo wysokich tonach pisku wydawany, ale jest sensowny, można już zrozumieć o co jej chodzi.

Na razie w Krakowie jeszcze za oknem jest ponuro, mgliście i w dodatku jest wielkie zadymienie, jakość powietrza jest zła, świeci się na czerwono, ale podobno koło południa ma nawet słonko zaświecić, jutro zresztą ma być podobnie.
Czekam na to piękne jesienne słono z niecierpliwością, bo chociaż do Parku ze względu na Covid raczej nie pójdę, ale zawsze można chwilkę na balkonie sobie posiedzieć.
No to przyjemnego weekendu życzę i z drżeniem serca oczekujmy rezultatów tego, co za Wielka Wodą się dzieje.
Mam nadzieje, że dobro zwycięży i USA doczeka się nowego prezydenta, Joe Bidena, który przyniesie pokój nie tylko w USA, ale mam nadzieję, że i całemu światu, bo jego polityka wobec Europy na pewno nie będzie taka agresywna jaką była polityka Trumpa, lubującego się w sianiu niepokoju, czyli wyznającego zasadę „im gorzej tym lepiej”, tak zresztą i u nas w Polsce świetnie nam znaną.
No to miłej soboty 🙂