
oglądaliście wczoraj Czarne na białym?
Nóż w kieszeni mi się otwierał.
To jest dokładnie to, o czym pisałam we wczorajszym moim blogu.
Kościół już nie jest Kościołem, to sekta bogacących się, perfidnych osób, bazujących na ciemnocie narodu, by wygodnie przejść przez ziemskie życie, ba, przy tym o to poza ziemskie wcale się nie martwiąc.
Liczy się tu i teraz, a wieczność niech pozostanie bajką dla naiwnych.
Niecne wykorzystywanie wysokiej pozycji w Kościele jest po prostu podłością wobec wierzących i wyrazem nieposłuszeństwa wobec Boga.
Czy Dziwisz naprawdę był przyjacielem Jana Pawła II, skoro i przedtem, wykorzystując chorobę Jana Pawła II i teraz powołując się na rzekome zasługi, usiłuje wykorzystywać tę znajomość do zatarcia wszystkich swoich szwindli?
A teraz po prostu zasłania się niepamięcią , ba, nawet próbuje wzbudzić litość, twierdząc, że niegodne jest stawiania takich zarzutów komuś, kto swoje życie dla Kościoła oddał.
Tylko jakie on to życie poświęcił?, dla jakiej niby idei je poświęcał?
Chyba tylko dla zapewnienia sobie luksusowego życia w dobrobycie, który nie każdemu jest dany.
Wiecie co?, czasami się zastanawiam, czy ja jeszcze jestem wierząca i w Kogo ja wierzę?
Bo naprawdę przez to co się dzieje w Kościele można tę wiarę całkowicie stracić….
Dobro – zło, niby na innych, przeciwległych biegunach są rozmieszczone, a w rzeczywistości są tak blisko siebie…….
I gdzie przechodzi ta granica pomiędzy nimi?
I czy słowa modlitwy Ojcze nasz, które uczyła mnie moja Mama, nadal są jeszcze aktualne?
A jeżeli tak, to dla kogo?
Chyba tylko dla tych maluczkich, bo jak widać, na pewno nie dla możnych tego Kościoła, którzy uzurpują swoją wielkość biskupimi insygniami i rzekomą władzą, która podobno od Boga pochodzi.
Sporo pytań po tym wczorajszym programie Czarne na białym na moje usta się cisną.
Bo ten dzisiejszy Kościół to jakaś schizma, opanowana przez diabły w biskupie szaty odziane.
Bowiem w Piśmie Świętym napisane jest
Powstaną bowiem fałszywi Chrystusowie i fałszywi prorocy i będą czynić wielkie znaki i cuda, żeby zwieść, o ile można, nawet wybranych” (Mt 24:23-)
Czy oto takie czasy właśnie nie nastały?
Czasy grzeszników, którzy innych głośno napominając i niejednokrotnie piętnując, sami grzeszą!!!
Najpierw arcybiskup Gołubowicz, teraz Arcybiskup Dziwisz, a jeszcze spora jest lista biskupów i arcybiskupów, a także i zwyczajnych księży, którzy chrześcijaństwu anty świadectwo wydają, równocześnie tym, którym mają służyć, wyrządzają wielka krzywdę.
Bardzo długo skrzywdzeni, sponiewierani ludzie musieli czekać na swoistą rehabilitację swojej tożsamości, ale niestety nikt im już nigdy nie wróci tego spokoju, który im jako będąc dziećmi został odebrany, tego upodlenia i rozpaczy, którą przeżywali. Niestety z takim piętnem hańby, której doznali, będą musieli żyć do końca swoich dni………..
I to jest właśnie najbardziej bolesne w tej całej sprawie, byli bezbronnymi małymi dziećmi , nie mieli siły przeciwstawić się przewadze i terrorowi wypasionych nienasyconych buhajów i nie mieli też szans na zwrócenie się z prośbą o obronę do tych, którzy w imieniu Chrystusa zobowiązali się chronić powierzone im owieczki, bo ci nie chcieli stawać po stronie prawdy, wręcz przeciwnie, popierali przemoc, nie tylko udając, że tego nie widzą, ale wręcz umożliwiali szubrawcom dalszą ich działalność, wspaniałomyślnie przenosząc ich do innych diecezji, zgadzając się tym samym na dalsze seksualne wykorzystywanie dzieci.
A teraz, gdy te niecne sprawy nabrały już takiego rozgłosu, że trudno już nadal zachować tę skandaliczną tajemnicę, zarówno ci, którzy dzieci wykorzystywali , jak i ci, którzy na to zezwalali, zasłaniają się niepamięcią.
Nie ma żadnej pokory, skruchy, w niektórych przypadkach, jak właśnie w tej wczoraj opisywanej, przebrzmiewa wręcz niesłychana buta, arogancja i pycha.
To jest właśnie obraz dzisiejszego Kościoła.
Jak można z ambony krzyczeć o grzechu, skoro samemu się nie przestrzega Dekalogu, jeżeli samemu świadomie, wręcz z pełną perfidią wyrządza się innym krzywdę?????
Niestety głos tych prawdziwie prawych księży, którzy zgodnie ze swoją wolą , zgodnie ze swoim sumieniem chcą służyć Bogu i ludziom się nie liczy – ich ciągle jest za mało, oni niestety nie mają szans przebicia się przez ten zadufany w sobie fałszywy wyraz Kleru , są zagłuszani przez panujące w Kościele ZŁO.
Ale czy jest jeszcze szansa na odnowę Kościoła?
Tak, pod warunkiem, że to my staniemy po stronie dobra, potępimy to, co było złe, fałszywe i odważymy się raz jeszcze zaufać tym, którzy tego naszego zaufania będą godni.
Bo tylko czynieniem dobra, zwróceniem ludziom wolności w wyznawaniu swoich poglądów, bo tę wolną wolę dał nam przecież Bóg i nikt nie ma prawa jej nikomu odbierać i siłą swojej woli narzucać, owszem, ma prawo upominać, ale nie może to być nakazem, a tylko wyrazem miłości do drugiej osoby, możemy tu na ziemi uczynić prawdziwy Kościół miły Bogu i ludziom.
I tylko taka nasza, czy każda inna wyznawana wiara ma sens – ma być czysta, bez zakłamań, fałszu i bez obłudy i bez instrumentalnego wykorzystywania innych do swoich partykularnych celów.
Bardzo się niestety Kościół zatracił w swoim jestestwie i najwyższa pora aby ci księża, biskupi, arcybiskupi uderzyli się w piersi i z pokorą, wyznając MEA CULPA prosili Boga i ludzi o wybaczenie krzywd, które przez te lata zadali.
Na ogół burza przynosi orzeźwienie i otrzeźwienie i oby tak się właśnie z naszym Kociołem stało!!!!
Teraz mamy jesień za naszymi oknami i jesień w naszej realnej życiowej rzeczywistości, która składa się na naszą na razie dosyć ponurą codzienność.
Ale po każdej nocy nadchodzi dzień, a po jesiennych i zimowych zawieruchach nadchodzi wiosna.
Życzę cierpliwości w tym naszym oczekiwaniu.