Z Krakowa nad morze jest dosyć daleko, sporo godzin musiałabym poświęcić, bym mogła Cię spotkać nad tym morskim brzegiem, ale od czego jest technika?????
Jedno kliknięcie w zdjęcie i już mogę Cię dzisiaj, w kolejną środę pięknymi różami obsypać.
Cieszę się, że jesteś szczęśliwa nad tym naszym Bałtykiem i bądź taka jak tylko długo się da.
Serdecznie Cię pozdrawiam i tylko samych przepięknych słonecznych dni Ci życzę.
No może zazdroszczę trochę tych widoków na morze z tarasu, chociaż wiem, że zazdrość to nieładne uczucie. Ale jakie ludzkie!!!
No to raz jeszcze wszystkiego najlepszego, baw się dobrze, bo życie nikogo z nas nie rozpieszcza i trzeba łapać te wszystkie szczęśliwe chwile, by było co potem wspominać, tak jak ja wciąż wspominam mój fantastyczny pobyt w Kudowie.
Bo może czasami wydawało mi się, że nie wszystko jest tak, jakbym chciała, ale to tylko były przejściowe kaprysy początkowych dni, potem było wprost wspaniale.
Tylko najgorsze jest to, że z wielu powodów nie zapowiada się, bym w najbliższym, lub nawet nieco oddalonym czasie mogła to powtórzyć.
Na razie jestem na etapie „leczę się”, cokolwiek by to miało znaczyć, bo niestety w naszej kochanej Służbie Zdrowia nie jest to wcale łatwa sprawa.
Wczoraj Łukasz wykonał u mnie USG brzucha i okazało się, że jednak mam troszkę „rąbniętą” wątrobę i wymagam dalszej konsultacji. Na całe szczęście Łukasz wykluczył jakiekolwiek sprawy onkologiczne, ale o wątrobę trzeba zadbać, bo niestety dalsze lekceważenie nawet tych niewielkich zmian może doprowadzić do marskości wątroby, a to nie jest już wcale łatwa sprawa, może zapowiadać spore kłopoty.
No i tu zaczynam wchodzić na ścieżkę NFZ-owskich potyczek, bo w następnej kolejności muszę wykonać tomografię jamy brzusznej, żeby jeszcze dokładniej ocenić proces zmian zachodzących w mojej wątrobie, czyli muszę mieć skierowanie od specjalisty na wykonanie takiego badania, a na to się niestety czeka.
Co prawda dzięki rodzinnym medycznym koneksjom część kolejki uda mi się pominąć no i termin tomografii będzie krótki, ale co potem? Zasadniczo sprawą dalszego leczenia powinien zająć się się specjalista – gastrolog, a niestety terminy na NFZ są bardzo odległe, od kilku miesięcy nawet do ponad rok trzeba na taką wizytę czekać.
A tak Minister Zdrowia chwali się, że terminy do specjalistów zostały wydatnie skrócone, tylko praktyka pokazuje całkiem co innego, no tak, jest tak, jak mi to dzisiaj Darka napisała: specjalistów jest wciąż mało, a doba wciąż ma tylko 24 godziny.
No, ale ja z kolei nie nalegam, żeby koniecznie jakiś specjalista z profesorskim terminem mnie leczył, wystarczy, że dostanę skuteczną terapię od lekarza nawet I-szego kontaktu, który będzie wiedział jak mnie leczyć, właśnie najczęściej lekarze z codzienną praktyką potrafią leczyć lepiej, niż nie jeden doktór z profesorskim tytułem, a przecież o to chodzi, by leczyć, a nie opracowywać na biednym chorym następne swoje profesorskie osiągnięcia.
W każdym bądź razie pierwsze kroki podjęłam (dziękuję Darka za pomoc i za pilotowanie), teraz czekam na tomografię a potem…zobaczymy.
Najważniejsze jednak jest to, że wszelakie sprawy nowotworowe zostały definitywnie wykluczone, a tego przecież każdy człowiek boi się najwięcej, chociaż i inne choroby też sporo kłopotów mogą sprawiać.
A wspomniana już tutaj Darka jest po prostu wspaniała, bo potrafi podtrzymywać mnie na duchu i właściwie to Ona powoduje, że próbuję walczyć ze zdrowotnymi przeciwnościami.
Przed Darką jeszcze tylko dwa praktyczne egzaminy i…będę miała swoją prywatną Panią Doktór Pierwszego Kontaktu, chociaż i tak jeszcze będzie musiała trochę czasu na staż a potem na specjalizację poświęcić.
No i teraz nie będę już się musiała o siebie martwić, bo ma się kto o mnie medycznie troszczyć, z jednej strony Maciek, który bardzo pilnuje, bym całkowicie na zdrowiu nie upadła, a teraz jeszcze dochodzi do głosu przyszła młoda Pani Doktór Daria.
Ja to jednak jestem w czepku urodzona!!!!!!
GRUNT TO RODZINKA, a gdy jeszcze jest złożona z takich życzliwych mi osób jak Łukasz (z Jego opinią lekarską bardzo się liczę, bo wiem, że się nie myli), z Maćkiem i teraz z Darką na pewno szybko nie zginę.
No to może rzeczywiście, tak jak ta wróżba mówił dożyję w szczęśliwości i jakim takim zdrowiu tych 105 lat???????
Życzę pięknej środy, słonko za oknem to zapowiada, a i zresztą prognoza na wszystkie najbliższe dni jest bardzo korzystna.
IDZIE PRAWDZIWE LATO!!!!!!!!