Wczoraj wypowiedziałam prywatną wojnę muszkom owocówkom, które mimo jesiennej pory, opanowały moje mieszkanie. Małe to, prawie niewidoczne, a takie upierdliwe !!!!!. Były na tyle bezczelne, że nawet na mom nosie siadały, wczoraj powiedziałam im DOSYĆ !!! Kiedyś wszelakie porady człowiek w książkach musiał szukać, ale od czego jest internet. Wpisałam wiec na pasem „muszko owocówki – jak się ich pozbyć” i już po chwili wiedziałam, jaką skuteczna broń przeciwko nim wyciągnąć. Sprawa okazała się bardzo łatwa do przeprowadzenia, otóż do szklanki nalałam trochę octu winnego, dodałam kilka kropel płyny do naczyń i postawiłam szklankę koło telewizora, bo w pokoju najwięcej tych muszek sobie radośnie fruwało, chociaż nie wiem czemu, skoro nie mam koło siebie w pokoju żadnych owoców, te raczej przechowuję w kuchni. Zapach octu zwabił bardzo szybko te muszki do szklanki, a ponieważ wlany płyn do naczyń nieco zmiękczył powierzchnię płynu i uczynił ją śliską i biedne muszki nie mogły się z pułapki wydostać. Niestety, ja też w pewną pułapkę przez tę akcje wpadłam, ponieważ szklanka z tą mieszanin stała blisko mnie po jakimś czasie zaczęło mi się nieźle w głowie kręcić, zapach bowiem był dosyć intensywny. Co prawda porównując powierzchnie ciała małej muszki i mojego zdecydowanie miały większy zamęt głowy, co zaowocowało zupełnie pełną muszek szklanką. Przed snem wyniosłam szklankę do kuchni, ale jej jeszcze nie opróżniałam, bowiem i tam trochę tego szkaradzieństwa fruwało. Dzisiaj wygląda na to, że mam spokój, że pozbyłam się tych niechcianych dokuczliwych lokatorów, ale jeszcze raz przygotuję dla nich taką piorunująca mieszankę, gdyby tam jakaś jedna muszka gdzieś jeszcze się zalęgła. To tyle z mojego prywatnego pola walki, mogę odtrąbić zwycięstwo, tylko czy „wróg” nie powróci????
A co poza tym?
Aż 70 procent Polaków popiera manifestacje organizowane w ramach Strajku Kobiet – wynika z nowego sondażu Kantar, którego wyniki przytacza „Dziennik Gazeta Prawna”. Badanie pokazało też, że choć w demonstracjach częściej uczestniczą kobiety, to mężczyźni popierają inicjatywę w równym stopniu.
Nie uda się rządowi zamydlić oczu Polakom, te oczy wyraźnie otwarły się szeroko i mimo, że władza zaczyna stosować represje wobec manifestantów rodem Białoruś, jednak Jaruś nadal musi się bać najbliższej swojej przyszłości, jako, że i w swoim własnym prawicowym obozie zaczyna mieć przeciwników, którzy widzą beznadzieję, w którą nas wszystkich obecna polityka wprowadza. I najgorsze jest to, że nie ma żadnej nadziei, że wkrótce się o zmieni, bo obóz miłościwie nam rządzących jest co raz bardziej agresywny, a opozycja(której defacto nie ma) jest coraz bardziej pasywna. A my w tym wszystkim jak te muszki owocówki krążymy, bez żadnego pomysłu, bez nadziei, że wkrótce nie poginiemy jak te owocówki
To co się ostatnio wyprawia w Polsce to już istne PIEKŁO, które nas Pis zgotował. Ale diabeł gdy się boi, atakuje, tak samo jest i w tej chwili. Łamanie praw poselskich i marszałkowskich, poprzez ataki na nich i poprzez łamanie legitymacji poselskiej przez zwyczajnego pseudo policjanta, bo wydaje mi się, że tam byli po prostu uzurpatorzy policji, zbrojne ramie bandytów przez Pis wskrzeszonych pokazuje całkowity upadek naszego państwa. A dzisiejsze wystąpienie w Sejmie ministra Mariusza Kamińskiego, odpowiedzialnego za zapewnienie porządku i spokoju w państwie tylko jawiło się obrazem strasznego lęku przed utratą władzy, która im się już wymyka z rąk. On jawnie o tym mówił: chcecie odebrać nam władzę, daną przez demokratyczne wybory. Tak, wybory były demokratyczne, ale ludzie byli po prostu oszukani przez Pis, pięknymi słowami i pieniędzmi przekupili biednych niezbyt ogarniętych ludzi, by zdobyć władzę, dorwać się do stołków, by czerpać z tego zyski, ale przy tym, skoro już tę władzę zdobyli, zupełnie pogubili się w swojej arogancji i wydaje im się, że skoro wygrali wybory, już im wszystko wolno, mogą pomiatać podstawowymi zasadami demokracji w imię swojej wyimaginowanej wielkości, mogą rozgrywać swoje prywatne interesy, nawet kosztem ewentualnej pomocy finansowej z Unii. Tak nie może być. POLSKA NIE JEST FOLWARKIEM PIS-u, POLSKA JEST OJCZYZNA NAS WSZYSTKICH, bez względu na polityczne preferencje, czy bez względu na opcje wyznaniowe czy światopoglądowe. O tym Pis zapomina!!!!!! Nie wiem, jak skończy się ta cała afera, obawiam się, że nie skończy się ona szybko, ale ludzie nie dają już sobą pomiatać, a atak na posłów i na Marszałka Sejmu już jest symbolem wielkiej przegranej tego rządu. I oni o tym doskonale wiedzą. Kwestią czasu, może już niedługiego będzie wypowiedzenie posłuszeństwa przez policję i przez wojsko, bo tak zawsze dzieje się w krajach autorytarnych, a to już będzie KONIEC PISU Czekam na ten czas, ale wciąż obawiam się, żeby nie doszło jednak do rozlewu krwi, bowiem rząd jest zdeterminowany do bronienia swojej racji, nawet kosztem zdrowia i bezpieczeństwa Polaków. Czy odważą się wykorzystać swoje bojówki Narodowców- zwyczajnych chuliganów, wypasionych byczków, których można nakarmić dragami, narkotykami, by poszli w bój? Ale to będzie Wasz bój już ostatni. Źle się dzieje w państwie Polskim, bardzo źle i każdy dzień przynosi co raz bardziej złe rozwiązania, wzmagane niebywała arogancją rządu. A ich przywódca, czyli nad premier Kaczyński już wyraźnie w swoich niezwykle agresywnych wystąpieniach wykazuje cechy całkowitego obłędu. Dziwię się, że nikt z posłów Prawicy nie odważy się na bardzo radykalny krok, całkowitego odsuniecie go od jakichkolwiek wystąpień i wydawania jakichkolwiek decyzji. Każdy jego występ jest tylko gwoździem do trumny tej opcji politycznej. I co by teraz nie mówili, a mówią wiele i na razie strasznie górnolotnie, ale również i całkowicie głupio, ich dni w rządach są policzone. A ich atak jest obroną, niestety na razie mało skuteczną. Niech więc się dzieje co się ma dziać, bo najwyższa pora na zmianę w polityce Polski, oczywiście też przyjdzie i pora na rozliczenie wszystkich wrogich działań, jakie przez 5 lat wobec polski uczynili. Powtarzam za wczorajszymi posłami : KACZYŃSKI, MORAWIECKI, KAMIŃSKI i reszta BĘDZIECIE SIEDZIEĆ!!!!!! Teraz rządzi świata wielka marność, lecz zwycięży Polska Solidarność, znów zapanuje praworządność, spokój ład, znów wrócimy do EUROPY!!!!! Ja w to wierzę, a WY?????
W kolejną środę z różą. Mam nadzieję, że dzisiejszej róży nie przegapisz, chociaż te dni tak szybko po sobie płyną, jedna środa, druga środa….. i tak niedługo koniec roku. Ale chyba trochę wyszłam za szybko na przód, na razie wciąż mamy listopad i trzeba przyznać, że pogodowo nie jest on najgorszy. Pewnie i dla Twoich spacerków też jest łaskawy, chociaż jun nie wiem, czy jesteś w Poznaniu, czy u Magdy. W Poznaniu masz do spacerków kijki, u Magdy Olcię – Żabkę, więc żadna z tych opcji nie jest dla Ciebie niekorzystna. W każdym bądź razie życzę miłych spacerów i dobrego humoru, chociaż te ostatnie dni są dla Polaków bardzo nerwowe. No to miłej środy Uleczku, wykorzystuj każdą słoneczną chwilę, bo mogą deszczowe dni wkrótce nadejść i uważaj na siebie, bo niedobry wirus z korona wciąż gdzieś się tam za krzakami czai.
Wczoraj oczywiście byłam na „Pieszczotach” u pana Bartka. Oczywiście, że bolało, ale zauważyłam, że jednak pomału te zabiegi zaczynają mi pomagać. Szczególnie ręka nie daje mi już tych bezsennych nocy, a pan Bartek stwierdził, że już nie mam tak bardzo spiętych mięśni wokoło barku, jak na początku. No tak, to jeszcze nie koniec tych masaży, ale skoro pomagają……. warto jednak chodzić. Za tydzień we wtorek czeka mnie następna porcja.
I to tyle na środowy wpis. Ponieważ w polityce nie dzieje się nic nowego, wciąż jest to samo (o, tu Ktoś akurat się zdenerwuje, bo nie lubi tego mojego stwierdzenia), więc nie będę pisała nic o polityce. Przynajmniej na razie, do czasu, aż zacznie się coś klarować. A może jednak tak będzie, bo w Pisie bulgocze, a w dodatku zapowiadane są na ten tydzień następne manifestacje kobiet, które wciąż jeszcze ostatniego słowa nie powiedziały. A może i do nich dołączą inni? Teraz Polakom pewnie nie spodoba się to, że przez wewnętrzną walkę buldogów pod dywanem my Polacy stracimy miliardy, które mogły do nas spłynąć od Unii. Ale przecież Wielki Wódz Kacza łapa powiedział kiedyś: uczynię wszystko, nawet ze szkodą dla gospodarki, żeby utrzymać władzę. Bo Polska jest moja, KACZA!!!!! I w tym niestety jest konsekwentny. Ale do czasu, taczki są już przygotowane, bo Polska jest nie Kacza, a Wszystkich Polaków i o tym ten kaczy wódz musi pamiętać. Jego koniec zbliża się co raz szybszymi krokami. Co prawda uważam, ze Ziobro, który będzie chciał skorzystać z okazji słabości Wodza i szybko będzie się chciał dorwać się do władzy, jest jeszcze gorszy, ale i jemu historia pokaże miejsce na śmietniku – przynajmniej w to wierzę.
będzie tylko piękne zdjęcie. Zawsze humor taki widoczek poprawia. A to, co się dzieje w Polsce, ta niebywała hucpa może człowieka do kresu nerwów doprowadzać. W dodatku okazuje się, że ponad 60 procent ciemniaków w Polsce znów się ujawniło i popiera protest Morawieckiego, też uważają, że nie można łączyć przestrzegania reguł prawidłowości z budżetem unijnym. Naprawdę tylu jeszcze idiotów jest w Polsce, czy po prostu znów pisowska propaganda układała sondaż? Nie widzą te ciemniaki, że stryczek na szyję sobie i swoim dzieciom zakładają? Co jest złego w tym, że każe się przestrzegać praworządności, czy musimy wiecznie być krajem cierpiętników z chomątami na karkach chodzącymi???? No i dobrze, gdy zaczną te ciemniaki suchy chleb wpi….lać , a ich dzieci w więzieniach siedzieć ,dopiero zrozumieją, że znów w maliny zostali wepchnięci. Oj Polacy, Polacy….. Ale potem znów będziemy śpiewać peany na cześć naszego zwycięstwa nad przemocą, której już teraz powinniśmy głośno powiedzieć NIE!!!!
A dzisiaj słonko jest za oknem, a ja zaraz idę na rehabilitację do pana Bartka. Nie byłam w zeszłym tygodniu, bo tak jakoś grypowo się czułam, ale dzisiaj jest w miarę dobrze. No to miłego wtorku
Wysłuchałam dzisiaj konferencji Ziobry i jego popleczników z partii Solidarna Polska i zastanawiałam się, o co właściwie w tej całej sprawie z powiązaniem praworządności i przyznaniem środków unijnych chodzi. Ziobro głośno wołał” Unia nas chce zniewolić. Chcą nam odebrać suwerenność. Nie, to nie Unia chce nas zniewolić to prawica już nas zniewoliła, a ponieważ widzi, że sprawy umykają im sprzed nosa zaczynają straszyć Polaków tym, że Unia ustawia nam jak ma odbywać się w Polsce praworządność, tak daleka od tej, której rząd głosi. No tak, Unia uważa (i słusznie), że ta samowola, którą polski rząd uskutecznia w Polsce, jest nie zgodna nie tylko z prawami człowieka, ale także z logiką działania. Państwo nie może być wrogiem swoich obywateli i nie ma prawa narzucać swojej woli i jej siłą wymuszać. I to nie ma nic wspólnego z podporządkowaniem Polski niemieckim opcjom, jak to sugerował na dzisiejszej konferencji Ziobro i Jaki. To jest po prostu głośne słowo ‚DOSYĆ waszemu rozpasaniu, waszym kradzieżom i waszemu wzbogacaniu się przez zastraszanie. Jeżeli chcecie być krajem Europejskim musicie przestrzegać podstawowe zasady, w których liczy się człowiek, a nie „wybrańcy”, bo to jest po prostu ordynarnie wprowadzany autorytaryzm i Europa na takie rozwiązania się nie godzi. Kaczor i Zero tupią nóżką, niczym nieznośne bachory i siłą wymuszają swoje opcje, ale nawet ich zablokowanie unijnego budżetu nie doprowadzi do takiego rozwiązania, na które czekają i oni doskonale o tym wiedzą. Po prostu Unia bez ich zgody przeprowadzi tę ustawę, która uzależnia budżet unijny od praworządności, czy im się to podoba, czy nie. Oczywiście odbędzie się to ze stratą dla Polski, bo nie zostaną przyznane nam pieniądze, które teraz w czasie pandemii i look downu są bardzo Polsce potrzebne. Więc komu Kaczyński i Ziobro zrobią na złość? – oczywiście Polakom. Niestety nie da się tak zrobić, aby rozbijać bezkarnie Polskę, bez ponoszenia konsekwencji, a gdy ich manipulacje zostaną dostrzeżone nawet przez tych najbardziej ciemnych Polaków, bo nic tak na umysły nie działa, jak bieda,, a pieniądze przestaną już do Polski płynąc, rząd mam nadzieję upadnie, bo niestety nie udźwigną trudów utrzymania Polski. Tylko dlaczego ma to się znów odbywać kosztem Kowalskiego, Nowaka czy innego Polaka. Jest powiedzenie „jeśli wejdziesz między wrony, musisz krakać jak i one”. Tak jest i z Unią, która wcale nie traktuje innych krajów jako podległych sobie, chcą po prostu, by były przestrzegane podstawowe prawa każdego człowieka i niemoralne z ich strony było by dotowanie kraju, który kult jednostki siłą wymusza na innych. To jest EUROPA, dla której demokracja, czyli rządy ludu, a nie jednostki są najważniejszym przesłaniem.
Dzisiaj mamy kolejny poniedziałek.
Połowa listopada już za nami, grudzień szybkimi krokami się zbliża. Dzisiaj nawet dosyć pogodny i słoneczny, aczkolwiek chłodny dzionek. Ale słonko w poniedziałek to dobra zapowiedź na cały tydzień i oby tak było!!!!
Dzisiaj zamiast mojej opinii o nowych pomysłach Kaczyńskiego przytaczam mądry tekst polskiego polityka, samorządowca Marcina Kierwińskiego – przeczytajcie uważnie, bo to bardzo ważne!!!!!
” Zapowiedź zawetowania przez rząd PiS unijnego budżetu to czarny sen dla Polski. To już nie tylko sprawa naszego wizerunku w Europie ( już chyba gorzej być nie może), ale realny scenariusz utraty gigantycznych pieniędzy, które w najbliższych siedmiu latach miały popłynąć z Brukseli do Polski. W grę wchodzi 776 miliardów złotych, w tym środki z Funduszu Odbudowy(blisko 23 miliardy euro), które miały pomóc Polsce oraz polskim przedsiębiorcom pokonać kryzys związany z koronawirusem.Morawiecki stawia na szali przyszłość Polski, bo satrapa z Nowogrodzkiej nie chce się zgodzić na mechanizm powiązania wypłat z przestrzeganiem praworządności. Partia o nazwie Prawo i Sprawiedliwość wprost przyznaje (nie po raz pierwszy zresztą), że praworządność jest dla niej problemem… Trudno wyobrazić sobie większy cynizm z hipokryzję!Kwestia unijnego budżetu to sprawa polskiej racji stanu. Przez partykularne interesiki (spór w obozie Zjednoczonej Prawicy), przez swoje urojone fobie, niechęć do Europy i wszystkiego co nieznane, Kaczyński kładzie na szali przyszłość kilku pokoleń Polek i Polaków.Unijny budżet to nie jest jakaś wirtualna sprawa. To konkretne pieniądze dla polskich przedsiębiorców, dla rolników, wreszcie gigantyczne wsparcie dla polskich samorządów. To środki na budowę dróg, mostów, na wodociągi i kanalizacje. Na kolejny skok cywilizacyjny i poprawę standardu życia milionów Polaków.16 lat temu, wysiłkiem kilku kolejnych rządów, konkretnych ludzi, którzy przez długie lata pracowali nad dostosowaniem naszego prawa i ustawodawstwa do unijnych wymogów, Polska stała się pełnoprawnym członkiem UE. Elitarnej Wspólnoty, która zmieniła nasze życie. Tylko głupiec nie jest w stanie dostrzec, jak bardzo przez te 16 lat zmienił się nasz kraj. Jaką szansą, zwłaszcza dla młodych ludzi, stało się otwarcie granic.Przez kilkanaście lat mieliśmy z UE świetne relacje. Byliśmy nie tylko częścią elitarnego grona, ale też mieliśmy w tym gronie coraz więcej do powiedzenia. PiS to wszystko wywrócił. Teraz zaś, już bez żadnych złudzeń, chce nas z UE wyprowadzić. Bruksela nie będzie bowiem bezczynnie patrzyła na harce Kaczyńskiego. Nie trudno wyobrazić sobie wstrzymanie wypłat i podział środków tylko dla strefy euro. W efekcie będziemy w Unii, ale tak, jakbyśmy w niej w ogóle nie byli.Dlaczego Kaczyński decyduje się na taki scenariusz? To proste. Doskonale zdaje sobie sprawę, że to, co od paru lat wyprawia w Polsce, nie mieści się nie tylko w standardach Brukseli ale także żadnego demokratycznego państwa. Dobrze wie, że to co zrobił z wymiarem sprawiedliwości, z mediami publicznymi i z polskim parlamentem – testu z praworządności nie przejdzie.Najgorsze, że wszyscy możemy za to zapłacić. Tym bardziej głośno i wyraźnie musi zabrzmieć nasz głos: Polska to nie Kaczyński. Unio, wrócimy! Niebawem! „
Wszak wielu prawicowych „myślicieli” uważa, że Unia chce sobie z nas kondominium uczynić, jakby zapomnieli, że to własnie przeważającą ilością głosów za do Unii wstąpiliśmy, co wcale nie było łatwe – nad tym, byśmy stali się częścią Europy pracowało wielu mądrych Polaków, a jeden mały gnom jednym gestem chce to wszystko przekreślić, mimo tego, że nadal Polacy wcale nie wyobrażają sobie miejsca poza Unią. Nie da się też ukryć, że czerpiemy z tego dobre profity, nasza Polska się zmieniła i nadal zmienia, a wyjście z Unii będzie dla nas krokiem katastrofalnym, tak ze względu materialnych jak i politycznych, nasz sąsiad zza Buga tylko czeka na taki krok, by nas potem znów pochłonąć i jako własna republikę przysposobić. Nie wiem, czemu pisowcy do tego tak uparcie dążą, czyżby nie widzieli celów wytoczonych przez ich „nieomylnego” a już całkiem pomylonego psychicznie wodza??????? Wyszliśmy z komuny i do niej niestety wrócimy – wszystko na to wskazuje.
Dosyć o polityce. Mamy przed sobą kolejna jesienna niedzielą, która słonkiem przynajmniej nas w Krakowie przywitał. Zapowiada się całkiem miła niedziela. Szkoda, że ten dzionek będzie taki krótki, ale trzeba będzie go wykorzystać. Pewnie Maciek z Rodzinką znów na trasę rowerowa wyruszy – kto wie, jak długo jeszcze taka korzystna pogoda będzie. Fajnie, że tak zdrowo potrafią wykorzystać wolny czas, nie przed telewizorem, a w plenerze. Bo ruch i świeże powietrze to zdrowie, no może nie dla każdego (dzisiaj znów mam kłopoty żołądkowe i niewskazane jest wychodzenie z domu), ale kto może, dzisiaj nabiera energii na nowy tydzień. Ale przynajmniej się wyspałam, czyżby Kot Bogumił przeczytał mój ostatni wpis? Jakoś tej nocy spał spokojnie i nie koncertował, mogłam i ja też porządnie odpocząć. No to miłej niedzieli życzę, spędzajcie ja wesoło i zdrowo, bo od jutra zaczynamy nowy tydzień, nowe kłopoty i nowe zabieganie.
Nie, nie mam żadnych kosmatych myśli na głowie, Chociaż Kot Bogumił , twórca moich bezsennych nocy kosmaty jest. W dodatku jest romantykiem i tak mniej więcej około 3 – 4 rano zaczyna śpiewać kocie serenady i to tak głośno, że mnie budzi. Jego przejmujące MIAU jest tak żałosne, że nie pozwala spać. Taki koncert trwa mniej więcej do 5 rano, po czym kotek idzie spokojnie spać. Widać twórcza wena już mu się wtedy kończy. Koniec koncertu – pora spać – decyduje Kot Bogumił i mi też łaskawie pozwala łaskawie zasnąć. Tak było i poprzedniej nocy i tej, więc nie dziwota, że co prawda rano wstałam, wypiłam kawkę, ale poczułam się tak śpiąca, że poszłam nadal w kimono, odkładając mój wpis do blogu na potem. Bogumił ma byc u mnie tylko przez weekend i bardzo dobrze, bo wcale te koncertowe nocy mi się nie podobają. A tak poza tym Kotek jest naprawdę bardzo miły, chociaż w dzień trudno z nim sobie „porozmawiać” bo to jest akurat dla niego świetna pora na smaczne spanko. Zwija się wtedy w kosmatą kulkę i……… nie ma kotka A ponieważ dzisiaj po tej serenadowej nocy ciągle jestem niedospana, moja blogowa wena też gdzieś się ulotniła, dalszej części mojego wpisu już dzisiaj nie będzie. Obowiązek wypełniony, wpis jest, a ze krótki………. to może i dobrze dla Czytelników, których nie będę dzisiaj zanudzała. No to do następnego razu, będzie może nieco dłużej…….
Przecież to taki sam dzień, jak każdy inny, tylko, że to trzynastego i w dodatku piątek. Przecież dzisiaj musi zdarzyć się coś miłego, jako przeciwwaga do dni poprzednich, niezbyt optymizmem napełniających. Więc dzisiaj biorę rozwód z polityką i o samych miłych rzeczach pisać będę, nawet wbrew sobie. Wczoraj wieczór znów zamieszkał u mnie Kot Bogumił – podobno tylko na weekend. Myślałam, że serdeczniej mnie przywita, ale on jednak tęskni. Pół nocy chodził i miauczał, nie dając mi spać., teraz sobie odsypia. Nie wiem czemu miauczy, przecież mu źle u mnie nie jest, a jednak……. Ale były i miłe chwile, gdy się wieczorem położył koło mnie i kazał się głaskać, Dosłownie kazał, zupełnie jak pies wyciągał do mnie łapę, gdy przestawałam go miziać prosząc, no jeszcze troszkę tych pieszczot potrzebuję. No, ale weekend przeminie i znów zostanę sama……. O polityce nie chcę pisać, to może o pogodzie? Ona też nie jest szczególna, ot taka listopadowa, pochmurna i chłodna. Na ciepłe dni raczej nie ma co przynajmniej na razie czekać. Ale cieszę się, że już prawie do połowy listopada się zbliżamy, ta druga połowa zleci szybciej, no a potem przyjdzie grudzień. W tym raku zapowiadają śnieżną i mroźną zimę, ale przeważnie bywa tak, że prognoza mówi co innego, a pogoda pokazuje się całkiem w innym wymiarze. A ja ciągle się tylko martwię o te Święta Bożego Narodzenia, bo kto wie, co nam grudniowe zarządzenia przynoszą. Podobno jest szansa , że jednak będzie lepiej, bo i zachorowalność podobno się zmniejsza, chociaż może tylko dlatego, że znów mniej tych testów robią. No i jest szansa na szczepionkę anty covidową, tylko też nie wiadomo po pierwsze kiedy ona ewentualnie trafi do Polski i w jaki sposób będzie dystrybuowana, bo jeżeli w podobny jak szczepiona przeciwko grypie, to ciemno to widzę. Ale na razie nas premier stroszy piórka i zapowiada, że na pewno skutecznie i pomyślnie akcję szczepienia przeprowadzą, bo przecież my Polacy, a dokładnie rząd Polski jest najlepszy w świecie (co widać i czuć) No, miało nie być o polityce, więc zaniecham rozwój moich dalszych dywagacji, bo raczej pomyślnie dla prac i starań pana premiera by nie wypadły. A moje plany na dzisiaj: zaraz lecę na zakupy, muszę się spieszyć, by w tych senioralnych godzinach się zmieścić, chociaż wolałabym dzisiaj z domu nie wychodzić, jednak trochę przesądna jestem. Ale dla chleba Panie, dla chleba……… Masełko, a raczej Ramę, którą zamiast masła używam, bo zdrowiej i inne wiktuały i przemysłowe, też kupię, raz na tydzień trzeba większe te zakupy zrobić. No i przede wszystkim muszę kupić jabłka, bo teraz akurat przyszła na mnie pora jabłek, jesienią najlepiej smakują te pachnące sadem, a więc Lobo lub championy. A potem oddawać się będę błogiemu lenistwu, oglądaniu TV i mizianiu Kota Bogumiła. Miłego i szczęśliwego trzynastego piątku.
Jakie to przykre, że wczoraj ta skądinąd wspaniała Piosenka Sikorowskiego też była aktualne.
– Palące się mieszkanie było najprawdopodobniej pustostanem, nad którym wisiały emblematy ze strajku kobiet. Na Stadionie Narodowym na własne oczy widziałem, jak policja prowokowała do konfrontacji z kibicami – komentuje Robert Bąkiewicz.
Jeśli chcemy zwyciężyć, musimy stać się na nowo rycerzami. Mówię to również do kibiców, którzy mają ogromny potencjał, dlatego, że w świecie bez zasad oni mają jakiekolwiek zasady! Być może nie wszystkie dobre, być może nie wszystkie najpiękniejsze, ale to Wy dzisiaj możecie, stać się prawdziwymi rycerzami! To Wy dzisiaj możecie zdobyć naprawdę Jerozolimę! To Wy dzisiaj możecie podnieść ten Naród, tę naszą Ojczyznę z gruzów, uchronić ją przed tym zepsuciem, które idzie z Zachodu! Ale tylko wtedy, kiedy się zaprzecie! Nie wtedy, kiedy z jednej strony…….
Czy konieczny jest jakikolwiek komentarz? Wyszedł przed szereg taki jeden potencjalny „narodowy” idiota i zakrzyknął : prawica górą, teraz prawica rządzi!!!! Bo MY NARODOWCY……. ble, ble, ble…….. Hasła, a raczej puste słowa : Bóg, honor, Ojczyzna są tylko przykrywką dla pospolitych chuliganów,, którzy opanowali nasz kraj i każdego 11 Listopada, czyli w dzień, który powinien być Świętem Nas Wszystkich, bezkarnie demolują kraj, z roku na rok stają się co raz bardziej niebezpieczni, a wczoraj podpalili dom.
Kiedy przyjdą podpalić dom, ten, w którym mieszkasz – Polskę, kiedy rzucą przed siebie grom kiedy runą żelaznym wojskiem i pod drzwiami staną, i nocą kolbami w drzwi załomocą – ty, ze snu podnosząc skroń, stań u drzwi. Bagnet na broń! Trzeba krwi!.
Nie, nam nie potrzeba krwi, nam potrzeba spokoju, który osiągniemy przepędzając skutecznie tę chuliganerię. A do tego potrzebny jest porządny rząd, który raz na zawsze rozliczy się z prawicowymi bandytami i pozbawi ich prawa do wszczynania burd.
Ostatnimi czasy zło z każdej strony do Polski się skrada, ale to wcale nie jest to zło, o którym raczył mówić pan Bąkiewicz. To nie Lewacy niszczą, rujnują Polskę, to jego zbrojna armia, będąca pod wpływem alkoholu i narkotyków wpadają w trans niszczenia. Oni wcale nie poszli wczoraj czcić niepodległość, nie poszli walczyć o wolną Polskę, oni po prostu poszli na ordynarną nawalankę, bo ich wcale nie cieszy spokój, ale własnie cieszy ich zadyma. I wyznają zasadę im głośniej i groźniej, tym lepiej, dlatego sięgają po pałki, po race, dlatego wrzeszczą i zastraszają spokojnie świętujących ludzi. Zresztą wystarczy popatrzeć na te zakazane mordy, prymitywizm aż bije od nich z daleka. Zero inteligencji, zero gotowości do konstruktywnych rozmów, oni tylko widzą jedno: lać innych po mordach, pokazywać muskuły, siłę, przemoc, niech nas się boją. Oni nie mają żądnej ideologi, bo ich zryte alkoholem, narkotykami i dragami mózgi już nie działają normalnie.
Jakoś ostatnio każdego kolejnego dnia zauważam tę beznadziejność, która nas otacza, a która teraz wychodzi już z każdego kąta. Zupełnie jakby jakaś hydra zza węgła wyłaziła i coraz bardziej swoimi wstrętnymi mackami nas zaczynała dusić. Najpierw Pis, potem Kościół, teraz Narodowcy, a do tego jeszcze dołączyła ta okropna epidemia, która dziesiątkuje ludzi. Ile jeszcze takich macek nas będzie otaczać?????? Jakie to wszystko jest bardzo smutne…… Smutne, bo ciągle jesteśmy bezsilni, ZŁO wciąż wygrywa. Polsko, Ojczyzno moja!!!, zabrakło Ci już tego zdrowia, abyś mogła nadal się rozwijać i przynosić nam radość i dumę z tego, że jesteśmy Polakami. Jesteś dławiona, niszczona, powoli się zatracasz. a my wciąż nie potrafimy z tym walczyć, nie potrafimy cię obronić. Bo same wielkie słowa, nawet wspólne śpiewanie 11 Listopada naszego Hymnu, czy innych pieśni narodowych nie wystarczy, byś ozdrowiała. Wczoraj, w Dniu Twego Święta nie było radości, były burdy i smutek. Z zazdrością możemy patrzeć na inne kraje, dla których Dzień Niepodległości jest świętem wesela, wspólnoty, miłości. U nas tylko pozostają w tym dniu puste slogany, które nikogo nie przekonują, że warto kochać naszą Ojczyznę, nasz wspólny dom. Zresztą ten dom nie jest już dawno wspólnym domem, on jest podzielony na pół, a teraz jeszcze bardziej się kruszy na coraz drobniejsze kawałki, pogłębiając tylko rozpacz i frustracje. Przynajmniej ja tak czuję.
Na pewno nie pamiętałabym tego 11 listopada, gdyby nie to, że w całkowitej izolacji od polityki go przeszłam, oglądając filmy i seriale, a także przyjmując gości. Tak, wczoraj miałam niespodziewaną wizytę Poli, Zoi, ich taty Tomka, Pawła, który jest chłopakiem Zoi i….Pepy. Przynieśli wspaniałe kremówki z Czarodzieja, zrobiłam herbatę, posiedzieliśmy, miło pogadaliśmy, a Pepa zwiedzała oczywiście każdy kąt domu, przypominając sobie swoje poprzednie wizyty u mnie. Tak więc bardzo przyjemnie w sumie to popołudnie spędziłam, ale to nie był koniec niespodzianek na ten dzień, jeszcze jedna miła przesyłka wczoraj do mnie dotarła, mianowicie prawdziwy Świętomarciński Rogal, wypieku mojej Bratanicy Basi, a który dostarczył mi przemiły Sąsiad Jan. I chociaż byłam po kremówce już dosyć przesłodzona, nie omieszkałam tego pysznego rogala chociaż trochę spróbować. To była prawdziwa niespodzianka, bo akurat rano tak sobie o takim Rogalu myślałam, a tu masz, jednak moje życzenie się spełniło 🙂 A może to był znak, że i te inne, o wiele ważniejsze życzenia, te dotyczące dobrej, prawdziwej Polski też się spełnią????
Dzisiaj już czwartek. Zadowolone z siebie „Narodowe Byczki” odpoczywają po „dobrze spienionym obowiązku”, a może już szykują się do następnej burdy?? Kto wie, skoro mają silne rządowe poparcie, a policja nie daje sobie z nimi niestety rady? Jakoś dziwne wydaje się to, że policjanci są tak mało wobec chuliganów skuteczni, może to rozkaz z góry? Udawać, że coś się w tym kierunku robi, a przy okazji nie zrobić tym narodowcom krzywdy? Bo może znów się władzy przydadzą…… Na przykład zrobią” porządek” z tymi kobietami, które, jak się okazuje, są bardziej stanowcze i bardziej niebezpieczne, niż to się wydawało i tę rządzącą „elitę” mogą pogonić…….
No nic, udanego czwartku życzę i wytrwałości walki z wszelkimi przeciwnościami, nie można się poddawać.
Dzisiaj mamy duże Święto Uleczko – Dzień Niepodległości. Powinniśmy się dzisiaj wszyscy radować, bo słowo WOLNOŚĆ jest przecież takie ważne, chociaż trzeba przyznać, że w obecnej politycznej sytuacji jest nieco wynaturzone, raczej bardzo smutne, bo jaką mamy teraz tę niepodległość, skoro poddawana jest ona r różnym represjom i to nie ze strony wroga, ale ze strony rodaków? A ponieważ dzisiaj jest nie tylko nasza środa, ale również i jest to taki szczególny dla Polski dzień, posyłam Ci Uleczko piękną w narodowych kolorach biało – czerwonych różę. Pozdrawiam Cię serdecznie w ten mglisty i dosyć ponury dzionek z nadzieją, że przyjdą jeszcze takie piękne, dni nie tylko w radość słonecznymi promieniami oprawionych, ale w naszą radość, że zło zostało pokonane, a życie znów nabiera sensu. Bo przyznam, że jestem ostatni dosyć załamana tym co się koło nas dzieje, straciłam jakikolwiek sens życia, jakieś zrozumienie , wiarę w cokolwiek, czyli jestem jednym słowem na NIE!!!! To wcale nie jest dzień radości dla mnie, chociaż powinien, jest to raczej czas zadumania i poszukiwania nowych rozwiązań, Wczoraj pod kurią Biskupią w Krakowie, czyli pod słynnym adresem Franciszkańska 3 odbyła się manifestacja, jakże inny o był tłum młodzieży i w rożnym wieku ludzi, niż wtedy, gdy przyjeżdżał tam nasz papież Jan Paweł II. Wtedy był wielki entuzjazm, wczoraj był tylko gniew tych, którzy poczuli się oszukani, wykorzystani do brania udziału w kłamstwach, w które wierzyli , bo były one podlewane wielkimi słowami tych, których autorytet wydawał się niezaprzeczalny, a teraz ci, którzy tam przyszli poczuli, że zostali oni pozbawieni jakichkolwiek ideałów, wiary w dobro, często niestety też i w wiarę w Boga. Podobna manifestacja odbyła się w Krakowie równie na ulicy Kanoniczej, pod domen Don Stanislao, który schowany w swojej „norze” bał się wyjść przed tłum i po prostu powiedzieć: Przepraszam!!! Zgrzeszyłam!!! Wybaczcie!!!!. Niestety jest to człowiek bez żadnych zasad, a już na pewno nie można mu przypisać nazwy Katolika, on po prostu nadal pławił się w swojej biskupiej arogancji, mimo że wiedział, że już jest stracony. A może tak po ludzku rzeczywiście obawiał się tego tłumu, który nie tylko wymówił mu posłuszeństwo i chwałę, do której był przyzwyczajony, a teraz cała tak misternie przez lata budowana legenda po prostu runęła. Bardzo trudne czasy teraz dla nas nastały i połapać się w tym wszystkim jest naprawdę bardzo ciężko. Liczne wiadomości i filmy mówią o ogromie tego problemu, który wylał się już na cały świat, a w którym niestety i tak ważne dla nas osoby są zamieszane. Do tego i polityczny obraz Polski jest mocno zaburzony, wręcz zniszczony. Wiem, nie można się poddawać, trzeba próbować znaleźć jakiś sens w tym wszystkim, co się dzieje, bo jednak każdy uczyniony krok, nawet ten fałszywy z czegoś wypływa i czegoś nas uczy. Dzisiaj cieszmy się naszą Wolną Niepodległą, bo to za nią właśnie przelali krew nasi przodkowie, chociaż pewnie nie do końca w ten sposób widzieli jej obraz. Naszą powinnością jest obrócić ten obraz Polski w dobrą stronę, tak, by każdy z niej mógł byc dumny. Bo jednak to jest POLSKA – to jest NASZA OJCZYZNA !!!!!