Polsko czyjaś Ty ??

Jakie to przykre, że wczoraj ta skądinąd wspaniała Piosenka Sikorowskiego też była aktualne.

– Palące się mieszkanie było najprawdopodobniej pustostanem, nad którym wisiały emblematy ze strajku kobiet. Na Stadionie Narodowym na własne oczy widziałem, jak policja prowokowała do konfrontacji z kibicami – komentuje Robert Bąkiewicz.

Jeśli chcemy zwyciężyć, musimy stać się na nowo rycerzami. Mówię to również do kibiców, którzy mają ogromny potencjał, dlatego, że w świecie bez zasad oni mają jakiekolwiek zasady! Być może nie wszystkie dobre, być może nie wszystkie najpiękniejsze, ale to Wy dzisiaj możecie, stać się prawdziwymi rycerzami! To Wy dzisiaj możecie zdobyć naprawdę Jerozolimę! To Wy dzisiaj możecie podnieść ten Naród, tę naszą Ojczyznę z gruzów, uchronić ją przed tym zepsuciem, które idzie z Zachodu! Ale tylko wtedy, kiedy się zaprzecie! Nie wtedy, kiedy z jednej strony…….

Czy konieczny jest jakikolwiek komentarz?
Wyszedł przed szereg taki jeden potencjalny „narodowy” idiota i zakrzyknął : prawica górą, teraz prawica rządzi!!!!
Bo MY NARODOWCY……. ble, ble, ble……..
Hasła, a raczej puste słowa : Bóg, honor, Ojczyzna są tylko przykrywką dla pospolitych chuliganów,, którzy opanowali nasz kraj i każdego 11 Listopada, czyli w dzień, który powinien być Świętem Nas Wszystkich, bezkarnie demolują kraj, z roku na rok stają się co raz bardziej niebezpieczni, a wczoraj podpalili dom.

Kiedy przyjdą podpalić dom,
ten, w którym mieszkasz – Polskę,
kiedy rzucą przed siebie grom
kiedy runą żelaznym wojskiem
i pod drzwiami staną, i nocą
kolbami w drzwi załomocą –
ty, ze snu podnosząc skroń,
stań u drzwi.
Bagnet na broń!
Trzeba krwi!.

Nie, nam nie potrzeba krwi, nam potrzeba spokoju, który osiągniemy przepędzając skutecznie tę chuliganerię.
A do tego potrzebny jest porządny rząd, który raz na zawsze rozliczy się z prawicowymi bandytami i pozbawi ich prawa do wszczynania burd.

Ostatnimi czasy zło z każdej strony do Polski się skrada, ale to wcale nie jest to zło, o którym raczył mówić pan Bąkiewicz.
To nie Lewacy niszczą, rujnują Polskę, to jego zbrojna armia, będąca pod wpływem alkoholu i narkotyków wpadają w trans niszczenia.
Oni wcale nie poszli wczoraj czcić niepodległość, nie poszli walczyć o wolną Polskę, oni po prostu poszli na ordynarną nawalankę, bo ich wcale nie cieszy spokój, ale własnie cieszy ich zadyma.
I wyznają zasadę im głośniej i groźniej, tym lepiej, dlatego sięgają po pałki, po race, dlatego wrzeszczą i zastraszają spokojnie świętujących ludzi.
Zresztą wystarczy popatrzeć na te zakazane mordy, prymitywizm aż bije od nich z daleka. Zero inteligencji, zero gotowości do konstruktywnych rozmów, oni tylko widzą jedno: lać innych po mordach, pokazywać muskuły, siłę, przemoc, niech nas się boją.
Oni nie mają żądnej ideologi, bo ich zryte alkoholem, narkotykami i dragami mózgi już nie działają normalnie.

Jakoś ostatnio każdego kolejnego dnia zauważam tę beznadziejność, która nas otacza, a która teraz wychodzi już z każdego kąta.
Zupełnie jakby jakaś hydra zza węgła wyłaziła i coraz bardziej swoimi wstrętnymi mackami nas zaczynała dusić.
Najpierw Pis, potem Kościół, teraz Narodowcy, a do tego jeszcze dołączyła ta okropna epidemia, która dziesiątkuje ludzi.
Ile jeszcze takich macek nas będzie otaczać??????
Jakie to wszystko jest bardzo smutne……
Smutne, bo ciągle jesteśmy bezsilni, ZŁO wciąż wygrywa.
Polsko, Ojczyzno moja!!!, zabrakło Ci już tego zdrowia, abyś mogła nadal się rozwijać i przynosić nam radość i dumę z tego, że jesteśmy Polakami.
Jesteś dławiona, niszczona, powoli się zatracasz. a my wciąż nie potrafimy z tym walczyć, nie potrafimy cię obronić.
Bo same wielkie słowa, nawet wspólne śpiewanie 11 Listopada naszego Hymnu, czy innych pieśni narodowych nie wystarczy, byś ozdrowiała.
Wczoraj, w Dniu Twego Święta nie było radości, były burdy i smutek.
Z zazdrością możemy patrzeć na inne kraje, dla których Dzień Niepodległości jest świętem wesela, wspólnoty, miłości.
U nas tylko pozostają w tym dniu puste slogany, które nikogo nie przekonują, że warto kochać naszą Ojczyznę, nasz wspólny dom.
Zresztą ten dom nie jest już dawno wspólnym domem, on jest podzielony na pół, a teraz jeszcze bardziej się kruszy na coraz drobniejsze kawałki, pogłębiając tylko rozpacz i frustracje.
Przynajmniej ja tak czuję.

Na pewno nie pamiętałabym tego 11 listopada, gdyby nie to, że w całkowitej izolacji od polityki go przeszłam, oglądając filmy i seriale, a także przyjmując gości.
Tak, wczoraj miałam niespodziewaną wizytę Poli, Zoi, ich taty Tomka, Pawła, który jest chłopakiem Zoi i….Pepy.
Przynieśli wspaniałe kremówki z Czarodzieja, zrobiłam herbatę, posiedzieliśmy, miło pogadaliśmy, a Pepa zwiedzała oczywiście każdy kąt domu, przypominając sobie swoje poprzednie wizyty u mnie.
Tak więc bardzo przyjemnie w sumie to popołudnie spędziłam, ale to nie był koniec niespodzianek na ten dzień, jeszcze jedna miła przesyłka wczoraj do mnie dotarła, mianowicie prawdziwy Świętomarciński Rogal, wypieku mojej Bratanicy Basi, a który dostarczył mi przemiły Sąsiad Jan.
I chociaż byłam po kremówce już dosyć przesłodzona, nie omieszkałam tego pysznego rogala chociaż trochę spróbować.
To była prawdziwa niespodzianka, bo akurat rano tak sobie o takim Rogalu myślałam, a tu masz, jednak moje życzenie się spełniło 🙂
A może to był znak, że i te inne, o wiele ważniejsze życzenia, te dotyczące dobrej, prawdziwej Polski też się spełnią????

Dzisiaj już czwartek. Zadowolone z siebie „Narodowe Byczki” odpoczywają po „dobrze spienionym obowiązku”, a może już szykują się do następnej burdy?? Kto wie, skoro mają silne rządowe poparcie, a policja nie daje sobie z nimi niestety rady?
Jakoś dziwne wydaje się to, że policjanci są tak mało wobec chuliganów skuteczni, może to rozkaz z góry?
Udawać, że coś się w tym kierunku robi, a przy okazji nie zrobić tym narodowcom krzywdy? Bo może znów się władzy przydadzą……
Na przykład zrobią” porządek” z tymi kobietami, które, jak się okazuje, są bardziej stanowcze i bardziej niebezpieczne, niż to się wydawało i tę rządzącą „elitę” mogą pogonić…….

No nic, udanego czwartku życzę i wytrwałości walki z wszelkimi przeciwnościami, nie można się poddawać.